Po raz pierwszy zobaczyliśmy Mongolię rok wcześniej. Step, płaska monotonna przestrzeń, której urok szybko się nudzi. Tak wyobrażaliśmy sobie cały ten kraj. Zapomnieliśmy, że poza płaskowyżami są tu jeszcze pokaźne góry. I to, jak się okazało, masywy niezwykle piękne, bardzo oryginalne, w europejskim pejzażu niespotykane...

Co nas najbardziej pociąga w dalekich wyprawach? Oczywiście nie ma na te pytanie jednoznacznej odpowiedzi, bo i nie ma dwóch takich samych podróży. W dodatku każdy z nas poszukuje w nich rzeczy, które go najbardziej fascynują i te najlepiej zapamiętuje. Spytajcie dwóch ludzi o tę samą ścieżkę. Usłyszycie dwie zupełnie inne opowieści. Popatrzcie na zdjęcia, które robili w tym samym miejscu. Będą podobne, ale nie jednakowe. Na fotografiach przecież staramy się oddać rzeczy naszym zdaniem najciekawsze.

Znów dopadła mnie nostalgia. Taka mieszanka wspomnień i pragnień. Strasznie natrętna. Jak odpędzona mucha, która zatacza pętelkę wokół głowy i siada z powrotem na czole. Kłopot w tym, że ja nawet nie próbuję z nią walczyć. Często przybiera bowiem postać kusząco uśmiechniętej, mocno opalonej i skąpo odzianej dziewczyny. Skąd mi się to wzięło? Kilka lat temu przejechaliśmy z przyjaciółmi na rowerach polskie wybrzeże. I teraz, kiedy bliskość wakacji sprawia, że krew zaczyna szybciej krążyć, wspomnienie tych kilku dni powraca jak bumerang. One są dla mnie synonimem upalnego lata. Wolności pachnącej słonym wiatrem i smażoną rybą. Dotyku gorącego piasku i chłodnej bałtyckiej wody. Smaku piwa, widoku bez końca, no i tych skąpych... dziewczyn. To była piękna wyprawa.


Aktualny numer

Piszemy m.in.

ROWEROWE PREZENTY

CO ZAKŁADAĆ ZIMĄ?

Kaski 2018

Cannondale Jekyll 3
Trek Roscoe 9
Giant Anthem Advanced 29er 1