Są takie dni, jest taka pora roku, gdzie wszystko porzucamy i uciekamy w krainę marzeń, siną dal, jak kto nazwał tak nazwał, gdzie czeka  nas  coś cudownego, coś pięknego. Wakacje -to dobry moment aby się na chwile zapomnieć, albo i nawet zastanowić, nad tym  po co to wszystko? Dlaczego podróżujemy i jakie to ma dla nas znaczenie? Kiedyś ludzie wyjeżdżali za chlebem, a teraz? Za sensem życia? Nie wiem…też wyjeżdżam, bo chcę zobaczyć uśmiech na swojej twarzy i taką rozpierającą radość, niczym słodki sok, wyciskanej  mandarynki.

Każdy z nas ma w sobie duszę wędrowca, podróżnika szukającego swojego miejsca na Ziemi. Jesteśmy ciekawi tego co nas otacza, świat jest pełen tajemnic, dlatego jesteśmy zainteresowani przyrodą, tym co jest niezależne od nas a jednoczenie bliskie. Wszystko to daje nam motywacje do odkrywania tego piękna i różnorodności w innych, odległych zakątkach świata.

Każdy z nas ma w sobie duszę wędrowca, podróżnika szukającego swojego miejsca na Ziemi. Jesteśmy ciekawi tego co nas otacza, świat jest pełen tajemnic, dlatego jesteśmy zainteresowani przyrodą, tym co jest niezależne od nas a jednoczenie bliskie. Wszystko to daje nam motywacje do odkrywania tego piękna i różnorodności w innych, odległych zakątkach świata.

Na samym początku powiem krótko - ten szlak jest REWELACYJNY! Osobiście po raz pierwszy jako rowerzysta poczułem się w naszym kraju potraktowany poważnie. Wśród znakowanych szlaków rowerowych w Polsce PSB jest naprawdę wyjątkowy. Dlaczego? Bo ewidentnie i konsekwentnie widać w nim jedną cechę - został w całości przejechany na rowerze.

Na samym początku powiem krótko - ten szlak jest REWELACYJNY! Osobiście po raz pierwszy jako rowerzysta poczułem się w naszym kraju potraktowany poważnie. Wśród znakowanych szlaków rowerowych w Polsce PSB jest naprawdę wyjątkowy. Dlaczego? Bo ewidentnie i konsekwentnie widać w nim jedną cechę - został w całości przejechany na rowerze.

Charakterystyka treasy: Trasa urozmaicona jazda po wszystkich mozliwych gruntach (asfalt, lesne scieżki, szuter, kamienie). W sam raz na weekendowy wypad. 3 dluzsze podjazdy (asfalt, kamorki i sam wyjazd na brzanke utwardzona ziemia troche blotka (w zaleznosci od pogody), lisci i kamorków). W sam raz dla sredniozaawansowanych.

W drogę: trasę możemy rozpocząć przy szpitalu miejskim, podążamy na południe za czerwonym szlakiem, drogą asfaltową dojeżdżamy do Hermanowa, potem żwirową jedziemy pod lasem, czerwony szlak opuszczamy w miejscu w którym wchodzi w las, my jedziemy dalej prosto, pod lasem, za wsią Pawlikowice droga ponownie zmienia się w asfaltową, na najbliższym skrzyżowaniu skrecamy w prawo, do wsi Róża, teraz dość długi kawałek przez wieś, uwaga na szybko jeżdzące samochody!, droga kończy się rozwidleniem, my jedziemy na wprost, do lasu, troche piachu i kamieni ale dla chcącego nic trudnego :)

Chociaż czas w miejscu nie stoi, legenda, mit Bieszczadów nadal trawa. Magiczne góry wolności. Dziwaczny cypel, nasz krajowy "koniec świata". Dziś to już nie te same góry co w latach sześćdziesiątych kiedy rodziła się ich sława. Niby bardziej cywilizowane, ujarzmione i oswojone, lecz kogo nie zapytać odpowie że wciąż na swój sposób magiczne. Dla turysty - rowerzysty miejsce wymarzone. Na żmudnym wykręcaniu po stromej serpentynie serducho mało człowiekowi nie wybuchnie. Ale ten trud się opłaci - dla jednej choćby bieszczadzkiej panoramy warto. Legenda wciąż żywa.

Starożytni Rzymianie byli zdumieni, gdy w 218 r. p.n.e. ujrzeli Hannibala, który na słoniach pokonał górskie przedmurze Italii. Dziś mało kto pamięta, że jeszcze w latach 80. XX wieku równie nieprawdopodobną, co wyczyn kartagińskiego wodza, wydawała się wizja rowerowego transalpu. Prekursorem był Andi Heckmair. Potem spróbowali inni. Sen przemieniał się w jawę. W miarę błyskawicznej ewolucji górala pokonanie najpotężniejszych gór Europy stawało się coraz łatwiejsze. Wciąż jest to jednak nie lada wyczyn zahaczający o wyżyny kolarstwa górskiego, o czym przekonaliśmy się w zeszłym roku na własnej skórze.

By znaleźć miejsce dla siebie w tym kraju, warto zabrać rower z dobrymi hamulcami. Będziemy ich bowiem używać bardzo często. Głównie po to, by się zatrzymać i przetrzeć oczy pełne zdumienia...

Jedenaście dni, ponad 1200 km. Czterech osiemnastolatków, cztery rowery, jeden namiot i jeden wspólny, od dawna planowany cel – „Morze Węgierskie”, jezioro Balaton.

Ujście Warty, a dokładniej obszar pomiędzy Kostrzynem, Słońskiem, Witnicą a Świerkocinem (czy nawet dalej na wschód pod Gorzów Wlkp.) to mozaika unikalnych terenów podmokłych, rozległych łąk i pastwisk, które tworzą jedną z najważniejszych ostoi ptactwa wodnego i błotnego w Polsce. Właśnie z bogatą awifauną najczęściej kojarzymy to miejsce.

Na pograniczu Albanii i Czarnogóry wznoszą się potężne, często przekraczające 2 tys. m n.p.m. masywy Gór Dynarskich. Aż trudno uwierzyć, że da się eksplorować te surowe zakątki za pomocą roweru. Umożliwiają to wysokogórskie trasy offroad, z których skwapliwie korzystaliśmy. Jeśli dodać do tego niepowtarzalną mieszankę kultur - śródziemnomorskiej, orientalnej i słowiańskiej, to już wiadomo, dokąd jechać na wakacje.

Jeśli chwalisz się przed kumplami, że właśnie zaliczyłeś megatrasę w Beskidzie Małym, nie licz na wyrazy uznania z ich strony. „Mały” w nazwie tych gór nie brzmi zbyt prestiżowo. Poza tym te góry są niższe nawet niż Beskid Niski! Nie ma się jednak co przejmować w tym wypadku liczbami. Jeśli znajomi choć trochę znają się na rzeczy... zaczną wypytywać: gdzie dokładnie byłeś, jaki zjazd zaliczyłeś, którą ścieżką śmigałeś?! Istotnie, mimo niewielkiego areału, jakim może się poszczycić ten kawałek naszych Karpat, jak i dość skromnymi wysokościami ponad poziom morza tutejszych górek, znajdziecie tu moc a trakcji.

Do wtorku 31 stycznia 2012 r. do godz. 24.00 można zgłaszać projekty wypraw do Memoriału im. Piotra Morawskiego Miej odwagę! Z wszystkich zgłoszonych prac zostanie wyłoniony jeden zwycięski projekt oraz 5 wyróżnionych w ramach Alpinus Testing Team.

Z malinami nie ma chyba za wiele wspólnego. W każdym razie nie szukajcie ich tam w środku zimy, jedźcie tam na rowerze!

Z dworca głównego z Bydgoszczy wyjeżdżam do Kołobrzegu pociągiem o g. 12.38. Na miejscu jestem o g. 16.45. Na szczęście jest przedział do przewozu rowerów. Kołobrzeg to miasto uzdrowiskowe. W mieście i okolicach występują źródła wody mineralnej, solanki oraz pokłady borowiny. W Kołobrzegu leczy się głównie choroby górnych dróg oddechowych, krążenia i choroby stawów. To jedno z najstarszych miast na Pomorzu Zachodnim, które istniało już w VIII wieku, gdzie funkcjonował gród obronny słynny na całe Pomorze (pierwotna lokalizacja na terenie dzisiejszej wsi Budzistowo).

Z dworca głównego z Bydgoszczy wyjeżdżam do Kołobrzegu pociągiem o g. 12.38. Na miejscu jestem o g. 16.45. Na szczęście jest przedział do przewozu rowerów. Kołobrzeg to miasto uzdrowiskowe. W mieście i okolicach występują źródła wody mineralnej, solanki oraz pokłady borowiny. W Kołobrzegu leczy się głównie choroby górnych dróg oddechowych, krążenia i choroby stawów. To jedno z najstarszych miast na Pomorzu Zachodnim, które istniało już w VIII wieku, gdzie funkcjonował gród obronny słynny na całe Pomorze (pierwotna lokalizacja na terenie dzisiejszej wsi Budzistowo).

Między Kraśnikiem a Lwowem, na przestrzeni niemal 180 km, rozciąga się falujące malowniczymi wzgórzami Roztocze. To kraina o wielu obliczach, trudna jednak do zgłębienia, bo pełna sekretnych i trudno dostępnych zakątków. Szczególnie polecam tym, którzy poszukują tego, co nieodkryte.

Islandia - najbardziej północne z północnych państw Starego Kontynentu. Na mapie rysuje się jako dość pofałdowana wyspa, na której dominują dwa kolory - pomarańczowy i biały. Dopiero gdzieś na obrzeżach dostrzec można cienkie skrawki zieleni. Częściej tu zimno i mokro niż pogodnie. To również jeden z najpóźniej zaludnionych obszarów Europy. Trzeba mieć nieco wysublimowany gust, żeby ją polubić. Jednak miejsce to kryje jakąś moc - siłę, która skutecznie przyciąga ludzi z różnych zakątków. A jeśli ktoś choć raz ulegnie pokusie i zaryzykuje, islandzkie oblicze zauroczy go swoją drugą, zachwycającą stroną.

To prawdziwy ocean zieleni - bezbrzeżny Pacyfik drzew, który poraża zarówno skalą, jak i głębią. Gdy tylko przekroczysz wrota lasu odczujesz, że to prawdziwa świątynia przyrody - raj dla zmęczonych tempem życia i szukających ukojenia. Wystarczy jeden głębszy mach i już odpływasz oszołomiony czystością powietrza nasyconego zapachem żywicy. A gdy już odzyskasz świadomość, zakosztuj kąpieli w jednym z licznych śródleśnych jezior. Przekonasz się, że są jeszcze naturalne zbiorniki, w których woda jest czystsza niż kryształ.

Podobnie jak słynna pieśń, trasa, którą chcemy tu zaprezentować, swój początek bierze we Francji (u samych stóp wieży Eiffla zresztą), by wreszcie zaprowadzić nas na Wschód. Z tym, że nie do Moskwy, a do czeskiej Pragi. W teorii wszystko zapowiada się bardzo ciekawie. Twórcy projektu wymieniają wiele atutów i tak świetnie rokującej ścieżki... Czy te hasła znalazły odzwierciedlenie w rzeczywistości?

Wyjrzyj za okno. Leje, Teraz termometr - zero. Zegarek, 17 i zbliża się zmrok. I znowu będzie zimno przez pół roku i błotne lawiny nie pozwolą na górskie eksploracje. Czy to koniec sezonu? Nie!!! Odstaw te antydepresanty! Są lepsze i zdrowsze sposoby, żeby oszukać tę wredną Królową Śniegu. Nie spodziewajcie rozwiązania łatwego ani przesadnie taniego. Wyjście z tej podłej sytuacji jest jednak na wyciągnięcie ręki. Więc może to dopiero początek najdłuższego sezonu rowerowego w Twoim życiu?

Wyjrzyj za okno. Leje, Teraz termometr - zero. Zegarek, 17 i zbliża się zmrok. I znowu będzie zimno przez pół roku i błotne lawiny nie pozwolą na górskie eksploracje. Czy to koniec sezonu? Nie!!! Odstaw te antydepresanty! Są lepsze i zdrowsze sposoby, żeby oszukać tę wredną Królową Śniegu. Nie spodziewajcie rozwiązania łatwego ani przesadnie taniego. Wyjście z tej podłej sytuacji jest jednak na wyciągnięcie ręki. Więc może to dopiero początek najdłuższego sezonu rowerowego w Twoim życiu?

Jakie miejsce nadaje sie do tego,by kandydaci na przewodników beskidzkich mogli wykazać się znajomością wielkiej ilości szczytów, grzbietów, dolin, kotlin i z rzadka pomiędzy nimi prześwitujących wiosek? Powinno leżeć wysoko i musi roztaczać się z niego niezwykle rozległy widok. Dobrze, żeby nie było oblegane przez turystów, bo to nie sprzeja skupieniu na egzaminie.

Jakie miejsce nadaje sie do tego,by kandydaci na przewodników beskidzkich mogli wykazać się znajomością wielkiej ilości szczytów, grzbietów, dolin, kotlin i z rzadka pomiędzy nimi prześwitujących wiosek? Powinno leżeć wysoko i musi roztaczać się z niego niezwykle rozległy widok. Dobrze, żeby nie było oblegane przez turystów, bo to nie sprzeja skupieniu na egzaminie.

Wyjątkowe zagęszczenie historycznych atrakcji i specyficzny klimat przyciągnęły nas właśnie tu - do dawnego krzyżackiego grodu. Toruń bez wątpienia należy do najpiękniejszych polskich miast.

W nocy z 20 na 21 grudnia w Świnoujściu odbyło się uroczyste zdemontowanie siatki, która przez długie dziesięciolecia przegradzała plażę w miejscu polsko-niemieckiej granicy. Nawet po wejściu Polski do Unii przekroczenie granicy w tym miejscu, choć fizycznie zupełnie wykonalne, formalno-prawnie było zabronione. Ruszając przyszłym razem nad morze nawet się nie spostrzeżemy, a już będziemy po sąsiedniej stronie. Rowerkiem po plaży będzie można przelecieć na niemiecki Uznam... Ale nie tylko.

Szwajcaria to nie tylko banki, scyzoryki czy ser. Przez wielu ten podzielony na kantony kraj uważany jest za lidera w kwestii transportu kolejowego, a Lodowcowy Ekspres znany jest miłośnikom podróży tak samo jak Orient Ekspres fanom literatury Agathy Christie.

List, którego fragmenty publikujemy poniżej to jeden z wielu jakie przychodzą do naszej redakcji. Wielu z Was ma marzenia związane z podróżami na rowerze i chce się nimi pochwalić lub częściej prosić o pomoc przy ich realizacji.


Aktualny numer

Piszemy m.in.

ROWEROWE PREZENTY

CO ZAKŁADAĆ ZIMĄ?

Kaski 2018

Cannondale Jekyll 3
Trek Roscoe 9
Giant Anthem Advanced 29er 1