Dzień 12
Postanawiamy zwiedzać wszystkie zamki jakie będą na naszej drodze, jednak jak się później okazało przeceniliśmy swoje możliwości, w końcu czas nie jest z gumy. Pierwszy zamek, a właściwie jego ruiny zwiedzamy w malowniczej miejscowości Rattenberg, o której raczej nie poczytacie w przewodnikach, a warto do niej zajrzeć jeśli macie ją po drodze. Słynie ona z ręcznie wykonywanych wyrobów szklarskich. Kolejny zamek, który chcieliśmy odwiedzić był zamknięty – należał do prywatnego właściciela i nie można było się do niego dostać. Koło południa natrafiamy na kolejny zamek w Matzen, który od razu przykuwa naszą uwagę – okazuje się, że i ten jest w prywatnych rękach, ale akurat był odrestaurowywany przez brygadę z Polski. Dzięki ich uprzejmości udało nam się trochę zobaczyć i nawet wejść na wieżę. W chwili obecnej zamek pełni funkcję hotelu – można tu za skromne 200 euro wynająć pokój (dla jednej osoby, w najtańszej wersji), my jednak decydujemy się na darmową wersję noclegu, może mniej wygodną, ale ciekawszą – spędzamy noc na placu zabaw w Innsbrucku

Dzień 13
Zwiedzanie miasta turystycznego na rowerach to ciężka sprawa – dlatego my rozpoczynamy już od samego rana. Do wczesnego wstanie trochę mobilizuje nas deszcz. Pierwszym punktem na naszej mapie jest skocznia, jest to jedna z tych na których odbywa się styczniowy Turniej Czterech Skoczni. Z niej rozciąga się widok na cały Innsbruck i na… cmentarz. Na skocznie można wejść piechotą lub wjechać nowoczesną kolejką – my wybieramy tę drugą wersję, a z racji tego, że Kraków jest miastem partnerskim Innsbrucka udaje nam się pozyskać darmowe bilety. Z ciekawszych rzeczy w Innsbrucku warto zobaczyć „złoty dach”, który choć mały jest dość unikalnym zabytkiem. Ciekawostką jest również galeria kryształów Svarowskiego, w której można było zobaczyć która ze sławnych osób nosiła bądź była w posiadaniu danej biżuterii. Po zwiedzeniu zabytków udajemy się na spotkanie z zastępcą Burmistrza, który przygotował mały poczęstunek specjalnie na nasze powitanie, próbujemy więc lokalnych specjałów, a przy okazji dowiadujemy się co nieco o historii miasta. Burmistrz proponuje nam by zobaczyć panoramę miast z punktu widokowego (góra Hafelekarspitze) na wysokości 1905 metrów n.p.m., jest to kolejna atrakcja, którą udaje nam się zobaczyć za darmo. Wysiadając z kolejki czujemy lekki chłód i dość mocny wiatr, okazuje się, że nie wiele dalej leży jeszcze lód – pozostałość po zimie ;) W ten sposób kończymy swój pobyt w partnerskim mieście.

Dzień 14
Smak Alp czujemy już dość wyraźnie – dziś wyjeżdżamy na wysokość blisko 2000 m.np.m. pokonując tym samym ponad 1500 metrów podjazdów. Co prawda podjazd był morderczy i miejscami miał 13% nachylenia co biorąc pod uwagę trud naszej podróży i ciężar bagażów „dawało nam w kość”. Tylko Kuba, Szymon i Maciek sprawiali wrażenie jakby podjazd nie stanowił dla nich żadnej przeszkody. Nagrodą za wysiłek jest długi zjazd z imponującymi widokami wokoło. Niestety uwaga niektórych zbyt bardzo skupiła się na tych pejzażach i w konsekwencji tego widzieliśmy efekt brawurowej jazdy po serpentynach – jeden z samochodów dachował – na szczęście nikt nie ucierpiał.

Dzień 15
Wcześnie rano żegnamy młodszą część Tynieckiej Grupy Rowerowej – do domu wracają Maciek, Szymon i Kuba – nasi spece od spraw rowerowych. Od teraz musieli sobie jakoś sami poradzić z urwanymi linkami od przerzutek i innymi technicznymi sprawami, może być ciężko. Oni pojechali na wschód, a my skierowaliśmy się na zachód – w stronę Księstwa Lichtenstein, które akurat dziś obchodziło święto narodowe. W związku z tym każdy mógł wypić zdrowie Księcia i podać mu dłoń, a na turystów czekały liczne atrakcje – wszystkie cztery muzea w państwie były za darmo. Do najciekawszych naszym zdaniem należało Landesmuseum, w którym znajdowała się cała 300 letnia historia Księstwa, a nawet trochę ponadto – można było zapoznać się z fauną i florą jaką spotkać można na terenie Lichtensteinu. Innym ciekawym muzeum było Postmuseum, w którym przedstawiona była 100 letnia historia i tradycje poczty Księstwa - osoby zafascynowane filatelistyką z pewnością zainteresowałby fakt, że w muzeum można było podziwiać prawie wszystkie znaczki od momentu powstania instytucji poczty w Lichtensteinie. Co prawda Lichtenstein nie należy do Unii Europejskiej, ale znajduje się w strefie Shengen, gdyby ktoś mimo wszystko chciał mieć pamiątkowy wpis do paszportu to może go otrzymać za skromne 3 franki (lub ich równowartość w euro – na terenie Księstwa można płacić w obu walutach, a ceny są przeliczane z franków na euro) w informacji turystycznej znajdującej się w centrum Vaduz. Gdy czekaliśmy pod Kunstmuseum na resztę grupy podeszło do nas dwóch rodaków – Tomek i Piotrek pracujący od 2 lat na terenie Księstwa i opowiedzieli nam wiele ciekawych rzeczy związanych z Lichtensteinem, tutejszą kulturą, tradycjami i obyczajami. Na pożegnanie wręczyli nam 40 franków na rehabilitację dla Marioli za co Im serdecznie dziękujemy! W związku ze świętem na noc został przygotowany blisko godzinny pokaz sztucznych ogni, które oglądaliśmy już z terenu Szwajcarii. Pokazowi towarzyszyły równie głośne i efektowne błyskawice – zbliżała się burza, która zastała nas już podczas snu.

Dzień 16
Wcześnie rano budzi nas ulewny deszcz niszcząc nasz misterny plan przejechania większej ilości kilometrów. Co prawda wyjeżdżamy dopiero po 11, ale przynajmniej jesteśmy wypoczęci i pełni energii. Po drodze mijamy trzy jeziora: Walensee, Obersee, Zürichsee. Przy jednym z nich karmimy kaczki i wróble. Pod wieczór dojeżdżamy do Rapperswill leżącego ok. 38 km od Zürychu. Znajduje się tu Polskie muzeum, w którym można się zapoznać z kulturą i tradycją Polski. Samo muzeum liczy sobie już ponad 130 lat, jednak jak głosi informacja na tablicy przed wejściem duża część eksponatów została zniszczona przez nazistów podczas drugiej wojny światowej. Niedaleko znajduje się kościół w stylu neogotyckim. Całe miasteczko jest dość ciekawym punktem na mapie i z pewnością warto tam przyjechać.

Dodano: 2012-08-24

Autor: Źródło: Tyniecka Grupa Rowerowa

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

ROWEROWE PREZENTY

CO ZAKŁADAĆ ZIMĄ?

Kaski 2018

Cannondale Jekyll 3
Trek Roscoe 9
Giant Anthem Advanced 29er 1