To kraj, od którego warto zacząć kolarską przygodę. Przede wszystkim łagodne ukształtowanie terenu nie zrazi nowicjuszy – tu nie ma wzniesienia, na które nie dałoby się wjechać. Ponadto kraj przecina bardzo gęsta sieć dróg rowerowych: 11 ogólnokrajowych i mnóstwo regionalnych – doskonale oznakowanych i głównie o asfaltowej, gładkiej nawierzchni. Nie ma chyba w Danii miejsca niedostępnego dla rowerzystów.

Zaproszenie na Israel Epic dało mi do myślenia. Z jednej strony trzydniowy, fantastycznie zapowiadający się górski wyścig etapowy pobudził moją wyobraźnię do granic możliwości, a z drugiej rozum gasił mój zapał przewijając w podświadomości jaskrawożółty pasek rodem z kanałów informacyjnych: wojny religijne, zamachy bombowe, zamknięte lotniska oraz inne liczne zagrożenia czyhające na turystów. Postanowiłem odłożyć uprzedzenia, religię i politykę na bok – to będzie moja osobista pielgrzymka MTB do Ziemi Świętej!

Szwajcaria może wywołać różne skojarzenia. Jednym przychodzi do głowy czekolada, innym sery, również w formie fondue, precyzja, pieniądze, duuuże pieniądze (rezerwy dewizowe 6X1012 USD), drogie zegarki i równie drogi frank, świetnie zorganizowana kolej, wysoki standard życia, scyzoryki, wożenie betonu helikopterem, narty, góry…

Jazda enduro to przede wszystkim wielka rowerowa przygoda i frajda w obcowaniu z górami. Są jednak tacy, którym do pełni szczęścia potrzebny jest dreszczyk emocji. Emocji wyzwalanych w czasie rywalizacji lub pokonywania kolejnych barier ludzkich możliwości. Limity te mogą mieć różnoraki charakter, o czym opowiadają dwie historie prezentowane na kolejnych stronach.

Czy jesteś miłośnikiem górskiej jazdy? Lubisz przygody? To jest coś właśnie dla ciebie – od 14 maja rejony Salzburga zapraszają do eksploracji najpiękniejszych części Austriackich alp.

Był początek lat 80., kiedy wyścigi rowerowe w USA dotarły do masowego odbiorcy. Głównie za sprawą oskarowej produkcji „Breaking Away” oraz Igrzysk Olimpijskich zorganizowanych w 1984 r. w Los Angeles, podczas których Amerykańscy kolarze zdominowali klasyfikacje medalowe.

Koleżanka powiedziała mi, że to się nazywa „mapa marzeń”. Na mojej było napisane: „Poczuć się jak nastoletni skibum z rowerem w Kanadzie”. No to bardzo proszę: oto jestem: spłukany, mieszkam w basementcie koło cuchnącego paliwem garażu, wylizuję foliowe opakowanie z ohydnym, rozgotowanym wodą z czajnika ryżem i czuję się spełniony, bo jakieś pół godziny temu zjechałem Boney elbows!

Bałkany ze swoim klimatem, ukształtowaniem terenu i stosunkowo niewielką odległością z Polski wydają się być świetnym miejscem do poszukiwań ścieżki idealnej. Jeśli dodać do tego intrygującą mieszankę kultur, dzikość gór i fakt, że mało kto zapuszcza się tam z rowerem, to okaże się, że nie mieliśmy wyjścia – Pathfinder po prostu musiał ruszyć na południe.

Każdego z nas, w kim jest choć trochę krwi odkrywcy, ciągnie do miejsc nieznanych, pustych, ciekawych przez sam fakt, że są niedostępne. Właśnie tym sposobem postanowiłem wraz z czterema kolegami wybrać się w miejsce, gdzie od 1986 r. nikogo nie ma. No, może prawie nikogo, bo pomimo że czas zatrzymał się tu w miejscu, to ludzie ciągle tam są, choć wszyscy czasowo, dokładnie kontrolowani. Mowa o zamkniętej strefie promieniotwórczej w Rejonie Czarnobylskim na Ukrainie, rzut kamieniem od stolicy tego kraju – Kijowa.

Wakacje w Chorwacji są dziś dostępne jak kiedyś wyjazd do Łeby czy Ustki - któż tam nie był. Jeśli chcecie spojrzeć na uroki dalmatyńskiego wybrzeża z nieco innej perspektywy, zapraszamy na śmiałą 150-kilometrową wyprawę pasmem górskim ciągnącym się niemalże równolegle do wybrzeży Adriatyku.

Mimo że tegoroczna zima nie należała do najsroższych, na początku marca mieliśmy już dość chłodnych dni i chcieliśmy trochę wygrzać kości w cieplejszych krajach, a przy okazji spełnić kolejne rowerowe marzenie. Los się do nas uśmiechnął, szef klepnął urlop, znaleźliśmy atrakcyjne last minute i… siedzieliśmy w czarterowym odrzutowcu lecącym na rajską Maderę.

Zaledwie 18 km od polskiej granicy rozpościera się rozległa wyżyna zbudowana z piaskowców, gdzie natura popisała się rzeźbiarskim kunsztem. Na południowo-zachodnim krańcu Sudetów, a ściślej w trójkącie między miejscowościami Železný Brod - Mnichovo Hradiště – Jičín w Czechach urzeczywistnia się Eden.

Położone u północnych wybrzeży Norwegii, tuż za kołem podbiegunowym, Lofoty są jednymi z najpiękniejszych wysp świata. Jak się okazuje, strome, górzyste zakątki tego archipelagu stanowią maksymalne wyzwanie nawet dla najbardziej zatwardziałych fanów kolarstwa górskiego. Jednak pokusa przejechania nietkniętej dotychczas kołem roweru ścieżki w niektórych wypadkach jest silniejsza.

Obiecałem, że napiszę i oto jest. Ale nie dla kogoś tam - dla siebie. Dlaczego? Ponieważ pisanie o jeździe na rowerze pozwala na nowo przeżyć te same przygody, pogadać z tymi samymi ludźmi, złapać gumę, dachować czy wychylić kufelek piwa po całym dniu. Jest prawie takie jak oglądanie zdjęć, choć nie pobudza tak bardzo wyobraźni jak te małe symbole zwane literami stawiane obok siebie. A jeśli się te dwa media połączy?

No i nadszedł długo oczekiwany dzień wyjazdu do Moab ! Było trochę planowania, dogrywania terminów ale w końcu stanęło na tym, że jedzie ekipa w składzie: Georges (Kanada), Radek (Polska) oraz Ja czyli Nastar (również Polska). Zaklepaliśmy też domek w Lazy Lizard.

Roopkund (Jezioro Szkieletów) to glacjalne jezioro położone w Uttarakhand w Indiach. Znane jest ono ze względu na makabryczne odkrycie dokonane przez strażnika leśnego w 1942 r.

Jest wczesny marzec i cała północna hemisfera od Vancouver przez Warszawę po Moskwę oczekuje stopnienia śniegów i wyschnięcia szlaków. W tym samym czasie daleko, daleko na południu, w Argentynie nadchodzi babie lato, a boskie słońce wygrzewa setki kilometrów nieskazitelnych ścieżek.

Dla Niemców żyjących pośród płaskich jak naleśnik równin północy są tym, czym dla spragnionego nomady jest żyzna oaza wśród piasków Sahary. Wyrastają nagłą, wysoką falą z monotonnych akwenów nizin, osią-gając w swym kulminacyjnym momencie 1142 m n.p.m. Wyposzczeni fani górskiej jazdy odnajdą tu nowe życie i złapią oddech!

Kiedy jesteście kumplami od wielu lat, rozmowa telefoniczna nie musi być szczegółowa. Kontekst jest łatwy do odgadnięcia, zwłaszcza jeśli scenariusz odgrywany jest kolejny raz.

Nowa przygoda na rowerze to wspaniałe, nieznane szlaki, kręte ścieżki, nowo poznani ludzie. To przede wszystkim emocje, które towarzyszą wyprawie w nieznane...

26-letni student politechniki, znany niemal na całym świecie dzięki telewizyjnym reportażom, zjechał na swoim jednokołowym rowerze z położonego we włoskich Dolomitach szczytu Cima Ombretta. Wysokość - bagatela - 3000 metrów!

Czy turystyka ekstremalna to dla Ciebie wciąż obce sformułowanie? Ekstremalne szlaki, najlepsze single, najpiękniejsze i niezapomniane widoki - wszystko przygotowane przez profesjonalistów. Nie każdy może wystartować w wyścigu Trans Alp, ale każdy może spróbować zorganizować go na własną rękę.

Gdyby ktoś mnie spytał, jaka jest Zachodnia Afryka - czy inna, czy taka sama jak Wschodnia, którą poznałem podczas poprzedniej podróży - miałbym kłopot z odpowiedzią. Bo pod pewnymi względami jest całkowicie inna - dużo bardziej zielona, pełna lasów, urozmaicona krajobrazowo, niż kenijskie sawanny i zambijski jednostajny busz. Ale z drugiej strony jest dokładnie taka sama.

Historia rowerowej wyprawy Roba Deana, Josha Ibbetta i fotografa Dana Milnera zaczyna się od wizyty Dana na imprezie The Norh Face Lavaredo Ultra Trail (LUT) w czerwcu 2011 roku. Trasa tego wyjątkowego biegu górskiego wiedzie przez najpiękniejsze zakątki włoskich Dolomitów (m.in. rejony Cinque Torri i Tre Cime) i jak mówi Milner spora jej część to wijący się singletrack, który nie umknąłby uwadze żadnego rowerzysty.

Jeśli zapragniesz, tak jak my, zapuścić koła na dalekie rubieże północnej Europy, lepiej żebyś nie okazał się mięczakiem. Tutejsze góry, lasy i doliny wymagają od śmiałków wysokiej daniny.

Trzydziestu śmiałków wzięło udział w wyprawie z Madrytu do Lizbony, niektórzy z nich jechali tylko na Hiszpańskich odcinkach, inni zaliczyli tylko kilka etapów w Portugalii, a tylko dwóch z nich pokonało całą trasę czyli 1200 km - João Baptista i António Gavinho.

Islandia uchodzi za najbardziej nieprzyjazny dla rowerzysty teren w Europie. - Jedyne, czego można być pewnym, to to, że nie ma rzeczy pewnych - mówi Piotr Mitko, który już 8 lipca wyrusza w podróż, by na rowerze przemierzyć całą wyspę. Wszystko po to, by pomóc Jarosławowi Kosińskiemu – podopiecznemu Fundacji Jaśka Meli „POZA HORYZONTY” - zebrać kwotę potrzebną na zakup protezy nogi.

Podróż rowerowa przez Patagonię - odkrytą przez Magellana krainę w południowej części Ameryki Południowej - to nieustanna walka. Warunki funkcjonowania każdego dnia dyktuje wiatr. To on decyduje czy dojedziesz dziś tam, gdzie chciałeś, czy wręcz przeciwnie - po kilku godzinach uznasz ze łzami w oczach, że to wszystko, co robisz nie ma najmniejszego sensu, że masz już dość. Takich walk trzeba stoczyć wiele.

Niemcy to nie tylko cel dla amatorów szybkiej jazdy po autostradach bez ograniczeń prędkości. Tuż za naszą zachodnią granicą rozpościera się kraj skrywający wiele tajemnic - aby je zgłębić, trzeba się tam wybrać. Najlepiej rowerem.

Uwielbiam te bliskowschodnie, biblijne klimaty. Brakowało mi ich przez kilka miesięcy siedzenia za biurkiem. „Zasłużyłem na wakacje” – pomyślałem, odrywając się na moment od okna i wyciągając w fotelu. Pierwszy raz jadę sam i trochę obawiam się, jak to będzie. Zdecydowałem się na ten wyjazd dość spontanicznie. Rozpuściłem wici wśród znajomych, ale w październiku nikomu nie zostało już ani urlopu, ani pieniędzy. Zresztą, prawdę mówiąc, chciałem zobaczyć, jak to jest, podróżować samotnie.


Aktualny numer

Piszemy m.in.

ROWEROWE PREZENTY

CO ZAKŁADAĆ ZIMĄ?

Kaski 2018

Cannondale Jekyll 3
Trek Roscoe 9
Giant Anthem Advanced 29er 1