Na pograniczu Albanii i Czarnogóry wznoszą się potężne, często przekraczające 2 tys. m n.p.m. masywy Gór Dynarskich. Aż trudno uwierzyć, że da się eksplorować te surowe zakątki za pomocą roweru. Umożliwiają to wysokogórskie trasy offroad, z których skwapliwie korzystaliśmy. Jeśli dodać do tego niepowtarzalną mieszankę kultur - śródziemnomorskiej, orientalnej i słowiańskiej, to już wiadomo, dokąd jechać na wakacje.

W numerze bikeBoard 5/2009 (gdzie kupić) opisywałem nasze endurowe zmagania po kilku mniej lub bardziej znanych „wypukłościach” Czarnogóry. Maleńki kraj majestatycznych gór uwiódł nas tak bardzo, że postanowiliśmy pojechać tam jeszcze raz. To chyba pierwszy przypadek, żebyśmy rok w rok jechali na wyprawę do tego samego kraju. Temat bowiem nie został wyczerpany. Na cel wzięliśmy tym razem rozległy masyw Bjelasica oraz zębiszcza niepokornych grzbietów Prokletije, do których wcześniej nie udało się nam dotrzeć. Ponieważ te drugie w dużej mierze znajdują się na terytorium Albanii, znaleźliśmy wreszcie pretekst, aby odwiedzić także to, bodaj najbardziej egzotyczne, państwo w Europie.

800 mil do szczęścia
Dobrze pamiętając niemiłe ekscesy pogodowe, które towarzyszyły nam na Bałkanach rok wcześniej, postanowiliśmy nie zwlekać z urlopem do ostatniej chwili. Wyruszyliśmy pod koniec lipca, gdy cały kontynent podobny był do rozgrzanej patelni. Na powtórkę z krainy deszczowców nikt nie miał najmniejszej ochoty. Znów obyło się bez szczególnych przygotowań, tygodniowego pakowania, tworzenia planów, wariantów awaryjnych itp. Wiedzieliśmy jakie konkretnie regiony chcemy eksplorować i jakich trudności można się po nich spodziewać.
Wakacyjne wyjazdy realizujemy zazwyczaj spontanicznie, więc to i tak było perfekcyjne przygotowanie (jak na nasze zwyczaje). Najważniejsze, by dopisywało słońce i dobry nastrój. Oczami wyobraźni widzieliśmy siebie pośród morza gór, w których spędzimy kilka dni i nocy na łasce matki natury. Ta myśl sprawiała, że samochodowy etap podróży na południe przebiegał w zadziwiającym tempie. Aż do momentu, gdy na Węgrzech zatrzymała nas policja.... O dziwo, nie za przekroczenie prędkości, a za stan techniczny pojazdu. Tak przynajmniej sądziliśmy, bo dogadać się nie było sposobu. Panowie zrozumieli jedynie, że mamy zamiar tym „gratem” dojechać do Albanii. Nie wiedzieć dlaczego, moja poczciwa, przeszło 20-letnia Jetta wzbudza u wszystkich te same odczucia. A przecież osiągnęła dopiero okres pół-rozpadu pierwiastkowego.

Po pełen tekst artykułu zapraszamy do papierowego wydania bikeBoard 1-2/2011 (gdzie kupić). W materiałach dodatkowych natomiast zamieściliśmy porcję praktycznych informacji przydatnych w podróży oraz jeszcze więcej zdjęć.


Strict Standards: Only variables should be passed by reference in /home/bikeboard/domains/bikeboard.pl/public_html/smarty/plugins/function.x_paginator.php on line 35

Dodano: 2011-01-31

Autor: Tekst i zdjęcia: Dominika Skonieczna, Daniel Klawczyński

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

    Piszemy m.in. o:
  • lekkie koła do maratonu
  • Road Tour 2019
  • Andy - Apu Wamani
  • testujemy: Fulle XC, Ghost Kato 3.9 AL, KTM X-Strada 20, Trek Madone SLR 9 Disc eTap,Merida Silex 200, Scott Ransom 920