Kto raz zawędruje w ten skrawek kraju bankowo będzie wracał. Bieszczady nie raz gościły na łamach bikeBoardu, każdego roku choć raz o nich piszemy. Miejsc do pokazania naprawdę wiele, więc dublowanie nam nie grozi. Tym razem w przygodzie z Pascalem wybraliśmy dwie trasy o zupełnie odmiennym obliczu, tu zaprezentujemy wycieczkę o off-roadową, a w wydaniu papierowym bikeBoard 1-2/2009 (gdzie kupić) znajdziecie odcinek typowo szosowy.

Przed wyruszeniem w drogę warto spojrzeć na mapę okolicy, aby przekonać się, z czym będziemy mieć do czynienia. Trzeba się będzie nieco styrać, wszystko to jednak dla pięknych bieszczadzkich widoczków. Przypada się odrobina umiejętności technicznych na zjazdach (momentami nawet niebezpiecznych). Trasę kwalifikujemy jako częściowo trudną, jednak naprawdę trudny jest tylko jej fragment: podjazd i zjazd z Chryszczatej. Nawierzchnia to w przeważającej części asfalt (28,5 km). oraz drogi i ścieżki leśne (11,6 km). Niezbędny będzie dość mocny rower z solidnymi hamulcami. Rowerem szosowym nie warto się tu pchać, chyba że zamierzamy wkrótce się z nim rozstać.

Trasa: Komańcza - Prełuki - Duszatyn - Chryszczata (997 m n.p.m.) - przełęcz
Żebrak - Wola Michowa - Osławica - Radoszyce - Komańcza
Długość trasy: 40,1 km
Czas przejazdu: ok. 4 godz.
Deniwelacja: 547 m

Komańcza (0 km). Wyruszamy spod stacji PKP Komańcza. Tuż za kościołem stojącym naprzeciwko stacji skręcamy w drogę w lewo - zgodnie z oznaczeniami szlaku czerwonego. Asfaltową dróżką zjeżdżamy w kierunku rzeki. Wcześniej (po prawej) mijamy pomnik poległych w walkach z UPA oraz - tuż przed rzeką - tzw. plac dożynkowy. Wjeżdżamy na most i przekraczamy Osławicę. Na prawo, na pobliskim wzgórzu widoczny jest wyciąg narciarski. Teraz należy przygotować się na solidny, ale na szczęście krótki podjazd. Szlak czerwony odbija w lewo, zostawiamy go i jedziemy drogą prosto, uważając, aby nie wybić sobie zębów na licznych dziurach i koleinach. Po chwili zagłębiamy się w las.
(1 km). Po prawej stronie mijamy dawne schronisko studenckie. Obecnie obiekt ten funkcjonuje (sezonowo) pod nazwą Stacja Edukacji Ekologicznej. Jedziemy teraz przez cały czas lasem.
(2,3 km). Osiągamy najwyższy punkt tego odcinka. W lewo odchodzi droga leśna, my cały czas główną szosą zjeżdżamy w kierunku wsi Prełuki.
Prełuki (3,8 km). Przecinamy szlak czerwony, który zostawiliśmy jakiś czas wcześniej i po pokonaniu przejazdu kolejowego wjeżdżamy do Prełuk. Należy wspomnieć również rowerowo-pieszym szlaku szwejkowskim oznaczonym kolorem żółto-czarnym. Przez pewien czas będziemy jechać również jego biegiem. Jeszcze przed torami napotkamy pierwszą tabliczkę z zabawną sentencją z Przygód dobrego wojaka Szwejka: „Ja świętego Józefa szanuję i wszystkich świętych poważam, wyłączając świętego Serapiona. Ma takie obrzydliwe imię”. Za torami pojawia się rozwidlenie dróg, na którym jedziemy w prawo - na most. Jeśli jednak już tu jesteśmy, warto na chwilę wyskoczyć w przeciwną stronę, czyli skręcić w lewo. Po 200 metrach jazdy ujrzymy po lewej stronie dawny cmentarz łemkowski, na którym zachowało się kilka nagrobków, a po stronie prawej - ruiny cerkwi. Ze stojącej tu niegdyś drewnianej świątyni ostały się jedynie fragmenty podmurówki i krzyże - być może pochodzące z kopuł. Wszystko zarośnięte, zapomniane, ale na swój sposób piękne i intrygujące.

Dodano: 2009-02-17

Autor: Tekst: Pascal, zdjęcia: Pascal, bikeBoard

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

Eagle???

Merida Big.Nine 6000 i Big.Nine 800

Kross Level 13.0

Kolarz - cukrzyk

Karpaty w trzech aktach