Ujście Warty, a dokładniej obszar pomiędzy Kostrzynem, Słońskiem, Witnicą a Świerkocinem (czy nawet dalej na wschód pod Gorzów Wlkp.) to mozaika unikalnych terenów podmokłych, rozległych łąk i pastwisk, które tworzą jedną z najważniejszych ostoi ptactwa wodnego i błotnego w Polsce. Właśnie z bogatą awifauną najczęściej kojarzymy to miejsce.

Jeśli chwalisz się przed kumplami, że właśnie zaliczyłeś megatrasę w Beskidzie Małym, nie licz na wyrazy uznania z ich strony. „Mały” w nazwie tych gór nie brzmi zbyt prestiżowo. Poza tym te góry są niższe nawet niż Beskid Niski! Nie ma się jednak co przejmować w tym wypadku liczbami. Jeśli znajomi choć trochę znają się na rzeczy... zaczną wypytywać: gdzie dokładnie byłeś, jaki zjazd zaliczyłeś, którą ścieżką śmigałeś?! Istotnie, mimo niewielkiego areału, jakim może się poszczycić ten kawałek naszych Karpat, jak i dość skromnymi wysokościami ponad poziom morza tutejszych górek, znajdziecie tu moc a trakcji.

Do wtorku 31 stycznia 2012 r. do godz. 24.00 można zgłaszać projekty wypraw do Memoriału im. Piotra Morawskiego Miej odwagę! Z wszystkich zgłoszonych prac zostanie wyłoniony jeden zwycięski projekt oraz 5 wyróżnionych w ramach Alpinus Testing Team.

Z malinami nie ma chyba za wiele wspólnego. W każdym razie nie szukajcie ich tam w środku zimy, jedźcie tam na rowerze!

Z dworca głównego z Bydgoszczy wyjeżdżam do Kołobrzegu pociągiem o g. 12.38. Na miejscu jestem o g. 16.45. Na szczęście jest przedział do przewozu rowerów. Kołobrzeg to miasto uzdrowiskowe. W mieście i okolicach występują źródła wody mineralnej, solanki oraz pokłady borowiny. W Kołobrzegu leczy się głównie choroby górnych dróg oddechowych, krążenia i choroby stawów. To jedno z najstarszych miast na Pomorzu Zachodnim, które istniało już w VIII wieku, gdzie funkcjonował gród obronny słynny na całe Pomorze (pierwotna lokalizacja na terenie dzisiejszej wsi Budzistowo).

Między Kraśnikiem a Lwowem, na przestrzeni niemal 180 km, rozciąga się falujące malowniczymi wzgórzami Roztocze. To kraina o wielu obliczach, trudna jednak do zgłębienia, bo pełna sekretnych i trudno dostępnych zakątków. Szczególnie polecam tym, którzy poszukują tego, co nieodkryte.

To prawdziwy ocean zieleni - bezbrzeżny Pacyfik drzew, który poraża zarówno skalą, jak i głębią. Gdy tylko przekroczysz wrota lasu odczujesz, że to prawdziwa świątynia przyrody - raj dla zmęczonych tempem życia i szukających ukojenia. Wystarczy jeden głębszy mach i już odpływasz oszołomiony czystością powietrza nasyconego zapachem żywicy. A gdy już odzyskasz świadomość, zakosztuj kąpieli w jednym z licznych śródleśnych jezior. Przekonasz się, że są jeszcze naturalne zbiorniki, w których woda jest czystsza niż kryształ.

Jakie miejsce nadaje sie do tego,by kandydaci na przewodników beskidzkich mogli wykazać się znajomością wielkiej ilości szczytów, grzbietów, dolin, kotlin i z rzadka pomiędzy nimi prześwitujących wiosek? Powinno leżeć wysoko i musi roztaczać się z niego niezwykle rozległy widok. Dobrze, żeby nie było oblegane przez turystów, bo to nie sprzeja skupieniu na egzaminie.

Jakie miejsce nadaje sie do tego,by kandydaci na przewodników beskidzkich mogli wykazać się znajomością wielkiej ilości szczytów, grzbietów, dolin, kotlin i z rzadka pomiędzy nimi prześwitujących wiosek? Powinno leżeć wysoko i musi roztaczać się z niego niezwykle rozległy widok. Dobrze, żeby nie było oblegane przez turystów, bo to nie sprzeja skupieniu na egzaminie.

Wyjątkowe zagęszczenie historycznych atrakcji i specyficzny klimat przyciągnęły nas właśnie tu - do dawnego krzyżackiego grodu. Toruń bez wątpienia należy do najpiękniejszych polskich miast.

Jest wreszcie ferie:). Wyjechałem o 9 z Piły. Pogoda z rana jak to z rana jeszcze jest leciutka mgła, ale powoli zanika. Na zegarze w centrum temp. wynosiła -7 st Celsjusza. Podczas dojazdu do obozu wstąpiłem do sklepu żeby kupić prowiant. Kupiłem zapałki, zupkę, batony i napoje:). Sprzedawca dziwił się że w taką pogodę chce mi się jeździć na rowerze:). Powiedział że podziwia takich sportowców:) no i zapałki dał mi gratis:).

Po Biebrzańskim Parku Narodowym najlepiej poruszać się w niespiesznym tempie rowerowej przejażdżki. Aby nie umknęło nic, co wartościowe i dla pełnej synchronizacji proponuję tempo wręcz leniwe, zbliżone do nurtu rzeki Biebrzy, do spokojnego rytmu Podlasia. Oprócz ogromnego bogactwa przyrody przyjrzymy się także tajemnicom nigdy nie zdobytej Twierdzy Osowiec.

Inny świat. Polski dziki Wschód. Przez lata region powszechnie uważany za zapóźniony i nieatrakcyjny. Zaowocowało to tym, że większość młodych ludzi uciekło stamtąd do wielkich miast. Dziś na ławeczkach przed drewnianymi chałupami przesiaduje jedynie starszyzna plemienna. Aż korci, żeby przystanąć i porozmawiać. Proszę bardzo. Tu naród gościnny i dla przybysza zawsze znajdzie czas. Nikomu donikąd nie spieszno, czas zwalnia, a czasownika „pędzić” używa się jedynie w odniesieniu do procesu wytwarzania słynnego tu trunku (najczęściej wytwarzanego domorosłymi sposobami na strychu).

Inny świat. Polski dziki Wschód. Przez lata region powszechnie uważany za zapóźniony i nieatrakcyjny. Zaowocowało to tym, że większość młodych ludzi uciekło stamtąd do wielkich miast. Dziś na ławeczkach przed drewnianymi chałupami przesiaduje jedynie starszyzna plemienna.

Pierwsza góra, którą dostrzegamy wyjeżdżając z Wrocławia w kierunku Sudetów, fascynuje ludzi nie od dziś. Wyrastająca z otaczającej równiny o ponad 500 metrów - przedstawia się niezwykle monumentalnie. W prehistorycznych czasach stanowiła doskonałą pożywkę dla wyobraźni okolicznych plemion, pełniąc rolę ośrodka kultu. Zresztą do dziś niczym magnes przyciąga wzrok każdego, kto przejeżdża w jej pobliżu. Cóż ma do zaoferowania?

Inny świat. Polski dziki Wschód. Przez lata region powszechnie uważany za zapóźniony i nieatrakcyjny. Zaowocowało to tym, że większość młodych ludzi uciekło stamtąd do wielkich miast. Dziś na ławeczkach przed drewnianymi chałupami przesiaduje jedynie starszyzna plemienna.

Po raz pierwszy zetknąłem się z nimi jakieś czternaście lat temu. Położone na krańcach Polski, owiane mrocznymi mitami i legendami, przyciągały jak magnes, rozpalały wyobraźnię… Otaczał i chyba w pewnym stopniu nadal otacza je nimb tajemniczości. Choć najdziksze polskie góry przestały być już całkiem dzikie, nadal mają w sobie to coś, co odróżnia je od innych zakątków w kraju. Dlatego zawsze warto tu przyjechać.

Pragnąc zaprezentować najbardziej aktualne trasy przygotowane dla rowerzystów przez wydawnictwo Pascal odwiedziliśmy Lublin i okolice tego pięknego miasta. Na przykładzie dwóch tras - jednej zamieszczonej w papierowym wydaniu bB oraz drugiej w internecie prezentujemy najcenniejsze krajobrazowo i historycznie zakątki tej części Polski.

Nigdy nie czułem się szosowcem. Moje rowerowanie od samych początków ewoluowało od polnych dróg przez leśne dukty i ścieżki, aż w końcu po najcięższe znane mi szlaki Beskidów. Z każdej przejażdżki, począwszy od czasów „pelikana” wracałem z oczami pełnymi kurzu, rękami „usmarowanymi” od rozciągniętego łańcucha notorycznie spadającego na dziurach, ale z płucami pełnymi czystego powietrza, żołądkiem uraczonym dzikimi ostrężynami i nowymi krajobrazami w pamięci.

Sudety – to bez wątpienia najciekawsze pod względem krajoznawczym i turystycznym góry w Polsce.

W numerze bikeBoard 8/2009 zamieściliśmy propozycję wycieczki po zakamarkach Sopotu. Jednak nie wyczerpaliśmy oczywiście tematu. Poniżej zamieszczamy zatem opis innej trasy, która ogarnia swym zasięgiem większy obszar Trójmiasta.

Miasto, które zaczyna i zarazem kończy kolejną przygodę z Pascalem bardziej kojarzy mi się ze szczypiorniakiem aniżeli z rowerem. Czy wiecie, że określenie "szczypiorniści" pochodzi od nazwy dzielnicy Kalisza? Dla czego? Ja Wam nie powiem. Musicie sami przyjechać i wyjaśnić sprawę na miejscu :). To zresztą nie jedyna ciekawostka regionu i zapewniam, że warto poznać to, jakby nie było, jedno z najstarszych polskich miast. Tereny dookoła miasto to idealny grunt dla rekreacyjnego pedałowania.

Większa część Pomorza Zachodniego stanowi prawdziwą enklawę spokoju. Częściej słychać tu szum lasu, aniżeli echa cywilizacji. Nie zawsze było jednak tak spokojnie. Pod koniec wojny rozegrała się na tych ziemiach zaciekła bitwa, po której pozostały liczne ślady i pamiątki w różnej postaci. Punktem oporu była w tym wypadku linia potężnych umocnień biegnących wzdłuż przedwojennych granic III Rzeszy. Jej pozostałości rozciągają się szerokim łukiem od Gorzowa Wielkopolskiego aż po brzeg Bałtyku w okolice Darłówka, zahaczając przy okazji o najbardziej atrakcyjne turystycznie zakątki Pojezierza Drawskiego. Chyba warto tu trochę powęszyć...

Nadeszła idealna pora dla rowerowych eskapad. I nie jest wcale powiedziane, że aby było atrakcyjnie, należy jechać Bóg wie gdzie. A może właśnie nad Bug? Co powiecie na wycieczkę wzdłuż jednej z najpiękniejszych rzek w Europie? 

W kwietniowej turystyce z Pascalem przełamujemy stereotypy, udowadniamy, że w centralnej Polsce są miejsca, których nie powstydzi się nawet prawdziwy maratończyk, ani żaden inny pasjonat jazdy terenowej. Lądujemy w Parku krajobrazowym Wzniesień Łódzkich.

W marcowym odcinku przygody z Pascalem zawędrujemy w miejsce, którego reklamować nie trzeba. Zacienione ścieżki i szutrowe drogi Puszczy Białowieskiej to idealne miejsce na relaks i odrobinę rowerowej aktywności. Kto wie, może spotkamy samego króla puszczy.

Kto raz zawędruje w ten skrawek kraju bankowo będzie wracał. Bieszczady nie raz gościły na łamach bikeBoardu, każdego roku choć raz o nich piszemy. Miejsc do pokazania naprawdę wiele, więc dublowanie nam nie grozi. Tym razem w przygodzie z Pascalem wybraliśmy dwie trasy o zupełnie odmiennym obliczu.

Dziesięć stron przygody z kaszubską ziemią to według Was dużo czy mało? No tak. Niby więcej niż przy standardowych relacjach z wypraw krajowych. Gdy jednak wsiądziecie na rower i ruszycie pod Diabelski Kamień mijając to wszystko co w kaszubskim krajobrazie najpiękniejsze sami zrozumiecie. Wsiąkniecie w Kaszuby jak woda w gąbkę, z równą łatwością absorbując magiczne widoki i wszystkie zasłyszane historie. Tylko uważajcie! Cykliści niezwykle łatwo uzależniają się od tutejszej tabaki. Potem powrót staje się przymusem.

Zawsze chciałem udać się na Wschód Polski. Dla mnie człowieka z zachodu to inny świat. Piękne krajobrazy. Wspaniała kultura. Wspaniali ludzie. To wszystko tam spotkasz. Zrobiłem ok. 1750 km, tylko o 50 km mniej niż przed rokiem do Rzymu. Chciałem się podzielić moimi wrażeniami.

Na obszarze Suwalskiego Parku Krajobrazowego znajdziecie to, co najbardziej charakterystyczne w tutejszym krajobrazie - mocno pofałdowane podłoże oraz głębokie jeziora, sterty głazów narzutowych, kemy, ozy i drumliny... ciszę i spokój. Najlepiej na to wszystko spojrzeć gdzieś z góry, a tych uwierzcie tutaj nie brakuje. Wyżerkę znajdą tutaj zarówno zapaleni MTBikerzy jak i kolarze preferujący czarne i twarde podłoże. Wycieczka w opisany tu rejon Suwalszczyzny chyba najpełniej opowie Wam o charakterze całej krainy.


Aktualny numer

Piszemy m.in.

Niejasna przyszłość roweru

Nowy wymiar treningu

Moc „ludzi z żelaza”

Młodzi gniewni polskiego XC… rok później