Szwajcaria może wywołać różne skojarzenia. Jednym przychodzi do głowy czekolada, innym sery, również w formie fondue, precyzja, pieniądze, duuuże pieniądze (rezerwy dewizowe 6X1012 USD), drogie zegarki i równie drogi frank, świetnie zorganizowana kolej, wysoki standard życia, scyzoryki, wożenie betonu helikopterem, narty, góry… a w nich zarówno gładkie asfalty ciągnące się przez wysokie przełęcze w otoczeniu majestatycznych Alp, ale również niezliczone terenowe szlaki górskie znakomicie nadające się, lub, co lepsze, specjalnie budowane dla rowerów.


Na mapie Szwajcarii praktycznie nie ma miejsc pozbawionych rowerowych atrakcji. Opisanie ich wszystkich przekroczyłoby pewnie objętość „Chłopów”, dlatego podzielę się z Wami wspomnieniami z miejsc, które udało mi się osobiście odwiedzić i gdzie dobrze się bawiłem. Podobnych miejscówek jest tam znacznie więcej, dlatego warto samemu poszukać swojego ulubionego zakątka w tym małym, górskim kraju.


W cieniu Matterhorn
Kiedy po raz pier wszy stanąłem na dnie doliny Mattertal i spojrzałem do góry, zacząłem się zastanawiać, czy wybór tego miejsca na pierwsze w życiu singletrackowe wakacje w Alpach był optymalny. Bynajmniej nie ze względu na widoki – te były obłędne i przyprawiały o gęsią skórkę. Bardziej wystraszyło mnie nachylenie tamtejszych stok ów. Szybko jednak przypomniałem sobie słowa Wade’a Simmonsa, jakoby była to jedna z najlepszych miejscówek MTB na świecie. Pomyślałem więc, że może nie będzie aż tak źle (...).


Cały tekst znajdziecie w bikeBoard 5/2015 (gdzie kupić)

Kup e-wydanie

Dodano: 2015-05-06

Autor: Tekst: Lukas Keller, Adam Piotrowski, zdjęcia: Martin Bissig, Adam Piotrowski

Tagi: Szwajcaria

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

Eagle???

Merida Big.Nine 6000 i Big.Nine 800

Kross Level 13.0

Kolarz - cukrzyk

Karpaty w trzech aktach