Na południowych krańcach Kaszub, zatopione w sosnowym borze, leży miejsce, które pamięta prastare ludy, starsze niż Kaszubi, starsze nawet od Słowian, starsze niż pamięta historia spisana przez pierwszych kronikarzy. Miejsce owiane mgłą legendy i atmosferą nieodkrytej tajemnicy. Kamienne kręgi w Odrach…
Nikt dzisiaj, w plątaninie istniejących dróg, nie jest w stanie rozpoznać ścieżek, którymi dotarli tu pierwsi ludzie. Nikt też nie wie co sprawiło, że postanowili na tej ziemi osiąść. Może mnogość pożywienia, może nieodparte piękno tego miejsca? A może było tu po prostu spokojnie i bezpiecznie? Nazywamy ich Gotami, ale wcale nie mamy pewności, że sami tak mówili o swoim plemieniu. Na pewno dotarli do środkowej Europy w II w. p.n.e. I na pewno byli w Odrach w II i III wieku po Chrystusie. Ale czy to oni pozostawili pamiątki w postaci kamiennych kręgów i kurhanów? Czy może raczej odkryli w nich jakąś sobie tylko znaną magię i postanowili uczynić to miejsce cmentarzem? Zagadki mnożą się jak grzyby w okolicznych lasach. Pytań bez odpowiedzi jest jeszcze bardzo wiele, a każde następne sprawia, że Odry są coraz bardziej pociągające. Chcecie poznać kolejne tajemnice kamiennych kręgów? A może chcecie poznać kolejne kamienne kręgi i połączyć je trasą genialnej wycieczki? To czytajcie dalej…

Gołym okiem
Takie miejsca jak to, trzeba odwiedzać o wschodzie słońca, kiedy kurhany i menhiry, pobudzone do życia ciepłem, dymią wilgocią nocy. Kiedy pejzaż poza nimi niknie w białym welonie. Kiedy tylko wyobraźnia może podpowiedzieć, co kryje się poza widzialną sferą… Właśnie dlatego na spotkanie z kamiennymi kręgami wyruszyliśmy ciemną nocą. Nad ranem zastaliśmy je całkowicie opuszczone. 14 km na północ od śpiącego Człuchowa, 2 km za zaspaną wsią Odry. Ani żywego ducha - tylko my i one… Drewniany płot w środku lasu; wielka brama stała zamknięta, ale otwarta furtka obok zapraszała. Przekroczyliśmy ją powoli i cicho wjechaliśmy do tego innego, nieznanego świata. 10 kamiennych kręgów, 30 kurhanów - wyłaniają się jeden po drugim. Piaszczysta, ale mocno udeptana ścieżka prowadzi nas pewnie wśród tego labiryntu. Wyraźnie czuć na twarzy wilgoć - kilkadziesiąt metrów od nas swoje wody toczy leniwie Wda - jedna z najpiękniejszych polskich rzek. 
Gęsta mgła, przez którą się przebijamy, to także jej zasługa. Głębokie ślady opon wyraźnie odcinają się od niezwykłego tła, są zupełnie inne, niż wszystko dokoła. Gdyby nie świadomość miejsca i wiedza, którą zdobyliśmy wcześniej, w niewielkich pagórkach nie rozpoznalibyśmy kurhanów. W końcu stoją tutaj od co najmniej 2 tysięcy lat. Za to kamienne kręgi… Niczego podobnego jeszcze nie widzieliśmy. Menhiry sterczą z ziemi na wysokość od 20 do 70 cm. Nie są wysokie, ale gołym okiem widać, że to nie natura tak je uformowała - ostre, skierowane wprost do nieba, ułożone w idealne okręgi. Ale kto i po co je tutaj zebrał? Skąd przytargał głazy? Jaki zamysł kierował tą budową? Jeśli pociągnąć linię przechodzącą przez środki cztery kręgów, wyznaczy ona miejsce na horyzoncie, w którym ukaże się Słońce w dniu przesilenia letniego. Trzy inne wskażą punkt, w którym nasza gwiazda wstaje w najkrótszym dniu roku. Łatwo to sprawdzić, wystarczy przyjrzeć się liniom, które światło wypala we mgle. Pisk mokrych hamulców wyrwał nas zadumy. Kręcąc się wkoło zgubiliśmy gdzieś dobrą godzinę. Przy bramie spotkaliśmy strażnika tego cmentarzyska.

Dodano: 2006-04-30

Autor: tekst: Piotr Jaworski, zdjęcia: bikeBoard

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

Eagle???

Merida Big.Nine 6000 i Big.Nine 800

Kross Level 13.0

Kolarz - cukrzyk

Karpaty w trzech aktach