W ostatnich latach położona na Płw. Indochińskim Tajlandia stała się egzotyczną perłą Azji - kierunkiem niebywale atrakcyjnym turystycznie. To buddyjskie „imperium” zaskakuje wiernością swej kulturze i tradycji, za którą tęsknią zachodnie społeczeństwa. Wabi gorąca atmosfera, tropikalne krajobrazy, fascynujące zwyczaje...Trudno wymarzyć sobie lepsze miejsce na wypad w środku zimy.

Wyobraź sobie wąską i krętą ścieżkę przeznaczoną wyłącznie dla Ciebie i Twojego roweru. Jeśli nie miałeś okazji jeździć po takich szlakach zapraszamy na Singltreka pod Smrkem (Czechy), gdyż jazda po takich trasach to przyjemność trudna do opisania słowami, dlatego powinieneś na własnego skórze przekonać się o czym mówimy.

Jest wreszcie ferie:). Wyjechałem o 9 z Piły. Pogoda z rana jak to z rana jeszcze jest leciutka mgła, ale powoli zanika. Na zegarze w centrum temp. wynosiła -7 st Celsjusza. Podczas dojazdu do obozu wstąpiłem do sklepu żeby kupić prowiant. Kupiłem zapałki, zupkę, batony i napoje:). Sprzedawca dziwił się że w taką pogodę chce mi się jeździć na rowerze:). Powiedział że podziwia takich sportowców:) no i zapałki dał mi gratis:).

Jest wreszcie ferie:). Wyjechałem o 9 z Piły. Pogoda z rana jak to z rana jeszcze jest leciutka mgła, ale powoli zanika. Na zegarze w centrum temp. wynosiła -7 st Celsjusza. Podczas dojazdu do obozu wstąpiłem do sklepu żeby kupić prowiant. Kupiłem zapałki, zupkę, batony i napoje:). Sprzedawca dziwił się że w taką pogodę chce mi się jeździć na rowerze:). Powiedział że podziwia takich sportowców:) no i zapałki dał mi gratis:).

Ten głaz jest do zrobienia - zawyrokowałem, chociaż nie do końca byłem o tym przekonany. Co mi tam, w końcu nie po to przywlokłem swój przyciężkawy rower na koniec starego kontynentu, żeby toczyć się wygodnymi szutrówkami, choćby prowadziły nawet powyżej 3000 m n.p.m. Takich wyborów spodziewaj się na egzotycznym paśmie Sierra Nevada w hiszpańskiej Andaluzji.

Po Biebrzańskim Parku Narodowym najlepiej poruszać się w niespiesznym tempie rowerowej przejażdżki. Aby nie umknęło nic, co wartościowe i dla pełnej synchronizacji proponuję tempo wręcz leniwe, zbliżone do nurtu rzeki Biebrzy, do spokojnego rytmu Podlasia. Oprócz ogromnego bogactwa przyrody przyjrzymy się także tajemnicom nigdy nie zdobytej Twierdzy Osowiec.

Inny świat. Polski dziki Wschód. Przez lata region powszechnie uważany za zapóźniony i nieatrakcyjny. Zaowocowało to tym, że większość młodych ludzi uciekło stamtąd do wielkich miast. Dziś na ławeczkach przed drewnianymi chałupami przesiaduje jedynie starszyzna plemienna. Aż korci, żeby przystanąć i porozmawiać. Proszę bardzo. Tu naród gościnny i dla przybysza zawsze znajdzie czas. Nikomu donikąd nie spieszno, czas zwalnia, a czasownika „pędzić” używa się jedynie w odniesieniu do procesu wytwarzania słynnego tu trunku (najczęściej wytwarzanego domorosłymi sposobami na strychu).

Inny świat. Polski dziki Wschód. Przez lata region powszechnie uważany za zapóźniony i nieatrakcyjny. Zaowocowało to tym, że większość młodych ludzi uciekło stamtąd do wielkich miast. Dziś na ławeczkach przed drewnianymi chałupami przesiaduje jedynie starszyzna plemienna.

Pierwsza góra, którą dostrzegamy wyjeżdżając z Wrocławia w kierunku Sudetów, fascynuje ludzi nie od dziś. Wyrastająca z otaczającej równiny o ponad 500 metrów - przedstawia się niezwykle monumentalnie. W prehistorycznych czasach stanowiła doskonałą pożywkę dla wyobraźni okolicznych plemion, pełniąc rolę ośrodka kultu. Zresztą do dziś niczym magnes przyciąga wzrok każdego, kto przejeżdża w jej pobliżu. Cóż ma do zaoferowania?

Inny świat. Polski dziki Wschód. Przez lata region powszechnie uważany za zapóźniony i nieatrakcyjny. Zaowocowało to tym, że większość młodych ludzi uciekło stamtąd do wielkich miast. Dziś na ławeczkach przed drewnianymi chałupami przesiaduje jedynie starszyzna plemienna.

Kiedy słoweński rząd zdecydował się zainwestować więcej pieniędzy w odnawialne źródła energii, nie myślał o rowerach. Zdecydował się jednak wybudować największy welodrom na globie. Niestety ten cud techniki jest obecnie pod wodą i jest wielce prawdopodobne, że już nigdy nie będzie całkiem suchy.

Po raz pierwszy zetknąłem się z nimi jakieś czternaście lat temu. Położone na krańcach Polski, owiane mrocznymi mitami i legendami, przyciągały jak magnes, rozpalały wyobraźnię… Otaczał i chyba w pewnym stopniu nadal otacza je nimb tajemniczości. Choć najdziksze polskie góry przestały być już całkiem dzikie, nadal mają w sobie to coś, co odróżnia je od innych zakątków w kraju. Dlatego zawsze warto tu przyjechać.

Pragnąc zaprezentować najbardziej aktualne trasy przygotowane dla rowerzystów przez wydawnictwo Pascal odwiedziliśmy Lublin i okolice tego pięknego miasta. Na przykładzie dwóch tras - jednej zamieszczonej w papierowym wydaniu bB oraz drugiej w internecie prezentujemy najcenniejsze krajobrazowo i historycznie zakątki tej części Polski.

Nigdy nie czułem się szosowcem. Moje rowerowanie od samych początków ewoluowało od polnych dróg przez leśne dukty i ścieżki, aż w końcu po najcięższe znane mi szlaki Beskidów. Z każdej przejażdżki, począwszy od czasów „pelikana” wracałem z oczami pełnymi kurzu, rękami „usmarowanymi” od rozciągniętego łańcucha notorycznie spadającego na dziurach, ale z płucami pełnymi czystego powietrza, żołądkiem uraczonym dzikimi ostrężynami i nowymi krajobrazami w pamięci.

Sudety – to bez wątpienia najciekawsze pod względem krajoznawczym i turystycznym góry w Polsce.

Co tu dużo gadać, w Alpy po prostu trzeba pojechać z rowerem. Tak się składa, że z alpejskich krajów, do Austrii jest najbliżej i podróż tam samochodem nie stanowi żadnego problemu. Za odrobinę fatygi i wcale nie tak duże pieniądze otrzymujemy pakiet fantastycznych tras i powalających widoków. Sposobów na zabawę z rowerem w Alpach jest kilka - można sprawdzić się na wielokilometrowych podjazdach gładkimi szutrami, wybierać trudne technicznie ścieżki czy doskonale przygotowane bike parki przy wyciągach. Musicie tego spróbować! Ale najpierw przeczytajcie.

Fidel Castro jest dziś żywą legendą, a kraj, w którym rządzi, przyciąga podróżników z całego świata. Zainteresowanie tą „wyspą” (w przenośni i dosłownie) jest ogromne. Zastanawiałem się, dlaczego tak niewielu poszukiwaczy przygód z Polski eksploruje sąsiednią Białoruś, państwo, które można by nazwać Kubą Europy.

Tutaj, na długim i mocno urozmaiconym wybrzeżu regionu Blekinge, trwa odwieczna walka żywiołów - pojedynek między wodą a lądem. Trudno stwierdzić, kto w tym starciu wygrywa. Morze jest cierpliwe - nieustępliwe w ciągłym szlifowaniu i podmywaniu. Przeciwnik zaś niełatwy, zbudowany głównie z nagiej skały, twardszy niż łeb Wikinga. To dziesiątki małych szkierowych wysp. Tworzą tu bajeczny archipelag - na tym etapie w przewadze jest morze, dalej zaczyna się postrzępiona, pełna zatok linia brzegowa, a potem stały ląd - Półwysep Skandynawski. Witamy w Karlskronie, mieście osobliwym, bowiem położonym na 33 wyspach!

W numerze bikeBoard 8/2009 zamieściliśmy propozycję wycieczki po zakamarkach Sopotu. Jednak nie wyczerpaliśmy oczywiście tematu. Poniżej zamieszczamy zatem opis innej trasy, która ogarnia swym zasięgiem większy obszar Trójmiasta.

Aby dotrzeć do Chorwacji musieliśmy pokonać przynajmniej 4 państwa. Na początek Polskę. Mieszkamy w Gdyni i, prawdę mówiąc, nie mieliśmy ochoty jechać rowerami 650 km przez nasz kraj, dlatego też zapakowaliśmy się do pociągu i po całonocnej jeździe byliśmy na granicy polsko-czeskiej. Tu wsiedliśmy na rowery, Olga do przyczepki i skierowaliśmy się w stronę Adriatyku.

Aby dotrzeć do Chorwacji musieliśmy pokonać przynajmniej 4 państwa. Na początek Polskę. Mieszkamy w Gdyni i, prawdę mówiąc, nie mieliśmy ochoty jechać rowerami 650 km przez nasz kraj, dlatego też zapakowaliśmy się do pociągu i po całonocnej jeździe byliśmy na granicy polsko-czeskiej. Tu wsiedliśmy na rowery, Olga do przyczepki i skierowaliśmy się w stronę Adriatyku.

Niemcy uwielbiali tajemnicze Sudety. Spuścizną jest większość szlaków turystycznych tego regionu. Część z nich, jak przysłowiowa droga od Wangu na Śnieżkę, przekształciła się w szerokie trasy, które zdobywają dzikie hordy turystów, ale są też takie, które popadły w całkowite zapomnienie.

Miasto, które zaczyna i zarazem kończy kolejną przygodę z Pascalem bardziej kojarzy mi się ze szczypiorniakiem aniżeli z rowerem. Czy wiecie, że określenie "szczypiorniści" pochodzi od nazwy dzielnicy Kalisza? Dla czego? Ja Wam nie powiem. Musicie sami przyjechać i wyjaśnić sprawę na miejscu :). To zresztą nie jedyna ciekawostka regionu i zapewniam, że warto poznać to, jakby nie było, jedno z najstarszych polskich miast. Tereny dookoła miasto to idealny grunt dla rekreacyjnego pedałowania.

Większa część Pomorza Zachodniego stanowi prawdziwą enklawę spokoju. Częściej słychać tu szum lasu, aniżeli echa cywilizacji. Nie zawsze było jednak tak spokojnie. Pod koniec wojny rozegrała się na tych ziemiach zaciekła bitwa, po której pozostały liczne ślady i pamiątki w różnej postaci. Punktem oporu była w tym wypadku linia potężnych umocnień biegnących wzdłuż przedwojennych granic III Rzeszy. Jej pozostałości rozciągają się szerokim łukiem od Gorzowa Wielkopolskiego aż po brzeg Bałtyku w okolice Darłówka, zahaczając przy okazji o najbardziej atrakcyjne turystycznie zakątki Pojezierza Drawskiego. Chyba warto tu trochę powęszyć...

Długo zastanawiałem się nad tytułem. W końcu padło na Komandosów z Nawarony. A czemu nie? To właśnie oni zadziałali na moją wyobraźnię niczym zapalnik. Zainspirowali, by na celownik wziąć część świata zupełnie mi nieznaną. Całą moją przedwyjazdową wiedzę o tym zakątku można by streścić w zdaniu: kraina od dechy do dechy pokryta górami.

Nadeszła idealna pora dla rowerowych eskapad. I nie jest wcale powiedziane, że aby było atrakcyjnie, należy jechać Bóg wie gdzie. A może właśnie nad Bug? Co powiecie na wycieczkę wzdłuż jednej z najpiękniejszych rzek w Europie? 

Austria to miejsce raczej nierealne. I wcale nie chodzi o to, że zbyt dalekie, trudno osiągalne, za drogie czy jakieś tam. Po prostu tam jest inaczej. Prościej, oczywiściej, możliwiej, przejrzyściej. Leniwa kolacja nie była jakimś odjechanym popisem kreatywności kucharza. Niestety, nie będę mógł się popisać prezentacją menu przed kolekcjonerami niecodziennej wykwintności.

W kwietniowej turystyce z Pascalem przełamujemy stereotypy, udowadniamy, że w centralnej Polsce są miejsca, których nie powstydzi się nawet prawdziwy maratończyk, ani żaden inny pasjonat jazdy terenowej. Lądujemy w Parku krajobrazowym Wzniesień Łódzkich.

Po pierwsze zieleń, po drugie błękit, po trzecie biel. Innych kolorów tu nie uświadczysz. Chyba, że spotkasz pana w kilcie z kolorowego, kraciastego tartanu, lub właśnie pada deszcz - wówczas jest szaro. Biel występuje w dwóch zasadniczych formach: „chmurzstej” i „owczastej”. Natomiast green zdaje się rozciągać w nieskończoność za nic mając granice. Pod tym względem Szkocja i Anglia okazały się mieć więcej wspólnego niż mogło by się wydawać. Inną cechą wspólną zwaśnionych krain, przynajmniej na obszarze, który zwiedziliśmy jest rzeźba trenu - hipsoaktywna, nie dająca kolarzowi wytchnienia, za to ciesząca oko. Po prostu rowerowy raj.

Określę ten dzień w kilku słowach: najbardziej niebezpieczna droga świata. La Cumbre, droga z La Paz, stolicy Boliwii, do Coroico. Najbardziej ekstremalny dzień w Ameryce Południowej. Mekka rowerowych szaleńców. Ponad 3 tyś. różnicy wzniesień. Ponad 64 km do pokonania w ciągu kilku przepełnionych adrenaliną godzin szalonego downhillu.


Aktualny numer

Piszemy m.in.

ROWEROWE PREZENTY

CO ZAKŁADAĆ ZIMĄ?

Kaski 2018

Cannondale Jekyll 3
Trek Roscoe 9
Giant Anthem Advanced 29er 1