18 atrakcyjnych wycieczek po Szczecinie i (głównie) jego okolicach, całość uzupełniona krajoznawczymi ciekawostkami, poradami dotyczącymi techniki jazdy i obsługi roweru oraz mapkami obrazującymi trasy. To w telegraficznym skrócie zawartość przewodnika „Szczecin i okolice”, wydanego przez wydawnictwo Walkowska. Przewodnik przeznaczony jest dla osób, które dopiero zaczynają poznawać szlaki znajdujące się w okolicy Szczecina oraz dla bardziej zaawansowanych rowerzystów, którzy dzięki tej publikacji mają okazję do odkrycia na nowo znanych już tras i ścieżek. W przygotowaniu znajduje się aplikacja na Ardroida i iOS zawierająca tracki GPS opisywanych tras.

Jak mówi Paweł Steinke, jeden ze współautorów przewodnika: "Dla jednego z moich przyjaciół najbardziej liczy się przestrzeń, jaką może pokonać na rowerze oraz miejsca, do których może dotrzeć z jego pomocą. I właśnie te dwa aspekty są najważniejsze w naszym przewodniku. Przestrzeń to trasy, po których będziecie się z naszą pomocą poruszać; będą to zarówno drogi asfaltowe, polne, a nawet mniej lub bardziej trudne technicznie ścieżki MTB. Na jednych z nich będziecie mogli swobodnie podziwiać widoki, natomiast pokonanie innych będzie ekscytujące tylko i wyłącznie ze względu na wymagający teren. Miejsca, do których dotrzecie pokonując zawarte w przewodniku trasy, będą zarówno interesującymi obiektami sakralnymi, jak i pokrytymi mchem głazami ukrytymi w lesie – każde z nich z pewnością będzie warte tego, aby na chwile zwolnić tempo lub się zatrzymać. Wszystkie trasy prowadzą w okolicy Szczecina lub w samym mieście, możecie dojechać do nich samochodem lub na rowerze z dowolnego osiedla czy dzielnicy".

Do zobaczenia na trasie!

Dodano: 2012-05-29

Autor: bikeBoard

Tagi: wakacje na rowerze, wyprawa rowerowa, szczecin, zachodniopomorskie

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

Niejasna przyszłość roweru

Nowy wymiar treningu

Moc „ludzi z żelaza”

Młodzi gniewni polskiego XC… rok później