Większa część Pomorza Zachodniego stanowi prawdziwą enklawę spokoju. Częściej słychać tu szum lasu, aniżeli echa cywilizacji. Nie zawsze było jednak tak spokojnie. Pod koniec wojny rozegrała się na tych ziemiach zaciekła bitwa, po której pozostały liczne ślady i pamiątki w różnej postaci. Punktem oporu była w tym wypadku linia potężnych umocnień biegnących wzdłuż przedwojennych granic III Rzeszy. Jej pozostałości rozciągają się szerokim łukiem od Gorzowa Wielkopolskiego aż po brzeg Bałtyku w okolice Darłówka, zahaczając przy okazji o najbardziej atrakcyjne turystycznie zakątki Pojezierza Drawskiego. Chyba warto tu trochę powęszyć...

Pojezierze Drawskie, a także sąsiadujące z tą krainą od północy i południa ziemie, to cholernie łakomy kąsek dla prawdziwych odkrywców, szperaczy, poszukiwaczy itp... Słowem - dla tych wszystkich, którzy nie lubią kręcić na marne i w podróży potrzebują inspiracji, jakiegoś wątku przewodniego, czegoś o co można się potknąć i zadziwić. A zapewniam, że jest się o co potykać. Około 900 rozmaitych obiektów militarnych wy-budowanych na „Pozycji Pomorskiej”(!) rozlokowanych jest w najpiękniejszych krajobrazowo zakątkach regionu: nad brzegami malowniczych jezior rynnowych, na wzgórzach i w leśnych uroczyskach. Mogło by się wydawać, że twórcy tego umocnionego odcinka byli nie lada romantykami, w rzeczywistości jednak kierował nimi czysty pragmatyzm.
Do rzeczy...
Przyglądając się mapie i uzupełniając obraz informacjami o historii i atrakcjach turystycznych tej części województwa zachodniopomorskiego oraz lubuskiego, klarował mi się pomysł na fantastyczną wyprawę rowerową. Wymyśliłem, że pojadę tropem Wału Pomorskiego (czy też bardziej patriotycznie - szlakiem walk o Wał Pomorski).
Do boju!!!
Szturm na linię fortyfikacji przeprowadzamy z Piły. Skład oddziału skromny - Dominika i ja. To dogodny punkt wypadowy, gdyż łatwo tu dotrzeć pociągiem, a interesujące nas atrakcje zaczynają się już niecałe 30 km od miasta. Gdyby nie ograniczenia czasowe, napewno wyruszylibyśmy z Gorzowa, bo tam właśnie sięgają południowe rubieże Wału. Decydując się na krótszy wariant omijamy niestety malownicze zakamarki Puszczy Drawskiej wraz z istotnym na trasie punktem w Strzalinach. Zespół bunkrów nieopodal tej miejscowości stanowił jeden z dwóch największych kompleksów umocnień na Wale Pomorskim. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem - i tak czeka nas gros ciekawych miejsc. Prowadzeni dokładną mapą topograficzną zanurzamy się w rozległe lasy na północ od Piły. Staramy się unikać ruchliwych dróg i jednocześnie trafić w okolice Szwecji. Ze Szwedami miejsce to ma jednak niewiele wspólnego. Chyba tylko to, że wpadli tu kiedyś w czasie tzw. potopu, choć nikt ich nie zapraszał. Poza tym wszyscy gadają po polsku, więc paszportów przed rogatkami tej dużej wsi wcale wyciągać nie musimy. Pomnik przy głównej szosie upewnia nas, że jesteśmy na właściwym tropie. 2 II 1945 r. - po krótkich walkach żołnierze polscy zdobyli Szwecję, uzyskując podejście pod główne umocnienia Wału. W miejscowej szkole w dniach 4-15 II mieściła się kwatera dowódcy 1 Armii WP gen. Stanisława Popławskiego. Stąd kierował on operacją przełamania bronionego przez Niemców odcinka. Depcząc dokładnie po śladach żołnierzy polskich docieramy do wsi Zdbice (na zachód od Szwecji), gdzie znajduje się Skansen Bojowy oraz Izba Pamięci, upamiętniające zaciekłe walki prowadzone w tym rejonie. Około 4 km na północ od Zdbic 5 lutego 1945 r. nastąpiło przełamanie pozycji głównej Wału Pomorskiego przez żołnierzy Wojska Polskiego. Bardzo spodobała mi się wystawa Las świadkiem walk o Wał Pomorski, prezentowana we wspomnianej już Izbie Pamięci. Pracownicy Nadleśnictwa w Wałczu zebrali i w atrakcyjny sposób wyeksponowali obiekty świadczące o zniszczeniach
drzewostanu w toku walk w 1945 r. (np. pociski tkwiące w drzewach). W terenie znajdziecie pozostałości transzei i liczne żelbetowe schrony. Ich odnalezienie nie będzie jednak łatwe, jeśli nie dysponujecie specjalną mapą. Generalnie jednak najwięcej elementów obronnych znajdziecie między jeziorami Zbiczna i Dobre, a dalej na północ wzdłuż małej rzeczki płynącej od strony Nadarzyc. Odtąd trudno będzie choć chwilę spokojnie popedałować. Ten odcinek trasy wręcz naszpikowany jest śladami tajemniczych czasów, nie tylko okresu II wojny światowej.

Chabry z poligonu.
Historia Pomorza Zachodniego jest tak zakręcona i bogata, że trudno się w niej momentami połapać. To niewątpliwy plus dla tego regionu, który swej bujnej przeszłości zawdzięcza oryginalne oblicze. Kwintesencją rozmaitości przyrodniczo-historycznej jest kolejny etap naszej rowerowej podróży. Tu ciekawostek będzie bez liku. Jedno z najbardziej tajemniczych miejsc znajduje się głęboko w lesie, kilka kilometrów od Nadarzyc. Świadomość tego, co się tu znajdowało, napawa grozą - to pozostałości dawnej bazy rakietowej wojsk radzieckich, gdzie przechowywano głowice nuklearne. Magazyny i podziemne schrony rakiet zachowały się w dobrym stanie, natomiast osiedle dla obsługi tegoż, które tu do niedawna istniało, zostało zrównane z ziemią. Było to jedno z najbardziej tajemniczych i najlepiej strzeżonych miejsc w naszym kraju - otoczone potrójnym płotem pod napięciem. Stąd w kierunku północnym rozpoczyna się ostra jada terenowa po niezamieszkanych ostępach dawnych poligonów. Olbrzymia przestrzeń, do niedawna ryta gąsienicami czołgów, hucząca kanonadą maszyn bojowych, uosabia dziś oazę ciszy i spokoju. Największe wrażenie wywierają na nas tereny „stepowe”, gdzie dawniej znajdowały się strzelnice bojowe. W jednym z takich miejsc urządzamy przerwę na posiłek. Rozsiadamy się na iście królewskim wrzosowym dywanie, ciągnącym się aż hen po horyzont. To słynne Wrzosowiska Kłomińskie. Wszechobecną ciszę mile zakłóca pogwizdywanie skowronka - miodzio. Podczas gdy Dominika angażuje się w przygotowanie strawy, ja odpływam w błogi niebyt, kontemplując otaczającą nas przyrodniczą osobliwość. Napawam się przestrzenią i swobodą o jakie trudno w codziennym życiu. Trwa długi majowy weekend i mamy kilka dni, w trakcie których stajemy się nomadami i odkrywcami zarazem, jedziemy, gdzie się nam podoba i kładziemy się spać, gdy czujemy zmęczenie. Taki życiowy minimalizm dobrze robi raz na jakiś czas. Pochłaniam szybko dwie kanapki i już niecierpliwie zaczynam się wiercić - głód wrażeń okazuje się silniejszy od tego fizjologicznego. Eksplorując fascynujący poligon odnajdujemy kilka bunkrów, stanowiących element Pommernstellungu*, a także potężne schrony znajdujące się na wzgórzach, z których obserwatorzy kierowali ogniem w czasie ćwiczeń na poligonie. Panorama, która rozpościera się z takich punktów obserwacyjnych daje najlepsze pojęcie, jak ogromny to teren. Zasadniczy trzon interesujących nas umocnień przebiega kilka kilometrów na zachód stąd, ciągnąc się wzdłuż rzeki Piławy. Przewalając przez koła kilogramy piasku, trawersujemy w tamtym kierunku, po drodze zaglądając do opuszczonego miasteczka Kłomino (ros. Gródek). To dawny garnizon Armii Radzieckiej, dziś opustoszałe i zrujnowane osiedle. W okolicy znajdują się cmentarze, gdzie spoczywa 11-12 tys. polskich i francuskich jeńców wojennych z niemieckiego obozu - Oflag II D Gross Born.

Dodano: 2009-06-06

Autor: Tekst i zdjęcia: Daniel Klawczyński

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

Santa Cruz High Tower LT

Canyon Neuron AL 8.0

Rockrider XC100s

Fuji Supreme 1.1

Merida Scultura 5000

Bloki szosowe vs MTB