O tym, że okolice jeziora Garda we Włoszech są świetnym miejscem do jazdy na rowerze, wiadomo nie od dziś. Kto tam był, zapewne to potwierdzi, kto jeszcze nie był, ten z pewnością przynajmniej o Lago di Garda słyszał, bo szlaki i miejsca takie jak Tremalzo, Via del Ponale, Monte Baldo czy Monte Altissimo zdążyły obrosnąć już w legendy...

Również dla mnie Garda jest miejscem szczególnym, w jakiś magiczny sposób przyciągającym. Otoczone wysokimi górami jezioro, bajeczne widoki, wspaniałe, a zarazem trudne, wymagające technicznie trasy, w połączeniu ze śródziemnomorskim klimatem i atmosferą włoskiego dolce vita, tworzą niezwykłą mieszankę, która sprawia, że choć znam w Alpach wiele innych miejscówek rowerowych i tak wciąż nad Gardę powracam. Choćby na krótko, choćby na parę dni. Który to już raz? Niech no policzę... Siódmy!

Tremalzo
To najbardziej klasyczny z klasyków wśród tras MTB nad jeziorem Garda. Byłem tam już kilka razy, za każdym razem od innej strony i za każdym kolejnym razem podobało mi się coraz bardziej. Za pierwszym razem Tremalzo nie zrobiło na mnie jeszcze aż takiego wrażenia. Wtedy jednak daliśmy się tam wywieźć samochodem, a na rowerach tylko zjeżdżaliśmy. A jak wiadomo zjazd, na który nie trzeba samemu zapracować, nie smakuje tak dobrze jak ten okupiony wysiłkiem i potem wylanym podczas podjazdu...

Wróciłem na Tremalzo 6 lat później i wtedy zdobyte już o własnych siłach, podjazdem od Vesio przez dolinę Valle San Michele, zrobiło na mnie wrażenie piorunujące. Zjazd od tunelu pod szczytem na przełęcz Passo Nota był fantastyczny. Wspaniałe widoki, wijące się po stromym zboczu serpentyny drogi i co kawałek rowy odprowadzające wodę, które tak fantastycznie wybijały do góry... Wpadłem wtedy w prawdziwą euforię, aż śpiewałem z zachwytu i ze szczęścia... Od Passo Nota zjechaliśmy wtedy przez Corna Vecchia szutrówką przez 6 wykutych w skałach tuneli. Wieczorem, kiedy wymienialiśmy się świeżymi jeszcze wrażeniami z mijającego dnia, werdykt był jednogłośny - to był nasz najpiękniejszy w życiu dzień na rowerze i najwspanialsza wycieczka...

Tremalzo spodobało nam się wtedy tak bardzo, że następnego dnia pojechaliśmy tam znowu! Drugi raz z rzędu w to samo miejsce! To całkowicie wbrew moim zasadom, które nakazują mi jeździć za każdym razem gdzie indziej, za każdym razem w coraz to nowe miejsca... Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że pojechaliśmy znowu inną drogą, tym razem od strony jeziora Lago di Ledro. Pogoda była znakomita, było pięknie, słonecznie, świetna przejrzystość, a widoki aż zapierały dech w piersiach, osiągając swą kulminację na Passo Rocchetta, które jest chyba najlepszym punktem widokowym po zachodniej stronie Lago di Garda. Panorama położonego głęboko w dole jeziora jest stamtąd po prostu zachwycająca. A dwa lata później to właśnie Tremalzo było zwieńczeniem, ukoronowaniem mojego pierwszego Transalpu - 8-dniowej wyprawy przez Alpy z ich północnego krańca, z St. Anton w Austrii, na kraniec południowy - nad jezioro Garda.Taaak, Tremalzo to prawdziwa legenda, to miejsce kultowe i absolutnie obowiązkowy punkt programu każdego rowerowego wyjazdu nad jezioro Garda. To wycieczka, którą pamięta się bardzo długo. ...

Po pełen tekst artykułu zapraszamy do papierowego wydania bikeBoard 7/2010 (gdzie kupić).
Poniżej natomiast zamieszczamy dodatkową porcję zdjęć z opisywanych rejonów. Więcej informacji o regionie znajdziecie na www.visittrentino.it.

Dodano: 2011-11-27

Autor: Tekst: Tomasz Pawłusiewicz, zdjęcia: Tomasz Pawłusiewicz, Beata Pawłusiewi

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

  • Sportful Dolomiti Race
  • Rajdy dla Frajdy 2018
  • Jazda na rowerze a smog
  • Jak przygotować rower do sezonu zimowego?
  • Sygnalizacja w garści