Jesteś młody, masz ambitne plany i podróżujesz? Zgłoś się do konkursu o Nagrodę im. Andrzeja Zawady, który odbędzie się podczas 14. Ogólnopolskich Spotkań Podróżników, Żeglarzy i Alpinistów w Gdyni oraz finału 13. edycji Nagrody Kolosy !

Jesteś młody, masz ambitne plany i podróżujesz? Zgłoś się do konkursu o Nagrodę im. Andrzeja Zawady, który odbędzie się podczas 14. Ogólnopolskich Spotkań Podróżników, Żeglarzy i Alpinistów w Gdyni oraz finału 13. edycji Nagrody Kolosy !

Jesteś młody, masz ambitne plany i podróżujesz? Zgłoś się do konkursu o Nagrodę im. Andrzeja Zawady, który odbędzie się podczas 14. Ogólnopolskich Spotkań Podróżników, Żeglarzy i Alpinistów w Gdyni oraz finału 13. edycji Nagrody Kolosy !

Jesteś młody, masz ambitne plany i podróżujesz? Zgłoś się do konkursu o Nagrodę im. Andrzeja Zawady, który odbędzie się podczas 14. Ogólnopolskich Spotkań Podróżników, Żeglarzy i Alpinistów w Gdyni oraz finału 13. edycji Nagrody Kolosy !

Kończymy pierwszy etap projektu 4 krańce Europy, wracamy do domu i zbieramy siły na dalsze podróże.

3.10.2011 r Tyniecka Grupa Rowerowa zasiadła na najsłynniejszym krześle na wyspie Gavdos, a tym samym zdobyła pierwszy z 4 krańców Europy!

Koło bezsprzecznie jest jednym z największych wynalazków człowieka, w tym roku ponownie przekonałem się o tym i to podwójnie. Jadąc na kole, a nawet dwóch, w rozmiarze 26 cali, zrobiłem koło w rozmiarze niemal 2 tysięcy kilometrów. Start był jednocześnie metą, pomiędzy którymi było osiemnaście dni fantastycznego rowerowania. Większość ludzi ciekawych jest świata, niemal każdy chce gdzieś pojechać, coś zobaczyć - nie tylko w telewizji, przeżyć coś innego, doświadczyć wrażeń niedostępnych na co dzień.

Kolejna porcja wieści z trasy Tynieckiej Grupy Rowerowej, tym razem z greckiej stolicy.

W zasadzie tytuł nie oddaje całej prawdy, gdyż tylko połowa naszej ponad tysiąckilometrowej podróży wiodła po Kresach Wschodnich. Celowo lub przez przypadek ocieraliśmy się o ślady jej świetności. Odwiedziliśmy najbardziej znane akcenty polskości na zachodniej Ukrainie - dwory, pałace i cmentarze, zajrzeliśmy także do miejsc zapomnianych, lecz wciąż budzących podziw.

Zobaczcie gdzie teraz jest TGR.

Coraz bliżej celu...

Czyli dalsze zmagania rowerowe Tynieckiej Grupy.

Przeczytajcie opis kolejnych zmagań TGR.

Tyniecka Grupa Rowerowa jedzie dalej.

Namuxolo, parę minut po piątej, z wolna zapada zmierzch. Zakładam na mapnik kolejna pięćdziesiątkę, trzecia już dzisiaj a szesnasta od wtorku. Samotny na szutrówce zawieszonej miedzy niebem a ziemia, z kurtyna ośnieżonych szczytów w tle, jestem szczęśliwy. Tak na oko to juz trzeci raz od wtorku, a dzisiaj jest sobota.

Z szeroko otwartymi oczami, AT (Andrew Taylor) z trudem łapie powietrze. - Uuuu... Ale ostre! Dopiero co zanurzył kawałek kiełbaski curry w kropelce ostrego sosu „The source - a 7,1 mln scoville” - najostrzejszego jaki kiedykolwiek istniał na świecie ekstraktu z papryki.

28 sierpnia, Agnieszka i Mateusz Waligóra rozpoczną swoją rowerową wędrówkę po Ameryce Południowej.

Spod klasztoru oo. Benedyktynów w Tyńcu wyruszyło wczoraj 6 śmiałków marzących o zdobyciu na dwóch kółkach „4 krańców Europy”. Pierwszym skrajem Starego Kontynentu, który chcą osiągnąć jest wyspa Gavdos w Grecji. Czeka ich pokonanie blisko 3600 km drogi!

Dwie pary podróżników pod naszym patronatem dzielnie eksplorują szeroko pojęty kontynent amerykański. Marta i Raul w maju wylądowali w Fairbanks na Alasce i od tego czasu dzielnie posuwają się na południe, aby dotrzeć do Ushuaia, najbardziej na południe położonego miasta Ameryki Południowej. Na starcie od celu dzieliło ich ok. 27 000 km, a teraz…:

Do tego wyjazdu cała grupa Zdrowy-Rower przygotowywała się od roku, tym razem będziemy pedałowali i pomagali jednocześnie. To będzie charytatywny wyjazd z Pruszkowa (obok Warszawy) do Aten kolebki cywilizacji europejskiej.

Nasza wyprawa zaczęła się 9 sierpnia, na rowerach jechało sześciu studentów Politechniki Koszalińskiej i dwóch z Politechniki Poznańskiej. Tego dnia, uroczyście pożegnani przez rektora Politechniki, rodziców i dziennikarzy, ruszyliśmy w nieznane. Nikt z nas jeszcze nie uczestniczył w tak długiej wyprawie rowerowej. Ja z Bartoszem, co prawda, pojechaliśmy do Bogatyni, żeby się sprawdzić, ale jak tu porównywać 500km do 5 tysięcy.

Białe noce i estońska "Noc Świętojańska" zadecydowały o wyborze terminu wyjazdu. Na przełomie czerwca i lipca słońce ukrywa się za horyzontem zaledwie na kilka godzin - absolutna ciemność wcale nie zapada. Przesilenie letnie jest wyjątkowo radosnym świętem dla ludzi mieszkających na północy kontynentu - w Estonii nazywa się Jaanituli.

Chorwacja? Bo można dojechać samochodem i nawet szok wywołany zatankowaniem do pełna za blisko cztery stówy równoważony był informacją o koszcie biletów lotniczych dokądkolwiek dla całej mojej rodziny, o opłacie za sprzęt sportowy (rowery) nawet nie wspomnę.

Livigno łączy różnorakie trasy w jednej unikalnej scenerii. Od lekkich i łatwych naturalnych ścieżek z niesamowitymi panoramami, po technicznie przerażające trasy rodem z rowerowej pornografii. Taka kombinacja zdecydowała o tym, że jest punktem docelowym dla kolarzy górskich bez względu na specjalizację. Zarówno zażarci krosiarze, ja i fani FR i zjazdowcy znajdą tu coś dla siebie.

W rozmowach z organizatorami imprez można dostrzec zawahanie, czy formuła zawodów, o jakich wiemy od lat, nie zużyła się. Ubiegłoroczny spadek frekwencji na maratonach można oczywiście tłumaczyć całym pasmem nieszczęść, jakie spadły na Polskę. Ale fakt pozostaje faktem, ludzi wystartowało mniej i mniej osobostartów zanotowaliśmy. Kompletnie nie pokrywa się to z subiektywnym odczuciem, że widać więcej aut z rowerami na dachach, więcej ludzi wyjeżdża na majówki, a ścieżki, na których kiedyś byłem sam, potem z kilkoma kolegami, dziś są regularnie pocięte śladami opon, a wokół miast wszędzie powstają hopki i bandy. No, nie jest tak?

Adama i Ewę z Raju wygonili przez jedno głupie jabłko. Ja myślę, że to był tylko pretekst, a oni musieli sobie już wcześniej zdrowo nagrabić. My przecież też zrywaliśmy jabłka. Mało tego, opychaliśmy się jeszcze bez pytania śliwkami. I co? My do Raju trafiliśmy. Właściwie to był przypadek, ale też żadna siła nam w tym nie przeszkodziła. A teraz po kolei.

... Od 2 tygodni pada gęsty deszcz. Myślę tylko o jedzeniu. Głód doskwiera okrutnie. Komary, kleszcze i mieszki nie ułatwiają zadania, od 4 dni podejmujemy próbę przekroczenia rwącej rzeki Tompuda w górach Baruzinskich po wschodniej stronie jeziora Bajkał. W nocy kolejne wielkie drzewo padło od małego toporka. Niestety poleciało w złą stronę. Załąmka! To koniec! kolejnego nei damy rady, na odparzonych, spuchniętych i obolałych dłoniach pojawiłą się krew ...

Aby przeżyć przygodę wcale nie trzeba wyjeżdżać na koniec świata. Trasa wyprawy Piotra i Pawła wiodła przez nieodległe i pozornie dobrze znane kraje europejskie a mimo to dostarczyła mnóstwa wrażeń, które długo pozostaną w ich pamięci. Wszystko dlatego , że świat z rowerowego siodełka wygląda zdecydowanie inaczej.

W niesamowitych okolicznościach przyrody, wyjętych jakby żywcem z planu "Władcy Pierścieni", spotkały się trzy pokolenia bikerów. Steve Peat, Hans Rey i wschodząca gwiazda Danny MacAskill na jednej, szkockiej arenie. Połączyli swe siły by na nowo odkryć kilka perełek Szkocji, a zwłaszcza wyspy Skye. Jak się przekonacie w całkiem oryginalnym stylu.

Wrażenie jakie na nas zrobiła Sycylia w pełni sezonu nie pozwoliło nam na długo odkładać marzeń o dokładnym poznaniu Sardynii i Korsyki- dwóch pozostałych z dużych wysp Morza Śródziemnego. Wiosenne zdjęcia z tych miejsc porównywane z sierpniowa sycylijską półpustynną nie pozostawiły nam złudzeń, którą porę roku wybrać jako czas wyjazdu. Po rozwiązaniu nienajprostszych problemów logistycznych, w oparach wulkanicznego pyłu wylecieliśmy do Pizy by tam rozpocząć naszą wyprawę na Korsykę.


Aktualny numer

Piszemy m.in.

Niejasna przyszłość roweru

Nowy wymiar treningu

Moc „ludzi z żelaza”

Młodzi gniewni polskiego XC… rok później