I dzień(1/12 pt, sb)

Po przygotowaniu przyczepki i roweru wyruszyłem w drogę. W Pile spotykałem trochę ludzi idących na dyskotekę.Wyjazd z miasta długo nie trwał. Za Piła zaczynają się pierwsze duże górki (koło Ujścia i Chodzieży) rozpędzam się z przyczepką nawet do 50km/h, ale za to pod górkę 10km na godzinę.

W Obornikach trochę się pogubiłem ale na szczęście spotkałem parę par wracających z okol
icznej dyskoteki. Nareszcie udało mi się ustalić kierunek jazdy i wyjechać miasta. Przez pogubienie się w mieście morale trochę opadły. W Poznaniu byłem o 3:00,ale zanim się rozpakowałem i zrobiłem zdjęcia itp. itd.minęło ponad pół godziny.

W Poznaniu też trochę się najeździłem w poszukiwaniu poprawnej trasy.Tutaj również spotykam ludzi wracających z imprez lub ludzi jadących do pracy.Ogólnie do Poznania miałem bardzo dobre tempo 22km/h(110km w 5 godz z przerwami,na liczniku prawie przez cała drogę ponad 30km/h). W Poznaniu jak podjechałem do McDonald pracownik dał mi gratis od firmy hamburgera.Za mną stała osoba wracająca z imprezy. Czekając na jedzenie pogadałem sobie z ludźmi.Zdziwili się na początku jak mówiłem że jadę do Wrocławia. Koło maca była stacja więc podskoczyłem po małe zakupy (po kupieniu jakby nie patrzeć wspomagaczy czyli czyt. napoje energetyzujące). Po wypiciu ruszyłem dalej wcale mnie jakoś mocno nie pobudziło,ale za to trochę przeczyściło:p.Pod koniec Poznania zaczął łapać mnie kryzys(skurcze itp. itd.)i tempo mi ostro spadło do ok 15 na godzinę. Zaczynają się robić mgły(widoczność spada do ok.150m(sądząc po słupkach(które są co 100metrów).

Około 30km przed Śremem w miejscowości Mosino zaczęła się robić się ostra mgła (widoczność spadła w do ok 40 metrów). Tempo spada przez mgłę w niektórych miejscach nawet do 10km/h choć siły pozwalają na więcej ale nie zamierzałem ryzykować). Są to godziny poranne więc dużo ludzi jedzie do pracy.Ruch zaczyna z każdą godziną rosnąć.Za Śremem zaczęły się duże i czasem bardzo długie podjazdy.

10km przed Gostyniem na remontowanej drodze złapałem gumę. Na wiosce pewna osoba pozwoliła mi na swoim podwórzu zrobić dętkę. Zapoznałem parę osób z tego domu. Gospodarze poczęstowali mnie kawą.Przez dętkę mam godzinę poślizgu(zanim się założy dętkę,(do tego trzeba wyjąć wszystko z przyczepki. W Gostyniu popytałem się parę ludzi jak dojechać do Rawicza.Ludzie pokazali mi skrót na którym zaoszczędziłem ok 10km jazdy przez miasto.Znów górki.ok 30km Rawiczem mam ok 15 km cały czas pod górę.Tempo jak pod górkę szybkie bo aż ok. 18km/h z przerwami.W Rawiczu pojechałem na Żmigród krajówką 5 .Pierwsze km wyglądały obiecująco(dobre szerokie pobocze) ale potem wszystko prysło jak bańka brak pobocza ale wracać się nie opłaca.Po drodze spytałem ludzi o inną drogę.Na mapie zobaczyłem inna opcję i ją wybrałem. Od pewnego czasu czuję się jak bym wypił alkohol (endorfiny przy długim działaniu mają taki efekt).

W Żmigrodzie ktoś brał ślub I jechał samochód z nowożeńcami .Mijając zadzwoniłem dzwonkiem parę razy (wśród gości była osoba posiadająca tira (bez naczepy) I :p też zatrąbił . Po ustaleniu miejsca w miejscowości spotkałem się z kuzynem. Po dłuższej chwili znajdujemy się w Trzebnicy. Pomimo że są górki I jestem zmęczony jazdą tempo wzrasta (gdyż człowiek nie myśli o drodze.). Jesteśmy we Wrocławiu do domu pozostało jeszcze ok.15km. Koło domu spotykamy pana (później znajomego) który jest pod wrażeniem że przyjechałem na rowerze aż z tak daleka.
Reasumując co ciekawe pociąg jedzie 260km 6 godz z przesiadką w Poznaniu.(czyli tylko 4 razy szybciej czyli w przybliżeniu 60km/h).

II dzień

10:45 wychodzimy z domu i kierujemy się w stronę pkp żeby zobaczyć o której jadą pociągi.W południe wyruszamy na stare miasto,panoramę racławicką( ale tylko z zewnątrz (mam pamiątkę ze środka :P ale na żywo nie widziałem tego)) i ogrody japońskie,teatr we Wrocławiu, Mamy tylko 3 godziny do powrotu to domu po przyczepkę więc trzeba się w miarę sprężać.O 16 przygotowałem przyczepkę.Mamy nie całe pół godziny na peron.Szybkie przyspieszenie i jesteśmy w niecałe 20 minut.Kuzyn kupuje szybko coś do picia a ja pakuję rower i przyczepkę do pociągu.

16:44 wyjeżdżam pociągiem z Wrocławia w stronę Piły z przesiadką w Poznaniu.W pociągu porozmawiałem z paroma osobami.Po paru godzinach jestem w Poznaniu. Niby mam ponad 30 minut ale muszę przejść przez wszystkie perony z 3 na 6(w Poznaniu jest jakoś 3,2,1,4,5,6, jakoś tak dziwnie.Po 15 minutach w biegu udaję mi się przynieść na peron rower i przyczepkę.Do Piły przyjeżdżam planowo. Na peronie pomagam niewidomemu zejść do poczekalni.Gdy przyniosłem rower i przyczepkę do poczekalni. Niewidomy spytał się czy nie dam mu kazmizelki odblaskowej i nie pożyczę paru złotych na jedzenie (dla mnie to nie duży koszt a zawsze może mu uratuję życie i się przyda. Założyłem na niego kamizelkę odblaskową i dałem 3 zł oraz coś co miałem z Wrocławia a wiedziałem ze nie zjem bo nie jestem głodny (no i w domu mam jedzenie).

Koszty:I dzień
napoje i jedzenie(w sklepach):22zł
Gastronomia:33zł
Inne(np.dętka) 15zł
II dzień
napoje i jedzenie(w sklepach):17zł
Gastronomia:31zł
Inne(np.pamiątka,podarowanie pieniędzy itp.itd.) 14zł
bilet 45zł
RAZEM:177zł
Czas jazdy rowerem 24 godziny,pociag czas jazdy 6 godzin
temperatura od 4 stopni do ok.20st C

Dodano: 2012-11-20

Autor: Tekst i zdjęcia: Michał Gworys

Tagi: wyprawa rowerowa

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

Niejasna przyszłość roweru

Nowy wymiar treningu

Moc „ludzi z żelaza”

Młodzi gniewni polskiego XC… rok później