Niejeden fan MTB pałający żądzą spektakularnych wyczynów uskutecznianych w siodle swojej bujanej maszyny spogląda na ten skrawek polskiej ziemi z lekceważącym uśmieszkiem. - Takie fałdki dobre są dla tych na sztywniakach – powie ten, co nie takie szczyty połykał. Bo czy pasma o wysokościach między 300 a 600 m n.p.m. mogą zapewnić dawkę emocji porównywalną z zabawą w „prawdziwych” górach? Owszem. Dlatego nie dajmy się zwieźć pozorom, bo te często mylą.

Zmyliły i nas, o czym świadczy fakt, że ostatni raz obszerniej o Górach Świętokrzyskich pisaliśmy – uwaga – jedenaście lat temu! Autor tekstu podsumował je wtedy krótko: „Małe, ale figlarne”. Małe, albo lepiej niewysokie, bo nadgryzione piętnem czasu, zeszlifowane wiatrem, wodą i wahaniami temperatur. Wszak to najstarsze góry w Polsce (liczą jakieś 600 mln lat!). Pamiętające więcej niż najstarsze dinozaury, skrywające mnóstwo osobliwości przyrodniczych, niezwykłych tajemnic i niesamowitych historii. Ścieżki, które nas do nich zaprowadzą, to dopiero prawdziwy skarb! Wysadzane starymi jak świat skałami kambryjskimi, ornamentowane korzeniami, upstrzone gołoborzami czynią jazdę w tym terenie prawdziwie figlarną. Jeśli dodać fakt, że Góry Świętokrzyskie to łącznie 25 pasm, w głowie wykuwa się nam obraz całkiem zasobnej i szlachetnej miejscówki. W sam raz by zakosztować tutaj długiej, wyczerpującej przygody enduro (...)

Cały tekst znajdziecie w papierowym wydaniu bikeBoard 8/2014 (gdzie kupić)
Kup e-wydanie

Dodano: 2014-08-07

Autor: Tekst i zdjęcia: Dominika i Daniel Klawczyńscy

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

Niejasna przyszłość roweru

Nowy wymiar treningu

Moc „ludzi z żelaza”

Młodzi gniewni polskiego XC… rok później