To kraj, od którego warto zacząć kolarską przygodę. Przede wszystkim łagodne ukształtowanie terenu nie zrazi nowicjuszy – tu nie ma wzniesienia, na które nie dałoby się wjechać. Ponadto kraj przecina bardzo gęsta sieć dróg rowerowych: 11 ogólnokrajowych i mnóstwo regionalnych – doskonale oznakowanych i głównie o asfaltowej, gładkiej nawierzchni. Nie ma chyba w Danii miejsca niedostępnego dla rowerzystów.

Zaproszenie na Israel Epic dało mi do myślenia. Z jednej strony trzydniowy, fantastycznie zapowiadający się górski wyścig etapowy pobudził moją wyobraźnię do granic możliwości, a z drugiej rozum gasił mój zapał przewijając w podświadomości jaskrawożółty pasek rodem z kanałów informacyjnych: wojny religijne, zamachy bombowe, zamknięte lotniska oraz inne liczne zagrożenia czyhające na turystów. Postanowiłem odłożyć uprzedzenia, religię i politykę na bok – to będzie moja osobista pielgrzymka MTB do Ziemi Świętej!

Nie jest zbyt wybitną górą – gdyby nie przekaźnik radiowy, ciężko byłoby ją odróżnić od okolicznych szczytów. I choć sama w sobie jest średnio ciekawa, jej atrakcyjność bierze się z łatwego dostępu na rowerze, skrzyżowania kilku szlaków oraz schroniska.

Wschodnie rubieże Kotliny Kłodzkiej: Góry Złote oraz Bialskie z Masywem Śnieżnika to sprawdzony, ale wciąż mile zaskakujący kierunek wypadów MTB. Powikłane ramiona gór i głęboko wcięte doliny nadają tym terenom charakter dzikości i ten niepowtarzalny klimat, dzięki któremu poczujemy się jak na prawdziwej wyprawie. Nasze doznania ubogacą niezwykle piękne krajobrazy i bujna przyroda, zdolne konkurować z najlepszymi polskimi miejscówkami górskimi.

Szwajcaria może wywołać różne skojarzenia. Jednym przychodzi do głowy czekolada, innym sery, również w formie fondue, precyzja, pieniądze, duuuże pieniądze (rezerwy dewizowe 6X1012 USD), drogie zegarki i równie drogi frank, świetnie zorganizowana kolej, wysoki standard życia, scyzoryki, wożenie betonu helikopterem, narty, góry…

Jazda enduro to przede wszystkim wielka rowerowa przygoda i frajda w obcowaniu z górami. Są jednak tacy, którym do pełni szczęścia potrzebny jest dreszczyk emocji. Emocji wyzwalanych w czasie rywalizacji lub pokonywania kolejnych barier ludzkich możliwości. Limity te mogą mieć różnoraki charakter, o czym opowiadają dwie historie prezentowane na kolejnych stronach.

Rezerwat przyrody Herby, skąd trasa wzięła swoją nazwę, to jeden z głównych punktów naszej wycieczki, ten, gdzie rower będzie chwilę wpychany mocno pod górę, a zjazdy będą strome i kręte. Odcinki dla bardziej wprawnych kolarzy. Reszta jest jednak dla każdego, a okoliczności przyrody i tutaj wynagradzają wszelkie trudy tej trasy.

Czy jesteś miłośnikiem górskiej jazdy? Lubisz przygody? To jest coś właśnie dla ciebie – od 14 maja rejony Salzburga zapraszają do eksploracji najpiękniejszych części Austriackich alp.

Śmiało można zaryzykować stwierdzenie, że w ostatnim czasie Bielsko-Biała wyrasta na stolicę polskiego enduro. Bez wątpienia ogromny wpływ ma na to położenie na granicy Beskidu Małego i Śląskiego i bogata tradycja związana z turystyką górską. Największą jednak rolę odgrywają ludzie, którzy - dzięki swojej pasji, wytrwałości i ciężkiej pracy - tworzą i utrzymują wspaniałe trasy, będące kwintesencją górskiej rowerowej zabawy.

Był początek lat 80., kiedy wyścigi rowerowe w USA dotarły do masowego odbiorcy. Głównie za sprawą oskarowej produkcji „Breaking Away” oraz Igrzysk Olimpijskich zorganizowanych w 1984 r. w Los Angeles, podczas których Amerykańscy kolarze zdominowali klasyfikacje medalowe.

Koleżanka powiedziała mi, że to się nazywa „mapa marzeń”. Na mojej było napisane: „Poczuć się jak nastoletni skibum z rowerem w Kanadzie”. No to bardzo proszę: oto jestem: spłukany, mieszkam w basementcie koło cuchnącego paliwem garażu, wylizuję foliowe opakowanie z ohydnym, rozgotowanym wodą z czajnika ryżem i czuję się spełniony, bo jakieś pół godziny temu zjechałem Boney elbows!

Będzie i pot, i radość, i przyroda. Na tej trasie, która swój początek ma w Bartnem, jest wszystko to co uwielbiam. Zawsze wyczekiwane oderwanie od miasta i utonięcie w piękne krajobrazy, które szczególnie na wiosnę kipią bujną zielenią. Spokój wsi i zapowiedź spotkania wesołych krów leniwie mielących trawę w swoich wielkich paszczach. To nas skłania, żeby w Beskidy jechać jak w dym, to koi najlepiej miastowe umysły spragnione wytchnienia od codziennej pracy.

Wyjazd nad jezioro GARDA we Włoszech do okazja na wypoczynek dla całej rodziny bo miejsce to tętni różnokolorowym wachlarzem możliwości począwszy od kitesurfingu poprzez windsurfing i nurkowanie a na wspinaczkach górskich skończywszy.

Bałkany ze swoim klimatem, ukształtowaniem terenu i stosunkowo niewielką odległością z Polski wydają się być świetnym miejscem do poszukiwań ścieżki idealnej. Jeśli dodać do tego intrygującą mieszankę kultur, dzikość gór i fakt, że mało kto zapuszcza się tam z rowerem, to okaże się, że nie mieliśmy wyjścia – Pathfinder po prostu musiał ruszyć na południe.

Każdego z nas, w kim jest choć trochę krwi odkrywcy, ciągnie do miejsc nieznanych, pustych, ciekawych przez sam fakt, że są niedostępne. Właśnie tym sposobem postanowiłem wraz z czterema kolegami wybrać się w miejsce, gdzie od 1986 r. nikogo nie ma. No, może prawie nikogo, bo pomimo że czas zatrzymał się tu w miejscu, to ludzie ciągle tam są, choć wszyscy czasowo, dokładnie kontrolowani. Mowa o zamkniętej strefie promieniotwórczej w Rejonie Czarnobylskim na Ukrainie, rzut kamieniem od stolicy tego kraju – Kijowa.

Trzynastego czerwca urodziła mi się córka, a tydzień później w długi weekend (Boże Ciało) umówiony byłem na dawno planowany wypad w góry. Wszystko zaklepane, wynajęte pokoje... Ruszyłem bez przekonania, mając ważniejsze sprawy na głowie. Dziś, kiedy już okrzepłem z pierwszych ojcowskich wrażeń, przeglądając zdjęcia żałuję, że ten fantastyczny zakątek Polski znajduje się tak daleko. Chętnie wybrałbym się tam ponownie, bo zdałem sobie sprawę, że okolice Gór Suchych z każdą wyprawą stają się coraz bardziej ulubione. Powodów jest kilka.

Roztocze to zdecydowanie kierunek, który powinni wybrać wszyscy szukający ciszy i wytchnienia, które oferuje dzika przyroda i najbardziej zalesiony Park Narodowy w Polsce.

Niejeden fan MTB pałający żądzą spektakularnych wyczynów uskutecznianych w siodle swojej bujanej maszyny spogląda na ten skrawek polskiej ziemi z lekceważącym uśmieszkiem.

Wakacje w Chorwacji są dziś dostępne jak kiedyś wyjazd do Łeby czy Ustki - któż tam nie był. Jeśli chcecie spojrzeć na uroki dalmatyńskiego wybrzeża z nieco innej perspektywy, zapraszamy na śmiałą 150-kilometrową wyprawę pasmem górskim ciągnącym się niemalże równolegle do wybrzeży Adriatyku.

Okolice Głuszycy obfitują nie tylko w atrakcje historyczne i piękne panoramy Gór Sowich, ale również w jedne z najlepszych, polskich naturalnych ścieżek. Kto nie poznał ich na własnej skórze, musi szybko nadrobić zaległości.

Przewodnik dla kolarzy chcących poznać Beskid Niski! Propozycja 20 najatrakcyjniejszych tras kolarskich, których uzupełnieniem są szczegółowe mapy oraz opisy i zdjęcia bieszczadzkich atrakcji i zabytków.

Mimo że tegoroczna zima nie należała do najsroższych, na początku marca mieliśmy już dość chłodnych dni i chcieliśmy trochę wygrzać kości w cieplejszych krajach, a przy okazji spełnić kolejne rowerowe marzenie. Los się do nas uśmiechnął, szef klepnął urlop, znaleźliśmy atrakcyjne last minute i… siedzieliśmy w czarterowym odrzutowcu lecącym na rajską Maderę.

Okolice Policy obfitują w ciekawe szlaki o zróżnicowanym charakterze. Każdy mountainbiker znajdzie tam coś ciekawego dla siebie.

Zaledwie 18 km od polskiej granicy rozpościera się rozległa wyżyna zbudowana z piaskowców, gdzie natura popisała się rzeźbiarskim kunsztem. Na południowo-zachodnim krańcu Sudetów, a ściślej w trójkącie między miejscowościami Železný Brod - Mnichovo Hradiště – Jičín w Czechach urzeczywistnia się Eden.

Luboń Wielki jest unikalny pod kilkoma względami. Przede wszystkim to najbardziej wybitna i jedyna posiadająca schronisko góra w Beskidzie Wyspowym.

„Buenos Aires, Senor Siarra”, ten głupi i brodaty jak stary dziad dowcip z Killera rodzi się za każdym razem kiedy do niego dzwonię. Naprawdę się pilnuję. Zanim nacisnę „połącz” wymyślam mądrzejsze zagajenie i... zawsze z niedowierzaniem słyszę to samo zdanie opuszczające moją tchawicę. Odruch.

Gdybym miał wybrać miejsce w Polsce na mój ostatni rowerowy weekend w życiu, bez wahania pojechałbym w Beskid Sądecki. Nie tylko z powodu fantastycznych, technicznych ścieżek, zadbanych dróg leśnych, nie ze względu na widoki na Tatry i Pieniny, ani lasy najpiękniej wyglądające złocistą jesienią. Wybrałbym to miejsce, bo po prostu bardzo je lubię…

Zamiast jeździć utartymi szlakami warto czasem odwiedzić rejony mniej znane i niezbyt rozreklamowane, co nie znaczy nieciekawe. Takim miejscem jest na pewno Beskid Niski.

Położone u północnych wybrzeży Norwegii, tuż za kołem podbiegunowym, Lofoty są jednymi z najpiękniejszych wysp świata. Jak się okazuje, strome, górzyste zakątki tego archipelagu stanowią maksymalne wyzwanie nawet dla najbardziej zatwardziałych fanów kolarstwa górskiego. Jednak pokusa przejechania nietkniętej dotychczas kołem roweru ścieżki w niektórych wypadkach jest silniejsza.

Obiecałem, że napiszę i oto jest. Ale nie dla kogoś tam - dla siebie. Dlaczego? Ponieważ pisanie o jeździe na rowerze pozwala na nowo przeżyć te same przygody, pogadać z tymi samymi ludźmi, złapać gumę, dachować czy wychylić kufelek piwa po całym dniu. Jest prawie takie jak oglądanie zdjęć, choć nie pobudza tak bardzo wyobraźni jak te małe symbole zwane literami stawiane obok siebie. A jeśli się te dwa media połączy?


Aktualny numer

Piszemy m.in.

ROWEROWE PREZENTY

CO ZAKŁADAĆ ZIMĄ?

Kaski 2018

Cannondale Jekyll 3
Trek Roscoe 9
Giant Anthem Advanced 29er 1