Podczas pierwszej samotnej wyprawy rowerowej z Polski na Wyspy Brytyjskie połączonej ze zdobywaniem najwyższych szczytów państw Zjednoczonego Królestwa i Irlandii przejechałem na rowerze 6392.92km. Jechałem przez Niemcy, Holandię, Belgię, Francję, wszystkie państwa Zjednoczonego Królestwa oraz Irlandię. Wjechałem na najwyższy szczyt gór Harz - Brocken w Niemczech oraz najwyższy szczyt Holandii - Vaalsberg gdzie także znajduje się miejsce zbiegu trzech granic (D, NL, B).

W kwietniu b.r. nakładem wydawnictwa Bezdroża ukazał się przewodnik rowerowy „Wrocław i okolice. Trasy i wycieczki rowerowe". Autorami przewodnika są m.in. Agnieszka i Mateusz Waligóra (www.nakrancach.pl), których opisy wypraw w najdalsze zakątki świata mogliście już przeczytać w papierowych wydaniach bB.

18 atrakcyjnych wycieczek po Szczecinie i (głównie) jego okolicach, całość uzupełniona krajoznawczymi ciekawostkami, poradami dotyczącymi techniki jazdy i obsługi roweru oraz mapkami obrazującymi trasy. To w telegraficznym skrócie zawartość przewodnika „Szczecin i okolice”, wydanego przez wydawnictwo Walkowska. Przewodnik przeznaczony jest dla osób, które dopiero zaczynają poznawać szlaki znajdujące się w okolicy Szczecina oraz dla bardziej zaawansowanych rowerzystów, którzy dzięki tej publikacji mają okazję do odkrycia na nowo znanych już tras i ścieżek.

Wakacje to idealny moment na zrealizowanie dłuższej rowerowej wyprawy. Zachęceni filmem naszego czytelnika - Daniela Truszkowskiego - proponujemy jazdę wzdłuż całego wybrzeża.

Czyżby to przymiotnik „niski” w nazwie tego pasma sprawiał, że tak wielu z nas, fanatyków mocnych górskich wrażeń na rowerze, spogląda w kierunku tych gór z lekką pogardą? A przecież w tej niepozornej krainie lesistych grzbietów i opustoszałych dolin osnutych mgłą tajemnicy tkwi niewypowiedziana moc. Siła, która potrafi kompletnie zawrócić w głowie sprawiając, iż człowiek łatwo popada w euforię, po czym przychodzi silne uzależnienie. Trudno to określić, ale Beskid Niski z pewnością ma to „coś”. Wystarczy tyci, tyci, maleńki haust, a raczej łyk, krótka wycieczka jednym z jego pasm lub dolin. Tyle, co kropla eteru dodana do kieliszka wódki - jeśli wiesz o czym mówię... A jeśli nie załapałeś, tym bardziej sięgnij do wydania papierowego, gdzie zamieszczamy obszerną relację z epickiej wyprawy po zachodniej części łemkowskiej ojczyzny - krainie gór, lasów i opustoszałych dolin.

Uwielbiam te bliskowschodnie, biblijne klimaty. Brakowało mi ich przez kilka miesięcy siedzenia za biurkiem. „Zasłużyłem na wakacje” – pomyślałem, odrywając się na moment od okna i wyciągając w fotelu. Pierwszy raz jadę sam i trochę obawiam się, jak to będzie. Zdecydowałem się na ten wyjazd dość spontanicznie. Rozpuściłem wici wśród znajomych, ale w październiku nikomu nie zostało już ani urlopu, ani pieniędzy. Zresztą, prawdę mówiąc, chciałem zobaczyć, jak to jest, podróżować samotnie.

Uroki prowincji Trentino odkrywać warto z perspektywy rowerowego siodełka. Dzięki przemyślanym i stale rozwijanym inwestycjom region pokrywa sieć ponad czterystu kilometrów rowerowych szlaków, docierających w najciekawsze rejony i zakątki

Indonezja. Tutejsza natura nie zawsze sprzyja Europejczykom. Możesz zostać zjedzony żywcem przez krwiożercze komary. Może spaść na ciebie klątwa sułtana i cały dzień spędzisz w hotelowej toalecie, albo też zaobserwujesz pęcherze na poparzonej słońcem skórze i zaczniesz się zastanawiać :dlaczego, u licha, twoje ciało sprzysięgło się przeciwko tobie? Ale na samym wstępie wspomnę: naprawdę warto się poświęcić.

Livigno posiada wspaniały park rowerowy i setki kilometrów trial’u. Niewielu jednak wie, że te trasy zostały wybudowane lata temu przez przemytników. Podróż do przeszłości w towarzystwie super gwiazd: Hans’a Rey’a oraz Ralph’a Näf’a.

Uwaga, uwaga, uwaga! Wytaczamy ciężkie działa, szykujcie się na relację z wyprawy dużego kalibru! Będzie to opowieść o epickiej przygodzie w samym sercu Wielkich Gór Kaukazu. Dziesięciodniowa przeprawa przez dzikie regiony, po bezdrożach i ścieżkach zarezerwowanych dla najwytrwalszych, rzuca nowe światło na ten dotychczas rzadko eksplorowany rowerowo łańcuch górski.

Norweska organizacja turystyczna organizuje konkurs adresowany do blogerów, którzy lubią aktywnie spędzać czas i realizować swoje pasje sportowe w czasie podróży. Wszyscy, którzy zamiast na plażę wolą wsiąść na rower, pobiegać, pływać kajakiem, na desce surfingowej, nurkować, polecieć na lotni lub skoczyć z klifu w dół fiordu mogą wygrać główną nagrodę – 10 000 zł przeznaczonych na realizację swojej pasji sportowej w Norwegii.

Ponieważ wiemy, że człowiek to istota twórcza, będziemy w tym sezonie razem pracować na ścieżkach, które na to zasługują Dla tych, którzy będą chcieli wziąć udział w budowie i pracach naprawczych, mamy przygotowane koszulki trailbuilder i inne bonusy! Między innymi, budowany będzie odcinek, którego autorami możecie być również Wy

Nie chciałem uczestniczyć w tym wyjeździe. Za mało kilometrów, za mało przewyższeń - mam jeździć po płaskich trasach, kiedy obok są tak wspaniałe góry? Zgłoszenia nie dało się jednak wycofać, no i pojechałem... Wylądowałem w stolicy Katalonii, Barcelonie, i wyruszyłem na podbój Zielonych Dróg Dzikiego Wybrzeża (czyli Vias Verdes na Costa Brava). I co? Okazało się, że pięć dni na hiszpańskich Vias Verdes było moim jak do tej pory najlepszym rowerowym urlopem!

Gruzja przywitała nas gościnnie, pysznie i bezproblemowo, pierwsze wrażenia nastroiły nas pozytywnie na cała wyprawę, czuliśmy w kościach, że ten wyjazd będzie jednym z najlepszych.

Na tą wycieczkę rowerową szykowałem się od dawna. Choć żyję w nieustannym pośpiechu, postanowiłem odłożyć wszystkie „pilne” sprawy i skorzystać z pięknej wiosennej pogody.

Kiedy otrzymałem telefon od producenta popularnego show telewizyjnego „Ride Guide” z pytaniem, czy chciałbym się wybrać z nimi do Jordanii na Bliskim Wschodzie, byłem dość podekscytowany. Jordania od dłuższego czasu znajdowała się na mojej liście miejsc wartych odwiedzenia. Któż nie chciałby odkrywać tego antycznego kraju na rowerze?

Kto lubi jeździć na rowerze, powinien koniecznie odwiedzić Góry Lużyckie. Miłośnicy MTB poczują się tutaj jak ryba w wodzie. Atuty regionu zauważyli czescy i niemieccy organizatorzy zawodów MTB, które odbywają się tutaj co roku.

Od Kujaw po Kaszuby rozciąga się najokazalsza w Europie Środkowej fabryka tlenu - Bory Tucholskie. Tu wiosna zaczyna się wcześnie. Szukaliśmy jej na rowerach, penetrując urokliwe zakątki tego regionu. Czar wielkich lasów i jezior okazał się tak silny, że wracamy tam co roku. Zapach żywicy i sosnowych olejków eterycznych podziałał na nas uzależniająco.

Kiedy sierpniowym popołudniem przyjaciel zadzwonił do mnie z prośbą o pomoc w przygotowaniu sprzętu na wyprawę do Tybetu, bez specjalnych emocji zabrałem się do pracy. Dwumiesięczna córka, napięty budżet i dopiero rozkręcający się sklep rowerowy oznaczały chwilowe uziemienie. Tymczasem w domu żona spojrzała na mnie ze zdziwieniem i zapytała - A ty co? Nie jedziesz?!

Mieli Anglicy swego Robin Hooda, mieliśmy i my naszego Janosika. No właśnie, czy rzeczywiście naszego? Legenda dobrego zbójnika, który łupił bogatych, a dawał biednym, tak się u nas zadomowiła, że jesteśmy skłonni bez wahania przyznać harnasiowi polskie obywatelstwo. Tymczasem w rzeczywistości miał on z Polską tyle wspólnego, że polskim panom kradł konie, a kupcom - towary.

Zapraszamy na kolejną prelekcję filmu o charytatywnych wyprawach rowerowych PEDAŁUJESZ POMAGASZ, którego jesteśmy patronem.

Przełęcz Kocierska. Letnia noc. Otwarte okno. Co pół godziny z sąsiedniego budynku dochodzi gromkie sto lat i gorzko. Wesele trwa całą noc. Sen mocno rwany. Zamknięcie okna powoduje, że w pokoju robi się nieznośnie gorąco. Otwarcie okna wiąże się z atakiem słowno-muzycznym biesiadników. I tak przez całą noc na zmianę.

Przeczytajcie relację Michała z zimowej wyprawy do Szczecina i z powrotem w najzimniejszy weekend tego roku.

Legenda głosi, że wulkan Iztaccíhuatl (nie martwcie się, ja też nie potrafię tego wymówić), to indiańska księżniczka, która zmarła z tęsknoty za swoim ukochanym Popocatepetl (który też zamienił się w wulkan).

Taką sumę dofinansowania z Unii, otrzyma Gmina Kosakowo, na realizację projektu o nazwie – Turystyczny Szlak Rowerowy Północnych Kaszub. Pieniądze mają być przeznaczone na prace budowlano-montażowe.

Zapraszamy na premierę filmu o charytatywnych wyprawach rowerowych PEDAŁUJESZ POMAGASZ, którego jesteśmy patronem. W filmie będzie można zobaczyć piękne krajobrazy z Polski i Bornholmu, zobaczyć jak organizuje się takie akcje i poczuć klimat życia na wyprawie.

Wyjeżdżamy o świcie pociągiem do Torunia. Zamek w Toruniu, a właściwie jego ruiny, już wcześniej zwiedzaliśmy, dlatego po rzuceniu nań okiem i małej czarnej u stóp Kopernika szybko wyruszamy w drogę. Na obrzeżach Torunia niespodzianka niebieski szlak był tylko na mapie. Na szczęście po chwili przypadkowo napotkany kolarz wyprowadził nas przez las do wsi Lubicz Górny.

Bieszczady urzekają dzikością, swoim charakterem i prostotą. Są tym czego szukamy, a kiedy już je znajdziemy to wydają się tak oczywiste, że aż dziwne, że nie odkryliśmy ich wcześniej. Gdy spotykamy je po raz pierwszy, mogą wydać się nieprzyjazne wręcz wrogie ale z upływem czasu, czy też przejechanych kilometrów czarują swoim naturą i osobliwościami, których próżno szukać gdzie indziej. Charakter Bieszczad to oprócz przyrody ich mieszkańcy, kresowość i przeszłość.

A do wygrania przyczepka Extrawheel- taka sama jaką mają ze sobą uczestniczy wyprawy Na Krańcach Świata.

Żuławy Wiślane są jednym z najciekawszych i najmniej poznanych regionów Polski. A szkoda, ponieważ to wymarzona kraina dla rowerzystów i wielbicieli zabytków. Samo słowo „żuławy” pochodzi prawdopodobnie od pruskiego słowa „solov”, oznaczającego wyspę, lub staropolskiego wyrażenia „żuł”, czyli namuł, osad.


Aktualny numer

Piszemy m.in.

    Piszemy m.in. o:
  • Czy CCC Team zaspokoi oczekiwania polskiego kibica?
  • Mistrzostwa Europy adventure racing w Polsce
  • Żywienie w kolarstwie górskim
  • Zaburzenie wzorca oddechowego i jego możliwe konsekwencje