W rozmowach z organizatorami imprez można dostrzec zawahanie, czy formuła zawodów, o jakich wiemy od lat, nie zużyła się. Ubiegłoroczny spadek frekwencji na maratonach można oczywiście tłumaczyć całym pasmem nieszczęść, jakie spadły na Polskę. Ale fakt pozostaje faktem, ludzi wystartowało mniej i mniej osobostartów zanotowaliśmy. Kompletnie nie pokrywa się to z subiektywnym odczuciem, że widać więcej aut z rowerami na dachach, więcej ludzi wyjeżdża na majówki, a ścieżki, na których kiedyś byłem sam, potem z kilkoma kolegami, dziś są regularnie pocięte śladami opon, a wokół miast wszędzie powstają hopki i bandy. No, nie jest tak?

Adama i Ewę z Raju wygonili przez jedno głupie jabłko. Ja myślę, że to był tylko pretekst, a oni musieli sobie już wcześniej zdrowo nagrabić. My przecież też zrywaliśmy jabłka. Mało tego, opychaliśmy się jeszcze bez pytania śliwkami. I co? My do Raju trafiliśmy. Właściwie to był przypadek, ale też żadna siła nam w tym nie przeszkodziła. A teraz po kolei.

... Od 2 tygodni pada gęsty deszcz. Myślę tylko o jedzeniu. Głód doskwiera okrutnie. Komary, kleszcze i mieszki nie ułatwiają zadania, od 4 dni podejmujemy próbę przekroczenia rwącej rzeki Tompuda w górach Baruzinskich po wschodniej stronie jeziora Bajkał. W nocy kolejne wielkie drzewo padło od małego toporka. Niestety poleciało w złą stronę. Załąmka! To koniec! kolejnego nei damy rady, na odparzonych, spuchniętych i obolałych dłoniach pojawiłą się krew ...

Aby przeżyć przygodę wcale nie trzeba wyjeżdżać na koniec świata. Trasa wyprawy Piotra i Pawła wiodła przez nieodległe i pozornie dobrze znane kraje europejskie a mimo to dostarczyła mnóstwa wrażeń, które długo pozostaną w ich pamięci. Wszystko dlatego , że świat z rowerowego siodełka wygląda zdecydowanie inaczej.

W niesamowitych okolicznościach przyrody, wyjętych jakby żywcem z planu "Władcy Pierścieni", spotkały się trzy pokolenia bikerów. Steve Peat, Hans Rey i wschodząca gwiazda Danny MacAskill na jednej, szkockiej arenie. Połączyli swe siły by na nowo odkryć kilka perełek Szkocji, a zwłaszcza wyspy Skye. Jak się przekonacie w całkiem oryginalnym stylu.

Wrażenie jakie na nas zrobiła Sycylia w pełni sezonu nie pozwoliło nam na długo odkładać marzeń o dokładnym poznaniu Sardynii i Korsyki- dwóch pozostałych z dużych wysp Morza Śródziemnego. Wiosenne zdjęcia z tych miejsc porównywane z sierpniowa sycylijską półpustynną nie pozostawiły nam złudzeń, którą porę roku wybrać jako czas wyjazdu. Po rozwiązaniu nienajprostszych problemów logistycznych, w oparach wulkanicznego pyłu wylecieliśmy do Pizy by tam rozpocząć naszą wyprawę na Korsykę.

Wrażenie jakie na nas zrobiła Sycylia w pełni sezonu nie pozwoliło nam na długo odkładać marzeń o dokładnym poznaniu Sardynii i Korsyki- dwóch pozostałych z dużych wysp Morza Śródziemnego. Wiosenne zdjęcia z tych miejsc porównywane z sierpniowa sycylijską półpustynną nie pozostawiły nam złudzeń, którą porę roku wybrać jako czas wyjazdu. Po rozwiązaniu nienajprostszych problemów logistycznych, w oparach wulkanicznego pyłu wylecieliśmy do Pizy by tam rozpocząć naszą wyprawę na Korsykę.

Są takie dni, jest taka pora roku, gdzie wszystko porzucamy i uciekamy w krainę marzeń, siną dal, jak kto nazwał tak nazwał, gdzie czeka nas coś cudownego, coś pięknego. Wakacje -to dobry moment aby się na chwile zapomnieć, albo i nawet zastanowić, nad tym po co to wszystko? Dlaczego podróżujemy i jakie to ma dla nas...

Są takie dni, jest taka pora roku, gdzie wszystko porzucamy i uciekamy w krainę marzeń, siną dal, jak kto nazwał tak nazwał, gdzie czeka  nas  coś cudownego, coś pięknego. Wakacje -to dobry moment aby się na chwile zapomnieć, albo i nawet zastanowić, nad tym  po co to wszystko? Dlaczego podróżujemy i jakie to ma dla nas znaczenie? Kiedyś ludzie wyjeżdżali za chlebem, a teraz? Za sensem życia? Nie wiem…też wyjeżdżam, bo chcę zobaczyć uśmiech na swojej twarzy i taką rozpierającą radość, niczym słodki sok, wyciskanej  mandarynki.

Są takie dni, jest taka pora roku, gdzie wszystko porzucamy i uciekamy w krainę marzeń, siną dal, jak kto nazwał tak nazwał, gdzie czeka  nas  coś cudownego, coś pięknego. Wakacje -to dobry moment aby się na chwile zapomnieć, albo i nawet zastanowić, nad tym  po co to wszystko? Dlaczego podróżujemy i jakie to ma dla nas znaczenie? Kiedyś ludzie wyjeżdżali za chlebem, a teraz? Za sensem życia? Nie wiem…też wyjeżdżam, bo chcę zobaczyć uśmiech na swojej twarzy i taką rozpierającą radość, niczym słodki sok, wyciskanej  mandarynki.

Każdy z nas ma w sobie duszę wędrowca, podróżnika szukającego swojego miejsca na Ziemi. Jesteśmy ciekawi tego co nas otacza, świat jest pełen tajemnic, dlatego jesteśmy zainteresowani przyrodą, tym co jest niezależne od nas a jednoczenie bliskie. Wszystko to daje nam motywacje do odkrywania tego piękna i różnorodności w innych, odległych zakątkach świata.

Każdy z nas ma w sobie duszę wędrowca, podróżnika szukającego swojego miejsca na Ziemi. Jesteśmy ciekawi tego co nas otacza, świat jest pełen tajemnic, dlatego jesteśmy zainteresowani przyrodą, tym co jest niezależne od nas a jednoczenie bliskie. Wszystko to daje nam motywacje do odkrywania tego piękna i różnorodności w innych, odległych zakątkach świata.

Na samym początku powiem krótko - ten szlak jest REWELACYJNY! Osobiście po raz pierwszy jako rowerzysta poczułem się w naszym kraju potraktowany poważnie. Wśród znakowanych szlaków rowerowych w Polsce PSB jest naprawdę wyjątkowy. Dlaczego? Bo ewidentnie i konsekwentnie widać w nim jedną cechę - został w całości przejechany na rowerze.

Na samym początku powiem krótko - ten szlak jest REWELACYJNY! Osobiście po raz pierwszy jako rowerzysta poczułem się w naszym kraju potraktowany poważnie. Wśród znakowanych szlaków rowerowych w Polsce PSB jest naprawdę wyjątkowy. Dlaczego? Bo ewidentnie i konsekwentnie widać w nim jedną cechę - został w całości przejechany na rowerze.

Charakterystyka treasy: Trasa urozmaicona jazda po wszystkich mozliwych gruntach (asfalt, lesne scieżki, szuter, kamienie). W sam raz na weekendowy wypad. 3 dluzsze podjazdy (asfalt, kamorki i sam wyjazd na brzanke utwardzona ziemia troche blotka (w zaleznosci od pogody), lisci i kamorków). W sam raz dla sredniozaawansowanych.

W drogę: trasę możemy rozpocząć przy szpitalu miejskim, podążamy na południe za czerwonym szlakiem, drogą asfaltową dojeżdżamy do Hermanowa, potem żwirową jedziemy pod lasem, czerwony szlak opuszczamy w miejscu w którym wchodzi w las, my jedziemy dalej prosto, pod lasem, za wsią Pawlikowice droga ponownie zmienia się w asfaltową, na najbliższym skrzyżowaniu skrecamy w prawo, do wsi Róża, teraz dość długi kawałek przez wieś, uwaga na szybko jeżdzące samochody!, droga kończy się rozwidleniem, my jedziemy na wprost, do lasu, troche piachu i kamieni ale dla chcącego nic trudnego :)

Chociaż czas w miejscu nie stoi, legenda, mit Bieszczadów nadal trawa. Magiczne góry wolności. Dziwaczny cypel, nasz krajowy "koniec świata". Dziś to już nie te same góry co w latach sześćdziesiątych kiedy rodziła się ich sława. Niby bardziej cywilizowane, ujarzmione i oswojone, lecz kogo nie zapytać odpowie że wciąż na swój sposób magiczne. Dla turysty - rowerzysty miejsce wymarzone. Na żmudnym wykręcaniu po stromej serpentynie serducho mało człowiekowi nie wybuchnie. Ale ten trud się opłaci - dla jednej choćby bieszczadzkiej panoramy warto. Legenda wciąż żywa.

Starożytni Rzymianie byli zdumieni, gdy w 218 r. p.n.e. ujrzeli Hannibala, który na słoniach pokonał górskie przedmurze Italii. Dziś mało kto pamięta, że jeszcze w latach 80. XX wieku równie nieprawdopodobną, co wyczyn kartagińskiego wodza, wydawała się wizja rowerowego transalpu. Prekursorem był Andi Heckmair. Potem spróbowali inni. Sen przemieniał się w jawę. W miarę błyskawicznej ewolucji górala pokonanie najpotężniejszych gór Europy stawało się coraz łatwiejsze. Wciąż jest to jednak nie lada wyczyn zahaczający o wyżyny kolarstwa górskiego, o czym przekonaliśmy się w zeszłym roku na własnej skórze.

By znaleźć miejsce dla siebie w tym kraju, warto zabrać rower z dobrymi hamulcami. Będziemy ich bowiem używać bardzo często. Głównie po to, by się zatrzymać i przetrzeć oczy pełne zdumienia...

Jedenaście dni, ponad 1200 km. Czterech osiemnastolatków, cztery rowery, jeden namiot i jeden wspólny, od dawna planowany cel – „Morze Węgierskie”, jezioro Balaton.

Ujście Warty, a dokładniej obszar pomiędzy Kostrzynem, Słońskiem, Witnicą a Świerkocinem (czy nawet dalej na wschód pod Gorzów Wlkp.) to mozaika unikalnych terenów podmokłych, rozległych łąk i pastwisk, które tworzą jedną z najważniejszych ostoi ptactwa wodnego i błotnego w Polsce. Właśnie z bogatą awifauną najczęściej kojarzymy to miejsce.

Na pograniczu Albanii i Czarnogóry wznoszą się potężne, często przekraczające 2 tys. m n.p.m. masywy Gór Dynarskich. Aż trudno uwierzyć, że da się eksplorować te surowe zakątki za pomocą roweru. Umożliwiają to wysokogórskie trasy offroad, z których skwapliwie korzystaliśmy. Jeśli dodać do tego niepowtarzalną mieszankę kultur - śródziemnomorskiej, orientalnej i słowiańskiej, to już wiadomo, dokąd jechać na wakacje.

Jeśli chwalisz się przed kumplami, że właśnie zaliczyłeś megatrasę w Beskidzie Małym, nie licz na wyrazy uznania z ich strony. „Mały” w nazwie tych gór nie brzmi zbyt prestiżowo. Poza tym te góry są niższe nawet niż Beskid Niski! Nie ma się jednak co przejmować w tym wypadku liczbami. Jeśli znajomi choć trochę znają się na rzeczy... zaczną wypytywać: gdzie dokładnie byłeś, jaki zjazd zaliczyłeś, którą ścieżką śmigałeś?! Istotnie, mimo niewielkiego areału, jakim może się poszczycić ten kawałek naszych Karpat, jak i dość skromnymi wysokościami ponad poziom morza tutejszych górek, znajdziecie tu moc a trakcji.

Do wtorku 31 stycznia 2012 r. do godz. 24.00 można zgłaszać projekty wypraw do Memoriału im. Piotra Morawskiego Miej odwagę! Z wszystkich zgłoszonych prac zostanie wyłoniony jeden zwycięski projekt oraz 5 wyróżnionych w ramach Alpinus Testing Team.

Z malinami nie ma chyba za wiele wspólnego. W każdym razie nie szukajcie ich tam w środku zimy, jedźcie tam na rowerze!

Z dworca głównego z Bydgoszczy wyjeżdżam do Kołobrzegu pociągiem o g. 12.38. Na miejscu jestem o g. 16.45. Na szczęście jest przedział do przewozu rowerów. Kołobrzeg to miasto uzdrowiskowe. W mieście i okolicach występują źródła wody mineralnej, solanki oraz pokłady borowiny. W Kołobrzegu leczy się głównie choroby górnych dróg oddechowych, krążenia i choroby stawów. To jedno z najstarszych miast na Pomorzu Zachodnim, które istniało już w VIII wieku, gdzie funkcjonował gród obronny słynny na całe Pomorze (pierwotna lokalizacja na terenie dzisiejszej wsi Budzistowo).

Z dworca głównego z Bydgoszczy wyjeżdżam do Kołobrzegu pociągiem o g. 12.38. Na miejscu jestem o g. 16.45. Na szczęście jest przedział do przewozu rowerów. Kołobrzeg to miasto uzdrowiskowe. W mieście i okolicach występują źródła wody mineralnej, solanki oraz pokłady borowiny. W Kołobrzegu leczy się głównie choroby górnych dróg oddechowych, krążenia i choroby stawów. To jedno z najstarszych miast na Pomorzu Zachodnim, które istniało już w VIII wieku, gdzie funkcjonował gród obronny słynny na całe Pomorze (pierwotna lokalizacja na terenie dzisiejszej wsi Budzistowo).

Między Kraśnikiem a Lwowem, na przestrzeni niemal 180 km, rozciąga się falujące malowniczymi wzgórzami Roztocze. To kraina o wielu obliczach, trudna jednak do zgłębienia, bo pełna sekretnych i trudno dostępnych zakątków. Szczególnie polecam tym, którzy poszukują tego, co nieodkryte.

Islandia - najbardziej północne z północnych państw Starego Kontynentu. Na mapie rysuje się jako dość pofałdowana wyspa, na której dominują dwa kolory - pomarańczowy i biały. Dopiero gdzieś na obrzeżach dostrzec można cienkie skrawki zieleni. Częściej tu zimno i mokro niż pogodnie. To również jeden z najpóźniej zaludnionych obszarów Europy. Trzeba mieć nieco wysublimowany gust, żeby ją polubić. Jednak miejsce to kryje jakąś moc - siłę, która skutecznie przyciąga ludzi z różnych zakątków. A jeśli ktoś choć raz ulegnie pokusie i zaryzykuje, islandzkie oblicze zauroczy go swoją drugą, zachwycającą stroną.

To prawdziwy ocean zieleni - bezbrzeżny Pacyfik drzew, który poraża zarówno skalą, jak i głębią. Gdy tylko przekroczysz wrota lasu odczujesz, że to prawdziwa świątynia przyrody - raj dla zmęczonych tempem życia i szukających ukojenia. Wystarczy jeden głębszy mach i już odpływasz oszołomiony czystością powietrza nasyconego zapachem żywicy. A gdy już odzyskasz świadomość, zakosztuj kąpieli w jednym z licznych śródleśnych jezior. Przekonasz się, że są jeszcze naturalne zbiorniki, w których woda jest czystsza niż kryształ.


Aktualny numer

Piszemy m.in.

    Piszemy m.in. o:
  • Czy CCC Team zaspokoi oczekiwania polskiego kibica?
  • Mistrzostwa Europy adventure racing w Polsce
  • Żywienie w kolarstwie górskim
  • Zaburzenie wzorca oddechowego i jego możliwe konsekwencje