Kilkanaście kilometrów na północ od Simirshamn jest kolejny rezerwat Stenshuved, co po polsku znaczy „kamienna głowa”. Ta głowa to położona nad samym morzem wielka góra o wysokości 97 m. Ze jej szczytu widać rozciągające się na dole wybrzeże, bezkresne morze oraz odległy o kilkadziesiąt kilometrów Bornholm. Całkowicie odmiennych wrażeń doznajemy u podnóża góry prowadząc rowery po zbitych z desek trapach nad leśnymi moczarami

Po noclegu na kampingu w Kivik - przez Åhus do Bromölli. Wybieramy trasę prowadzącą przez małe osady lokalnymi drogami asfaltowymi oraz leśnymi ścieżkami. Od czasu do czasu jedziemy nad morze, aby posłuchać szumu fal. Przystanek w Ahus jest m.in. okazją do uzupełnienia żelaznego zapasu prowiantu, wizyty w informacji turystycznej oraz posiłku w miejscowej pizzerii. Dalej, przejeżdżamy m.in. przez leśne tereny poligonu wojskowego. Skrót ten wykorzystywany jest również przez okolicznych mieszkańców, którzy zapewniają nas o całkowitym bezpieczeństwie. Tym razem nocleg spędzamy około 5 km od morza, ale też blisko wody. Kamping nad jeziorem Ivösjön w Brömolli cieszy się takim samym powodzeniem jak te nad morzem. Jednak tutaj najwięcej jest amatorów wędkowania i kajaków.

Kolejny odcinek do Karlshamn pokonujemy asfaltowymi ścieżkami rowerowymi, które w większości biegną równolegle do jezdni. Pobyt w Karlshamn wspominamy bardzo mile. Mamy trochę czasu na przejażdżkę po mieście, wizytę w muzeum regionalnym i na wieży kościelnej, z której widać okolicę. Z żalem opuszczamy malowniczo położony i wygodny dla turystów rowerowych kamping

Z Karlshamn do Karlskrony, skąd odpływa prom do Gdyni, nie jest już daleko, bo tylko około 90 km. Mamy na to dwa dni. Ze względu na bardzo urozmaiconą linię brzegową trasa przebiega dalej od morza. Czasami ze wzniesień widzimy odległy Bałtyk, a czasami jedziemy brzegiem małych zatok wrzynających się w ląd. Aby zdążyć na prom, nie szukamy alternatywnych dróg tylko jedziemy oznakowaną, przeważnie asfaltową, trasą do celu. Po drodze nocujemy nad morzem na małym kampingu w Ekenäs niedaleko Ronneby. Wcześniej była ostatnia kąpiel w morskiej zatoce i pierwsze mocowanie wszystkich odciągów w namiotach ze względu na wichurę zapowiadającą nadejście burzy. Ostatnia noc w Szwecji nie była „zielona” – miała niebieski kolor błyskawic.

W Karlskronie obowiązkowo zwiedzamy Muzeum Marynarki Wojennej (Marinmuseum), które jest największą atrakcją miasta. W nowym budynku oddanym do użytku w 1997 roku, jest m.in. kolekcja XVIII wiecznych modeli okrętów, prezentacja metod ich budowy oraz wyposażenie. Fragment pokładu żaglowca, naturalnych wymiarów, wraz załogą pokazuje warunki życia i prowadzenia bitwy na morzu. Przy sąsiadującym z muzeum nabrzeżu cumują zabytkowe kutry torpedowe, trałowiec i fregata żaglowa z 1900 roku. Tuż obok budynku głównego jest hangar z końca XVIII wieku, gdzie znajduje się ekspozycja małych łodzi zwanych slupami i barkasami.

Przed wyjazdem do odległego około 10 km portu, mamy jeszcze czas, aby posiedzieć na rynku
i w spacerowym tempie przejechać się głównymi ulicami Karlskrony. Wieczorem jesteśmy już na pokładzie promu Stena Line płynącego do Polski. Rejs trwa około 12 godzin. Małe Koło Bałtyku zamknie się dopiero po przejechaniu kilku kilometrów w Gdyni do miejsca, gdzie mamy zaparkowany samochód.


Strict Standards: Only variables should be passed by reference in /home/bikeboard/domains/bikeboard.pl/public_html/smarty/plugins/function.x_paginator.php on line 35

Dodano: 2011-11-17

Autor: Tekst i zdjęcia: Paweł i Wojciech Choina

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

    Piszemy m.in. o:
  • lekkie koła do maratonu
  • Road Tour 2019
  • Andy - Apu Wamani
  • testujemy: Fulle XC, Ghost Kato 3.9 AL, KTM X-Strada 20, Trek Madone SLR 9 Disc eTap,Merida Silex 200, Scott Ransom 920