Do facetów bardziej może przemówiłoby stwierdzenie: "małe, ale figlarne". Tyle, że ono nie odda w pełni wszystkich niespodzianek, którymi ten "kieszonkowy" kawałek polskiej ziemi może nas zaskoczyć. Pod gęstą jodłowo-bukową kopułą czekają na nierozważnych podróżników wielkie jak telewizory kamienie. Ich krawędzie tną opony jak niewybredny dowcip.

Co nas najbardziej pociąga w dalekich wyprawach? Oczywiście nie ma na te pytanie jednoznacznej odpowiedzi, bo i nie ma dwóch takich samych podróży. W dodatku każdy z nas poszukuje w nich rzeczy, które go najbardziej fascynują i te najlepiej zapamiętuje. Spytajcie dwóch ludzi o tę samą ścieżkę. Usłyszycie dwie zupełnie inne opowieści. Popatrzcie na zdjęcia, które robili w tym samym miejscu. Będą podobne, ale nie jednakowe. Na fotografiach przecież staramy się oddać rzeczy naszym zdaniem najciekawsze.

Co nas najbardziej pociąga w dalekich wyprawach? Oczywiście nie ma na te pytanie jednoznacznej odpowiedzi, bo i nie ma dwóch takich samych podróży. W dodatku każdy z nas poszukuje w nich rzeczy, które go najbardziej fascynują i te najlepiej zapamiętuje. Spytajcie dwóch ludzi o tę samą ścieżkę. Usłyszycie dwie zupełnie inne opowieści. Popatrzcie na zdjęcia, które robili w tym samym miejscu. Będą podobne, ale nie jednakowe. Na fotografiach przecież staramy się oddać rzeczy naszym zdaniem najciekawsze.

Znów dopadła mnie nostalgia. Taka mieszanka wspomnień i pragnień. Strasznie natrętna. Jak odpędzona mucha, która zatacza pętelkę wokół głowy i siada z powrotem na czole. Kłopot w tym, że ja nawet nie próbuję z nią walczyć. Często przybiera bowiem postać kusząco uśmiechniętej, mocno opalonej i skąpo odzianej dziewczyny. Skąd mi się to wzięło? Kilka lat temu przejechaliśmy z przyjaciółmi na rowerach polskie wybrzeże. I teraz, kiedy bliskość wakacji sprawia, że krew zaczyna szybciej krążyć, wspomnienie tych kilku dni powraca jak bumerang. One są dla mnie synonimem upalnego lata. Wolności pachnącej słonym wiatrem i smażoną rybą. Dotyku gorącego piasku i chłodnej bałtyckiej wody. Smaku piwa, widoku bez końca, no i tych skąpych... dziewczyn. To była piękna wyprawa.

Znów dopadła mnie nostalgia. Taka mieszanka wspomnień i pragnień. Strasznie natrętna. Jak odpędzona mucha, która zatacza pętelkę wokół głowy i siada z powrotem na czole. Kłopot w tym, że ja nawet nie próbuję z nią walczyć. Często przybiera bowiem postać kusząco uśmiechniętej, mocno opalonej i skąpo odzianej dziewczyny. Skąd mi się to wzięło? Kilka lat temu przejechaliśmy z przyjaciółmi na rowerach polskie wybrzeże. I teraz, kiedy bliskość wakacji sprawia, że krew zaczyna szybciej krążyć, wspomnienie tych kilku dni powraca jak bumerang. One są dla mnie synonimem upalnego lata. Wolności pachnącej słonym wiatrem i smażoną rybą. Dotyku gorącego piasku i chłodnej bałtyckiej wody. Smaku piwa, widoku bez końca, no i tych skąpych... dziewczyn. To była piękna wyprawa.

Znów dopadła mnie nostalgia. Taka mieszanka wspomnień i pragnień. Strasznie natrętna. Jak odpędzona mucha, która zatacza pętelkę wokół głowy i siada z powrotem na czole. Kłopot w tym, że ja nawet nie próbuję z nią walczyć. Często przybiera bowiem postać kusząco uśmiechniętej, mocno opalonej i skąpo odzianej dziewczyny. Skąd mi się to wzięło?

Beskid Niski jest w dalszym ciągu tak egzotyczny, jak te wszystkie nazwy - Chyrowa, Zdynia, Cergowa, Królik Polski, Komańcza. Niby gdzieś się o uszy obiły, niby ktoś słyszał, jak ktoś opowiadał, że ktoś był i mówił, że jest pusto i że jest klimat.

Jak długo może przeżyć biker, mający w kieszeni jedynie 40 euro? Tego lata grupa w składzie: Marius Hoppensack (20), Carlo Dieckmann (24), Marc Rüsing (22) i Jonas Berndt (16) miała się o tym przekonać. Wyposażeni w przewoźne rampy, rozklekotaną furgonetkę i … trzy torby butelek na sprzedaż wartych około 40 euro spróbowali w ciągu tygodnia przemierzyć niemcy.

Od relacji opisujących przejazd rowerem wzdłuż wybrzeża polskiego aż się roi. Zastanawia mnie tylko, skąd uczestnikom takich imprez wyskakują potem na licznikach dystanse rzędu 630-750 km?* Wiecie dlaczego? Bo nie znając dobrze tematu, omijają najciekawsze alternatywy przejazdu i te fragmenty, które z różnych względów wydają się nieprzejezdne. W rzeczywistości znacznie częściej możliwe jest poruszanie się w bezpośredniej bliskości morza. Nam stuknęły 462 km - od granicy do granicy.


Aktualny numer

Piszemy m.in.

    Piszemy m.in. o:
  • lekkie koła do maratonu
  • Road Tour 2019
  • Andy - Apu Wamani
  • testujemy: Fulle XC, Ghost Kato 3.9 AL, KTM X-Strada 20, Trek Madone SLR 9 Disc eTap,Merida Silex 200, Scott Ransom 920