17.05.2008 r.
Wyjeżdżamy o świcie pociągiem do Torunia. Zamek w Toruniu, a właściwie jego ruiny, już wcześniej zwiedzaliśmy, dlatego po rzuceniu nań okiem i małej czarnej u stóp Kopernika szybko wyruszamy w drogę. Na obrzeżach Torunia niespodzianka niebieski szlak był tylko na mapie. Na szczęście po chwili przypadkowo napotkany kolarz wyprowadził nas przez las do wsi Lubicz Górny. Zbliżając się do Golubia – Dobrzynia już z daleka dostrzegliśmy dumnie rozpościerający się na wzniesieniu zamek – miejsce naszego noclegu. Zamek jest dawną twierdzą krzyżacką zbudowany w XIV w. Do części gościnnej prowadzą legendarne Końskie Schody, po których wjeżdżali konno magnaci pragnąc zaimponować swoim gościom. Nocleg na zamku spowodował u nas dreszczyk emocji, gdyż byliśmy tej nocy jedynymi gośćmi w hotelu. Drewniane belki w połączeniu z przejmującą ciszą wokół sprawiły, że wyobraźnia podsuwała różne obrazy;) Jak się rano okazało, wg legendy na zamku wciąż nocą można spotkać…Annę Wazównę.
18.05
Wyruszamy do Brodnicy. Po drodze wstąpiliśmy do Szafarni, w której znajduje się Ośrodek Chopinowski, otoczony zabytkowym parkiem z jeziorkiem w kształcie fortepianu. Po krótkiej przerwie wyruszamy przez Wąpielsk i Osiek do Brodnicy, która powitała nas deszczem, dlatego udaliśmy się na nocleg w Zbicznie, na pojezierzu Brodnickim.
19.05
W poniedziałek pogoda była lepsza, dlatego wróciliśmy do Brodnicy. Zwiedzanie miasta rozpoczęliśmy od zamku krzyżackiego, z którego zachowała się jedynie ośmioboczna, wieża i ruiny piwnic. Po drugiej stronie ulicy obejrzeliśmy Pałac Anny Wazówny i udaliśmy się na rynek - w kształcie trójkąta, z niesamowitą wieżą zegarową, stanowiącą pozostałość po starym, spalonym a następnie rozebranym ratuszu. W Brodnicy zwiedziliśmy również gotycki kościół Św. Katarzyny i bramę Chełmińską.
Z Brodnicy wyruszyliśmy przez Bobrowo i Brudzawy do Wąbrzeźna. Ten odcinek nie był interesujący, jedyną atrakcją powodującą przypływ adrenaliny były kilkakrotnie goniące nas psy z okolicznych gospodarstw.
Do Wąbrzeźna dotarliśmy wcześnie, dlatego po obiedzie (pizza to jedyne, co znaleźliśmy) postanowiliśmy obejrzeć miasto i znaleźć kolejny zamek krzyżacki a właściwie jego ruiny. Miasteczko to znajduje się nad trzema jeziorami: Frydek, Sitno i Zamkowym. Ze znalezieniem ruin zamku mieliśmy znaczne trudności, ale przy pomocy mapy i wskazówek mieszkańców udało się. Widok nie był imponujący, wszystko co zostało po zamku to kilka brył z cegieł położonych w niewielkim parku.
20.05
Następnego dnia rano wyruszyliśmy przez Stanisławki do Radzynia Chełmińskiego. Ruiny zamku w Radzyniu zrobiły na nas ogromne wrażenie. Zachowane są w nim częściowo piwnice, trzy główne sale piętra, w tym kaplica oraz dwie wieże, z których jedna udostępniona jest dla zwiedzających. Za radą mieszkańców w dalszą drogę do Grudziądza pojechaliśmy przez Zielnowo i Piaski. Miejscowości, które po drodze mijaliśmy były tak małe, że nie było ich na mapie, ale cisza i spokój na drogach była wyjątkowa i nam zupełnie nieznana.

Dodano: 2008-05-30

Autor: Tekst i zdjęcia: Agnieszka Kubiak

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

Internet trenażerów

Szosowe opony na zimę

Polskie etapówki

Azory