W kwietniu b.r. nakładem wydawnictwa Bezdroża ukazał się przewodnik rowerowy „Wrocław i okolice. Trasy i wycieczki rowerowe". Autorami przewodnika są m.in. Agnieszka i Mateusz Waligóra (www.nakrancach.pl), których opisy wypraw w najdalsze zakątki świata mogliście już przeczytać w papierowych wydaniach bB.

Zapraszamy na kolejną prelekcję filmu o charytatywnych wyprawach rowerowych PEDAŁUJESZ POMAGASZ, którego jesteśmy patronem.

Przeczytajcie relację Michała z zimowej wyprawy do Szczecina i z powrotem w najzimniejszy weekend tego roku.

Zapraszamy na premierę filmu o charytatywnych wyprawach rowerowych PEDAŁUJESZ POMAGASZ, którego jesteśmy patronem. W filmie będzie można zobaczyć piękne krajobrazy z Polski i Bornholmu, zobaczyć jak organizuje się takie akcje i poczuć klimat życia na wyprawie.

Wyjeżdżamy o świcie pociągiem do Torunia. Zamek w Toruniu, a właściwie jego ruiny, już wcześniej zwiedzaliśmy, dlatego po rzuceniu nań okiem i małej czarnej u stóp Kopernika szybko wyruszamy w drogę. Na obrzeżach Torunia niespodzianka niebieski szlak był tylko na mapie. Na szczęście po chwili przypadkowo napotkany kolarz wyprowadził nas przez las do wsi Lubicz Górny.

Rano wyjeżdżam samochodem z Bydgoszczy do Poznania. Startuję samolotem z Ławicy o g. 11.40. W Paryżu ląduję o g. 13.10.

Od czterech lat razem z dwoma kolegami odwiedzamy na rowerach kolejne wyspy bałtyckie. Są egzotyczne, jak nazwy, jakie noszą i znakomicie nadają się do rowerowej turystyki. Skandynawia jest rajem rowerzystów, ale nie tylko dlatego pobyt na wyspach jest tak relaksujący. Cisza, spokój i piękne wybrzeże. A na dodatek całkiem magiczne poczucie oddalenia od codzienności, jakie może być udziałem osób przebywających na wyspie.

Wrażenie jakie na nas zrobiła Sycylia w pełni sezonu nie pozwoliło nam na długo odkładać marzeń o dokładnym poznaniu Sardynii i Korsyki- dwóch pozostałych z dużych wysp Morza Śródziemnego. Wiosenne zdjęcia z tych miejsc porównywane z sierpniowa sycylijską półpustynną nie pozostawiły nam złudzeń, którą porę roku wybrać jako czas wyjazdu. Po rozwiązaniu nienajprostszych problemów logistycznych, w oparach wulkanicznego pyłu wylecieliśmy do Pizy by tam rozpocząć naszą wyprawę na Korsykę.

Na samym początku powiem krótko - ten szlak jest REWELACYJNY! Osobiście po raz pierwszy jako rowerzysta poczułem się w naszym kraju potraktowany poważnie. Wśród znakowanych szlaków rowerowych w Polsce PSB jest naprawdę wyjątkowy. Dlaczego? Bo ewidentnie i konsekwentnie widać w nim jedną cechę - został w całości przejechany na rowerze.

Są takie dni, jest taka pora roku, gdzie wszystko porzucamy i uciekamy w krainę marzeń, siną dal, jak kto nazwał tak nazwał, gdzie czeka  nas  coś cudownego, coś pięknego. Wakacje -to dobry moment aby się na chwile zapomnieć, albo i nawet zastanowić, nad tym  po co to wszystko? Dlaczego podróżujemy i jakie to ma dla nas znaczenie? Kiedyś ludzie wyjeżdżali za chlebem, a teraz? Za sensem życia? Nie wiem…też wyjeżdżam, bo chcę zobaczyć uśmiech na swojej twarzy i taką rozpierającą radość, niczym słodki sok, wyciskanej  mandarynki.

Każdy z nas ma w sobie duszę wędrowca, podróżnika szukającego swojego miejsca na Ziemi. Jesteśmy ciekawi tego co nas otacza, świat jest pełen tajemnic, dlatego jesteśmy zainteresowani przyrodą, tym co jest niezależne od nas a jednoczenie bliskie. Wszystko to daje nam motywacje do odkrywania tego piękna i różnorodności w innych, odległych zakątkach świata.

Z dworca głównego z Bydgoszczy wyjeżdżam do Kołobrzegu pociągiem o g. 12.38. Na miejscu jestem o g. 16.45. Na szczęście jest przedział do przewozu rowerów. Kołobrzeg to miasto uzdrowiskowe. W mieście i okolicach występują źródła wody mineralnej, solanki oraz pokłady borowiny. W Kołobrzegu leczy się głównie choroby górnych dróg oddechowych, krążenia i choroby stawów. To jedno z najstarszych miast na Pomorzu Zachodnim, które istniało już w VIII wieku, gdzie funkcjonował gród obronny słynny na całe Pomorze (pierwotna lokalizacja na terenie dzisiejszej wsi Budzistowo).

Wyjrzyj za okno. Leje, Teraz termometr - zero. Zegarek, 17 i zbliża się zmrok. I znowu będzie zimno przez pół roku i błotne lawiny nie pozwolą na górskie eksploracje. Czy to koniec sezonu? Nie!!! Odstaw te antydepresanty! Są lepsze i zdrowsze sposoby, żeby oszukać tę wredną Królową Śniegu. Nie spodziewajcie rozwiązania łatwego ani przesadnie taniego. Wyjście z tej podłej sytuacji jest jednak na wyciągnięcie ręki. Więc może to dopiero początek najdłuższego sezonu rowerowego w Twoim życiu?

Jest wreszcie ferie:). Wyjechałem o 9 z Piły. Pogoda z rana jak to z rana jeszcze jest leciutka mgła, ale powoli zanika. Na zegarze w centrum temp. wynosiła -7 st Celsjusza. Podczas dojazdu do obozu wstąpiłem do sklepu żeby kupić prowiant. Kupiłem zapałki, zupkę, batony i napoje:). Sprzedawca dziwił się że w taką pogodę chce mi się jeździć na rowerze:). Powiedział że podziwia takich sportowców:) no i zapałki dał mi gratis:).

Aby dotrzeć do Chorwacji musieliśmy pokonać przynajmniej 4 państwa. Na początek Polskę. Mieszkamy w Gdyni i, prawdę mówiąc, nie mieliśmy ochoty jechać rowerami 650 km przez nasz kraj, dlatego też zapakowaliśmy się do pociągu i po całonocnej jeździe byliśmy na granicy polsko-czeskiej. Tu wsiedliśmy na rowery, Olga do przyczepki i skierowaliśmy się w stronę Adriatyku.

Określę ten dzień w kilku słowach: najbardziej niebezpieczna droga świata. La Cumbre, droga z La Paz, stolicy Boliwii, do Coroico. Najbardziej ekstremalny dzień w Ameryce Południowej. Mekka rowerowych szaleńców. Ponad 3 tyś. różnicy wzniesień. Ponad 64 km do pokonania w ciągu kilku przepełnionych adrenaliną godzin szalonego downhillu.

Całe dnie spędzamy za biurkiem, dlatego postanowiliśmy wykorzystać tegoroczny urlop aktywnie. Wybraliśmy najbardziej obcy, z naszego punktu widzenia, kawałek Polski – Suwalszczyznę, Mazury i Warmię. Do dyspozycji mieliśmy dwa tygodnie, więc czas nas nie naglił.

Nasza kolejna rowerowa wyprawa przeszła wiele korekt trasy, nie mogliśmy również pojechać jako cała rodzina. Poznając kolejne latarnie morskie, udało się nam zobaczyć najpiękniejsze zakątki Polski i przeżyć wiele przygód. Potwierdziło się, że zwiedzanie kraju na rowerach może być bardzo ciekawe. Najwięcej problemów zafundowała nam kolej, uprzykrzając przejazd pociągami z ciężkimi rowerami. Pozostałe przygody hartowały nas, przed następnymi wyprawami.

Jest w Taterkach naszych kilka takich ścieżek, co mogłyby przyprawić o rowerowy zawrót głowy. Zazwyczaj są to wyborne, trudne technicznie szlaki - prawdziwe rarytasy dla najbardziej zaawansowanych jeźdźców. Możemy tylko o nich śnić, gdyż TPN wyjątkowo poskąpił rowerowej wolności. Jednym z nielicznych aktów łaski jest udostępnienie szlaku do Murowańca.

Bóg stworzył Kaszuby dla rowerzystów! Może nie wyłącznie, ale przede wszystkim. 15 tysięcy lat temu wielki lodowiec, który przybył wcześniej z północy zaczął ustępować. Zostawił po sobie bryły lodu, które wytopiły się w jeziora. Wyrył głębokie rynny, które napełniły się wodą.

Błoto światowego formatu, największy w Polsce obszar nie zdewastowany ludzką łapą. Okolice BPN najlepiej ogląda się w niespiesznym tempie rowerowej przejażdżki. Aby nie umknęło nic co wartościowe i dla pełnej synchronizacji proponuję tempo wręcz leniwe, zbliżone do nurtu rzeki Biebrzy, do spokojnego rytmu Podlasia. To kraina w sam raz na wakacyjne obijanie się i popijanie zsiadłego mleka o poranku, taka agroturystyka rowerowa. No, chyba, że ktoś woli co innego popijać. Jest tu lokalna alternatywa.

Widzieliście filmy Emira Kosturicy - najsłynniejszego serbskiego reżysera? Jest w nichto wszystko, co najbardziej charakterystyczne dla Bałkanów - totalny mix. Farsa miesza się z tragedią, przyjaźń i nienawiść egzystują obok siebie a cechą nadrzędną jest spontaniczność. Bałkany to szalona różnorodność na wielu płaszczyznach - konglomerat kultur i krajobrazów wobec którego nie można przejść obojętnie. Za sprawą intensywności i wyrazistości ta część Europy wzbudza ciekawość podszytą lękiem. Wciąż realny jest akcent nieobliczalności, który spowodował iż za cel kolejnej wyprawy obraliśmy właśnie Bałkany.

Polska to piękny kraj. Nie piję bynajmniej do politycznych czy gospodarczych kwestii, lecz o krajobrazach myślę. Wraz z kolegą postanowiłem wyszukać miejsc o szczególnych walorach krajobrazowych, przyrodniczych i historycznych. Jeśli kogoś to zainteresuje to zapraszam na wyprawę rowerową szlakiem ośmiu parków narodowych rozsypanych wzdłuż wschodnich rubieży kraju.

Góry, doliny, tyś jedyny- takie hasło wypisane na kapslu soku owocowego uśmiechnęło się do mnie w przeddzień mojego wyjazdu,. Wtedy zdałem sobie sprawę, że nawet niebiosa mówią, że wyjazd jest tuż tuż, a wszelkie wątpliwości powinienem zostawić za sobą. I oto 24 czerwca, po trzech miesiącach przygotowań fizycznych i jeszcze dłuższym ślęczeniu nad mapami ruszyłem. Dojechać z Polski do Watykanu, oto był mój cel.

Nostalgiczne, romantyczne, garbate, idylliczne, tajemnicze, mgliste, słoneczne i jakie tylko chcecie. Takie mogą być tylko Mazury. Przyjedź, a na pewno się nie rozczarujesz. Tym razem proponujemy dwie Pascal - owskie propozycje wycieczek po krainie wielkich jezior i mazurach garbatych. Pierwsza z nich to pętla dookoła największego w Polsce jeziora, druga zaś z Ełku do Giżycka przebiega w scenerii bardziej górzystej. Obie jak zwykle opracowane tak aby po drodze nie przeoczyć tego co zobaczenia naprawdę godne.

A może tym razem wznieśmy toast po gruzińsku. Długi i pokrętny jak serpentyny kaukaskich gór. Ale i z morałem. Jak w tej przygodzie. Bo przemierzając Gruzję w spokojnym tempie rowerowej podróży posmakowaliśmy nieco odmienności, której nie potrafimy zaszufladkować ani jako typowo azjatyckiej ani europejskiej. To coś pomiędzy. Jest tam coś jeszcze, jakaś poezja, co świetnie oddaje pieśń Bułata Okudżawy: Spulchnię ziemię na zboczu i pestkę winogron w niej złożę ... Sami zobaczcie jak gościnne są progi małego narodu pośród wielkich gór.

Wspaniale jest realizować swoje plany; mnie ostatniego lata udało się spełnić swoje największe marzenie rowerowe, samotną wyprawę przez Skandynawię... Bywa tak w życiu, że marzenia postrzegane są przez otoczenie jako nierealistyczne, zbyt ambitne aby mogły się urzeczywistnić. Nie akceptuję takiego podejścia, a każdy kolejny "wątpiący" dodaje mi energii i umacnia na drodze do celu.

Trasę podzieliliśmy na siedem etapów, co nie oznacza, że trasy nie można pokonać szybciej. Najlepiej podróżować z mapą. Polecamy tutaj mapę turystyczną Jury Krakowsko-Częstochowskiej w skali 1:500000.

Czterodniowa wycieczka przez Sudety Plan wyprawy był prosty. Przejechać jak największy kawał Sudetów, zaliczając po drodze: Śnieżnik, Góry Orlickie i Broumovské Stěny. Tak naprawdę moją wyobraźnię najbardziej rozpalało jedno zdjęcie. Głęboka dolina ograniczona pionową bazaltową ścianą. Wzdłuż samej krawędzi ścieżka...


Aktualny numer

Piszemy m.in.

Niejasna przyszłość roweru

Nowy wymiar treningu

Moc „ludzi z żelaza”

Młodzi gniewni polskiego XC… rok później