Islandia - najbardziej północne z północnych państw Starego Kontynentu. Na mapie rysuje się jako dość pofałdowana wyspa, na której dominują dwa kolory - pomarańczowy i biały. Dopiero gdzieś na obrzeżach dostrzec można cienkie skrawki zieleni. Częściej tu zimno i mokro niż pogodnie. To również jeden z najpóźniej zaludnionych obszarów Europy. Trzeba mieć nieco wysublimowany gust, żeby ją polubić. Jednak miejsce to kryje jakąś moc - siłę, która skutecznie przyciąga ludzi z różnych zakątków. A jeśli ktoś choć raz ulegnie pokusie i zaryzykuje, islandzkie oblicze zauroczy go swoją drugą, zachwycającą stroną.

To prawdziwy ocean zieleni - bezbrzeżny Pacyfik drzew, który poraża zarówno skalą, jak i głębią. Gdy tylko przekroczysz wrota lasu odczujesz, że to prawdziwa świątynia przyrody - raj dla zmęczonych tempem życia i szukających ukojenia. Wystarczy jeden głębszy mach i już odpływasz oszołomiony czystością powietrza nasyconego zapachem żywicy. A gdy już odzyskasz świadomość, zakosztuj kąpieli w jednym z licznych śródleśnych jezior. Przekonasz się, że są jeszcze naturalne zbiorniki, w których woda jest czystsza niż kryształ.

Podobnie jak słynna pieśń, trasa, którą chcemy tu zaprezentować, swój początek bierze we Francji (u samych stóp wieży Eiffla zresztą), by wreszcie zaprowadzić nas na Wschód. Z tym, że nie do Moskwy, a do czeskiej Pragi. W teorii wszystko zapowiada się bardzo ciekawie. Twórcy projektu wymieniają wiele atutów i tak świetnie rokującej ścieżki... Czy te hasła znalazły odzwierciedlenie w rzeczywistości?

Wyjrzyj za okno. Leje, Teraz termometr - zero. Zegarek, 17 i zbliża się zmrok. I znowu będzie zimno przez pół roku i błotne lawiny nie pozwolą na górskie eksploracje. Czy to koniec sezonu? Nie!!! Odstaw te antydepresanty! Są lepsze i zdrowsze sposoby, żeby oszukać tę wredną Królową Śniegu. Nie spodziewajcie rozwiązania łatwego ani przesadnie taniego. Wyjście z tej podłej sytuacji jest jednak na wyciągnięcie ręki. Więc może to dopiero początek najdłuższego sezonu rowerowego w Twoim życiu?

Wyjrzyj za okno. Leje, Teraz termometr - zero. Zegarek, 17 i zbliża się zmrok. I znowu będzie zimno przez pół roku i błotne lawiny nie pozwolą na górskie eksploracje. Czy to koniec sezonu? Nie!!! Odstaw te antydepresanty! Są lepsze i zdrowsze sposoby, żeby oszukać tę wredną Królową Śniegu. Nie spodziewajcie rozwiązania łatwego ani przesadnie taniego. Wyjście z tej podłej sytuacji jest jednak na wyciągnięcie ręki. Więc może to dopiero początek najdłuższego sezonu rowerowego w Twoim życiu?

Jakie miejsce nadaje sie do tego,by kandydaci na przewodników beskidzkich mogli wykazać się znajomością wielkiej ilości szczytów, grzbietów, dolin, kotlin i z rzadka pomiędzy nimi prześwitujących wiosek? Powinno leżeć wysoko i musi roztaczać się z niego niezwykle rozległy widok. Dobrze, żeby nie było oblegane przez turystów, bo to nie sprzeja skupieniu na egzaminie.

Jakie miejsce nadaje sie do tego,by kandydaci na przewodników beskidzkich mogli wykazać się znajomością wielkiej ilości szczytów, grzbietów, dolin, kotlin i z rzadka pomiędzy nimi prześwitujących wiosek? Powinno leżeć wysoko i musi roztaczać się z niego niezwykle rozległy widok. Dobrze, żeby nie było oblegane przez turystów, bo to nie sprzeja skupieniu na egzaminie.

Wyjątkowe zagęszczenie historycznych atrakcji i specyficzny klimat przyciągnęły nas właśnie tu - do dawnego krzyżackiego grodu. Toruń bez wątpienia należy do najpiękniejszych polskich miast.

W nocy z 20 na 21 grudnia w Świnoujściu odbyło się uroczyste zdemontowanie siatki, która przez długie dziesięciolecia przegradzała plażę w miejscu polsko-niemieckiej granicy. Nawet po wejściu Polski do Unii przekroczenie granicy w tym miejscu, choć fizycznie zupełnie wykonalne, formalno-prawnie było zabronione. Ruszając przyszłym razem nad morze nawet się nie spostrzeżemy, a już będziemy po sąsiedniej stronie. Rowerkiem po plaży będzie można przelecieć na niemiecki Uznam... Ale nie tylko.

Szwajcaria to nie tylko banki, scyzoryki czy ser. Przez wielu ten podzielony na kantony kraj uważany jest za lidera w kwestii transportu kolejowego, a Lodowcowy Ekspres znany jest miłośnikom podróży tak samo jak Orient Ekspres fanom literatury Agathy Christie.

List, którego fragmenty publikujemy poniżej to jeden z wielu jakie przychodzą do naszej redakcji. Wielu z Was ma marzenia związane z podróżami na rowerze i chce się nimi pochwalić lub częściej prosić o pomoc przy ich realizacji.

W ostatnich latach położona na Płw. Indochińskim Tajlandia stała się egzotyczną perłą Azji - kierunkiem niebywale atrakcyjnym turystycznie. To buddyjskie „imperium” zaskakuje wiernością swej kulturze i tradycji, za którą tęsknią zachodnie społeczeństwa. Wabi gorąca atmosfera, tropikalne krajobrazy, fascynujące zwyczaje...Trudno wymarzyć sobie lepsze miejsce na wypad w środku zimy.

Wyobraź sobie wąską i krętą ścieżkę przeznaczoną wyłącznie dla Ciebie i Twojego roweru. Jeśli nie miałeś okazji jeździć po takich szlakach zapraszamy na Singltreka pod Smrkem (Czechy), gdyż jazda po takich trasach to przyjemność trudna do opisania słowami, dlatego powinieneś na własnego skórze przekonać się o czym mówimy.

Jest wreszcie ferie:). Wyjechałem o 9 z Piły. Pogoda z rana jak to z rana jeszcze jest leciutka mgła, ale powoli zanika. Na zegarze w centrum temp. wynosiła -7 st Celsjusza. Podczas dojazdu do obozu wstąpiłem do sklepu żeby kupić prowiant. Kupiłem zapałki, zupkę, batony i napoje:). Sprzedawca dziwił się że w taką pogodę chce mi się jeździć na rowerze:). Powiedział że podziwia takich sportowców:) no i zapałki dał mi gratis:).

Jest wreszcie ferie:). Wyjechałem o 9 z Piły. Pogoda z rana jak to z rana jeszcze jest leciutka mgła, ale powoli zanika. Na zegarze w centrum temp. wynosiła -7 st Celsjusza. Podczas dojazdu do obozu wstąpiłem do sklepu żeby kupić prowiant. Kupiłem zapałki, zupkę, batony i napoje:). Sprzedawca dziwił się że w taką pogodę chce mi się jeździć na rowerze:). Powiedział że podziwia takich sportowców:) no i zapałki dał mi gratis:).

Ten głaz jest do zrobienia - zawyrokowałem, chociaż nie do końca byłem o tym przekonany. Co mi tam, w końcu nie po to przywlokłem swój przyciężkawy rower na koniec starego kontynentu, żeby toczyć się wygodnymi szutrówkami, choćby prowadziły nawet powyżej 3000 m n.p.m. Takich wyborów spodziewaj się na egzotycznym paśmie Sierra Nevada w hiszpańskiej Andaluzji.

Po Biebrzańskim Parku Narodowym najlepiej poruszać się w niespiesznym tempie rowerowej przejażdżki. Aby nie umknęło nic, co wartościowe i dla pełnej synchronizacji proponuję tempo wręcz leniwe, zbliżone do nurtu rzeki Biebrzy, do spokojnego rytmu Podlasia. Oprócz ogromnego bogactwa przyrody przyjrzymy się także tajemnicom nigdy nie zdobytej Twierdzy Osowiec.

Inny świat. Polski dziki Wschód. Przez lata region powszechnie uważany za zapóźniony i nieatrakcyjny. Zaowocowało to tym, że większość młodych ludzi uciekło stamtąd do wielkich miast. Dziś na ławeczkach przed drewnianymi chałupami przesiaduje jedynie starszyzna plemienna. Aż korci, żeby przystanąć i porozmawiać. Proszę bardzo. Tu naród gościnny i dla przybysza zawsze znajdzie czas. Nikomu donikąd nie spieszno, czas zwalnia, a czasownika „pędzić” używa się jedynie w odniesieniu do procesu wytwarzania słynnego tu trunku (najczęściej wytwarzanego domorosłymi sposobami na strychu).

Inny świat. Polski dziki Wschód. Przez lata region powszechnie uważany za zapóźniony i nieatrakcyjny. Zaowocowało to tym, że większość młodych ludzi uciekło stamtąd do wielkich miast. Dziś na ławeczkach przed drewnianymi chałupami przesiaduje jedynie starszyzna plemienna.

Pierwsza góra, którą dostrzegamy wyjeżdżając z Wrocławia w kierunku Sudetów, fascynuje ludzi nie od dziś. Wyrastająca z otaczającej równiny o ponad 500 metrów - przedstawia się niezwykle monumentalnie. W prehistorycznych czasach stanowiła doskonałą pożywkę dla wyobraźni okolicznych plemion, pełniąc rolę ośrodka kultu. Zresztą do dziś niczym magnes przyciąga wzrok każdego, kto przejeżdża w jej pobliżu. Cóż ma do zaoferowania?

Inny świat. Polski dziki Wschód. Przez lata region powszechnie uważany za zapóźniony i nieatrakcyjny. Zaowocowało to tym, że większość młodych ludzi uciekło stamtąd do wielkich miast. Dziś na ławeczkach przed drewnianymi chałupami przesiaduje jedynie starszyzna plemienna.

Kiedy słoweński rząd zdecydował się zainwestować więcej pieniędzy w odnawialne źródła energii, nie myślał o rowerach. Zdecydował się jednak wybudować największy welodrom na globie. Niestety ten cud techniki jest obecnie pod wodą i jest wielce prawdopodobne, że już nigdy nie będzie całkiem suchy.

Po raz pierwszy zetknąłem się z nimi jakieś czternaście lat temu. Położone na krańcach Polski, owiane mrocznymi mitami i legendami, przyciągały jak magnes, rozpalały wyobraźnię… Otaczał i chyba w pewnym stopniu nadal otacza je nimb tajemniczości. Choć najdziksze polskie góry przestały być już całkiem dzikie, nadal mają w sobie to coś, co odróżnia je od innych zakątków w kraju. Dlatego zawsze warto tu przyjechać.

Pragnąc zaprezentować najbardziej aktualne trasy przygotowane dla rowerzystów przez wydawnictwo Pascal odwiedziliśmy Lublin i okolice tego pięknego miasta. Na przykładzie dwóch tras - jednej zamieszczonej w papierowym wydaniu bB oraz drugiej w internecie prezentujemy najcenniejsze krajobrazowo i historycznie zakątki tej części Polski.

Nigdy nie czułem się szosowcem. Moje rowerowanie od samych początków ewoluowało od polnych dróg przez leśne dukty i ścieżki, aż w końcu po najcięższe znane mi szlaki Beskidów. Z każdej przejażdżki, począwszy od czasów „pelikana” wracałem z oczami pełnymi kurzu, rękami „usmarowanymi” od rozciągniętego łańcucha notorycznie spadającego na dziurach, ale z płucami pełnymi czystego powietrza, żołądkiem uraczonym dzikimi ostrężynami i nowymi krajobrazami w pamięci.

Sudety – to bez wątpienia najciekawsze pod względem krajoznawczym i turystycznym góry w Polsce.

Co tu dużo gadać, w Alpy po prostu trzeba pojechać z rowerem. Tak się składa, że z alpejskich krajów, do Austrii jest najbliżej i podróż tam samochodem nie stanowi żadnego problemu. Za odrobinę fatygi i wcale nie tak duże pieniądze otrzymujemy pakiet fantastycznych tras i powalających widoków. Sposobów na zabawę z rowerem w Alpach jest kilka - można sprawdzić się na wielokilometrowych podjazdach gładkimi szutrami, wybierać trudne technicznie ścieżki czy doskonale przygotowane bike parki przy wyciągach. Musicie tego spróbować! Ale najpierw przeczytajcie.

Fidel Castro jest dziś żywą legendą, a kraj, w którym rządzi, przyciąga podróżników z całego świata. Zainteresowanie tą „wyspą” (w przenośni i dosłownie) jest ogromne. Zastanawiałem się, dlaczego tak niewielu poszukiwaczy przygód z Polski eksploruje sąsiednią Białoruś, państwo, które można by nazwać Kubą Europy.

Tutaj, na długim i mocno urozmaiconym wybrzeżu regionu Blekinge, trwa odwieczna walka żywiołów - pojedynek między wodą a lądem. Trudno stwierdzić, kto w tym starciu wygrywa. Morze jest cierpliwe - nieustępliwe w ciągłym szlifowaniu i podmywaniu. Przeciwnik zaś niełatwy, zbudowany głównie z nagiej skały, twardszy niż łeb Wikinga. To dziesiątki małych szkierowych wysp. Tworzą tu bajeczny archipelag - na tym etapie w przewadze jest morze, dalej zaczyna się postrzępiona, pełna zatok linia brzegowa, a potem stały ląd - Półwysep Skandynawski. Witamy w Karlskronie, mieście osobliwym, bowiem położonym na 33 wyspach!

W numerze bikeBoard 8/2009 zamieściliśmy propozycję wycieczki po zakamarkach Sopotu. Jednak nie wyczerpaliśmy oczywiście tematu. Poniżej zamieszczamy zatem opis innej trasy, która ogarnia swym zasięgiem większy obszar Trójmiasta.


Aktualny numer

Piszemy m.in.

    Piszemy m.in. o:
  • lekkie koła do maratonu
  • Road Tour 2019
  • Andy - Apu Wamani
  • testujemy: Fulle XC, Ghost Kato 3.9 AL, KTM X-Strada 20, Trek Madone SLR 9 Disc eTap,Merida Silex 200, Scott Ransom 920