Jesteśmy na wysokości 2040 m – Mangartsko Sedlo. Przed nami Mangrt – 2678 m piękny, nagi, majestatyczny szczyt. Zmęczenie nie pozwala na początku wyrazić jak każdy z nas się czuje lub co czuje. Dopiero po chwili wszyscy przyznają, że warto było się tu wspinać. Każdy z nas przeżył ten kończący się już dzień na własny sposób choć smak potu jak i wody z niezliczonych górskich potoków spadających z impetem w dół były dla wszystkich takie same.

W drodze do Słowenii deszcz był naszym przyjacielem przez całe 1100 km. Wjazd do Bovec od strony włoskiego Cave del Predil był już przeżyciem, choć zmęczenie po nieprzespanej nocy zamykało oczy. Właściciel naszego hotelu SKOK BOVEC, pełnego już bikerów z różnych stron świata, powiedział, że słońce zostało zabukowane na poniedziałek. I tak było.

Poniedziałek rano - planujemy trasę – Przełęcz Predel - około 35 km – powinno być ok na pierwszy dzień rozgrzewki przed innymi wyzwaniami. Jedziemy na 1150 m – różnica wysokości to 740 m. Najpierw jedziemy główną drogą w kierunku na Predel. Skrzyżowanie – Predel/Trenta – my kierujemy się na Predel. Mijamy twierdzę Kluže, z której rozpościera się spektakularny widok na dolinę Kortnicką i rzekę Soczę – to nasze pierwsze spotkanie z przyrodą i widokami wokół Bovec. Migawka aparatu strzela. Kręcimy dalej przez malownicze wioski cały czas jadąc pod górę. W końcu jesteśmy na wysokości 1156 – Przełęcz Predel. Piękny ażurowy most łączy dwa zbocza subtelnie wpisując się w krajobraz swoim kolorem i konstrukcją. Chwila odpoczynku by nacieszyć się tym obcym i niecodziennym dla nas widokiem po trudach pierwszego wyzwania.

Podejmujemy szaleńczą decyzję – kręcimy dalej. Nasz kolejny cel to Mangrt – najwyższy punkt tej okolicy dostępny dla cyklistów. Droga pnie się jeszcze bardziej do góry a jedyny cień dostępny jest w tunelach – chyba trzech – przez które przejeżdżamy. Linia lasu kończy się i nasza droga wije się teraz wśród nagich skał. Wody w bidonach brak ale przecież są cieki wodne, które szumiąc spływają z białych wapiennych skał. Napełniamy bidony i pniemy się wyżej, dalej. Już widać nas cel ale droga odbija w prawo by ponownie skierować się na Mangartsko Sedlo. Jedni tam już są inni dojeżdżają po jakimś czasie. Cudowny widok na zachodnią część Alp Juliańskich. Odpoczywamy chwilę, pijemy resztki wody i podziwiamy niesamowite widoki dookoła. Mkniemy w dół zerkając od czasu do czasu na urwisko po zewnętrznej stronie drogi niczym nie zabezpieczone. ‘Nie jedź ku….. to blisko tego urwiska’ krzyczy ktoś z tyłu. Pewnie ma rację ale pokusa by luknąć 1000 m w dół jest silniejsza. Dojeżdżamy do Przełęczy Predel choć tym razem nie dostrzegamy już jej piękna. Pędzimy przez most i dalej w dół. Właściciel hotelu, w którym się zatrzymaliśmy nazywa nas Csars – fajnie być carami z Polski. Czas na carską kolację w Bovec.

Bovec to małe miasteczko leżące w północno-zachodniej części Słowenii u podnóża góry Kanin w Alpach Juliańskich w dolinie rzeki Soczy (słoweń. Soča). Stolica Słowenii znajduje się 136 km od Bovec a samo miasteczko, z populacją około 1500 mieszkańców, położone jest przy granicy z Włochami na wysokości 483 m. n.p.m. Najwcześniejsze wzmianki o Bovec pochodzą z roku 1174 choć sam region (Goriška) pojawia się w kronikach rzymskich mówiących o przełęczy Predel (Predil) znajdującej się około 17 km od Bovec w kierunku Włoch. Znaczenie Bovec to przede wszystkim jego lokalizacji na trakcie handlowym Triest – Wiedeń. W czasie Pierwszej Wojny Światowej Bovec to arena walk pomiędzy wojskami włoskimi i austrowęgierskimi. W kolejnych latach Bovec znajdował się pod różnymi wpływami by w końcu na mocy Traktatu Paryskiego z roku 1947 przejść pod rządy Jugosławii i w roku 1951 otrzymał prawa miejskie. Swoje piętno na mieście odcisnęły również trzęsienia ziemi, które nawiedzały Bovec w minionych latach w tym to najtragiczniejsze z roku 1976.

Teraz Bovec to przede wszystkim turystyka. W zimie najpopularniejsze jest Centrum Sportów Kanin oferujące niezliczone atrakcje dla wielbicieli sportów zimowych. Od wiosny do jesieni Bovec i okolice to również raj dla miłośników raftingu, cavingu, kajakarstwa górskiego, paralotniarstwa, wspinaczek górskich jak i bikingu. My wybraliśmy to OSTATNIE.

Dodano: 2012-11-29

Autor: Tekst i zdjęcia: Robert Oliwa

Tagi: wakacje na rowerze, wyprawa rowerowa, Słowenia

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

ROWEROWE PREZENTY

CO ZAKŁADAĆ ZIMĄ?

Kaski 2018

Cannondale Jekyll 3
Trek Roscoe 9
Giant Anthem Advanced 29er 1