Z dużym zainteresowaniem przeczytałem informację prasową, że władze warszawskiej dzielnicy Wawer konsekwentnie realizując politykę popularyzacji kolarstwa na swoich terenach, zrobiły krok naprzód i wyznaczyły pierwszy w okolicach Warszawy szlak MTB, dedykowany dla rowerów górskich. Wiele już było dyskusji na temat czy jazdę na owerze z szerokimi oponami na Mazowszu można w ogóle nazywać MTB – tu nie będziemy rozstrzygać tych kwestii. I od razu zaprzeczę, że w warszawskim Wawrze wypiętrzyły się nagle góry porównywalne z Beskidami lub Bieszczadami. Ale jak się można przekonać, do przygotowania solidnej trasy terenowej nadają się także podwarszawskie pagórkowate tereny. Na objazd pętli, która wg informacji prasowej ma około 28 kilometrów wybrałem się w ostatnią sobotę. Pogoda wręcz idealna, nie za gorąco z lekkim wiatrem. Do samego Wawra dojechałem samochodem, tuż do miejsca gdzie rozpoczyna się trasa. Jest to dokładnie koniec ulicy Pożaryskiego, w miejscu gdzie rozpoczyna się Trakt Napoleoński. Pętlę sugeruję pokonywać zgodnie z oznakowaniem, czyli w kierunku południowo-wschodnim, rozpoczynając jazdę wzdłuż Traktu. Na starcie od razu zostają rozwiane moje obawy o wyraźne oznakowanie szlaku. Czarnych piktogramów z symbolem kolarza i znakami MTB zdecydowanie nie da się przeoczyć. Są one duże i widoczne już ze znacznej odległości, czasami także z namalowaną strzałką wskazującą dalszy kierunek. Cała trasa wyznaczona jest na terenie Mazowieckiego Parku Krajobrazowego, i jej większość pokrywa się istniejącymi już szlakami pieszymi i rowerowymi. Jest to zatem zlepienie w całość pętli z wielu mniejszych fragmentów, w taki sposób, aby był to szlak jak najbardziej atrakcyjny pod względem kolarstwa górskiego. Trasa jest w całości przejezdna w siodle, za wyjątkiem jednego miejsca, gdzie głęboki rów przecina szlak na całej szerokości. Początek, to płaska i szeroka droga szutrowa, która z czasem zmienia się leśną ścieżkę z luźnym podłożem. Na 5 kilometrze mijamy urokliwe miejsce na piknik nad Jeziorem Torfy. Jeżeli tylko nie przeszkadzają wami wściekle atakujące komary, to jest to idealne miejsce na odpoczynek na łonie natury. Najciekawszy fragment trasy zaczyna się od 8-9 km, mamy tu sporo krótkich podjazdów i zjazdów slalomem pomiędzy drzewami. W pewnym momencie, około 12 kilometra, trasa wspina się na grzbiet wzniesienia i prowadzi wzdłuż niego przez 2-3 kilometry. Potem zjazd, objazd wzniesienia i ostry zakręt w lewo, gdzie wspinamy się dość stromo na krótkim odcinku. To jedyne miejsce, gdzie chwilowo zgubiłem szlak - nie zauważyłem po prostu tego ostrego skrętu w lewo, pod górę.

Trudne elementy na trasie:
- luźne i piaszczyste podłoże, które występuje w wielu miejscach, z reguły da się jednak takie odcinki przejechać równoległą ścieżką prowadzącą tuż obok
- uskoki na zjazdach - nie ma ich wiele, ale w kilku miejscach trzeba uważać, aby nie zaliczyć niespodziewanego OTB,
- wąskie przesmyki między drzewami na ścieżkach równoległych do głównego szlaku,o
- ostre zakręty i czasem niespodziewane zmiany kierunku szlaku.

Dla kogo jest ta trasa? Praktycznie dla każdego, po drodze spotkałem wielu weekendowych wycieczkowiczów, także ojca z synem w foteliku. Na pewno przejechanie całej trasy sprawi przyjemność każdemu miłośnikowi MTB, bo jest tu kilka trudniejszych odcinków, które wymagają ogólnej wprawy w prowadzeniu roweru, ale pętla jest dość łatwa, a zarazem przyjemna dla szukających nowych terenów do jazdy w okolicach Warszawy.

Link do mapy ze śladem GPS znajdziecie TUTAJ.

Dodano: 2013-06-12

Autor: Tekst i zdjęcia: Tomasz Papir-Zwierz Wertykal bikeBoard Team

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

ROWEROWE PREZENTY

CO ZAKŁADAĆ ZIMĄ?

Kaski 2018

Cannondale Jekyll 3
Trek Roscoe 9
Giant Anthem Advanced 29er 1