Fakty:


- Wyprawę zorganizował pan Jacek Lisiecki z Krakowa


- Czas trwania wyprawy 19 dni


- Trasa samolotem Warszawa – Dubaj- Delhi – Dubaj – Warszawa


- Z Delhi jeszcze ok 1000km jechaliśmy „busem” z rowerami na dachu


- Pedałowaliśmy dopiero od granicy Indyjsko - Nepalskiej


- Przepedałowaliśmy ok 550km na rowerach


- Grupa liczyła 22 os.


Chcąc podzielić się wrażeniami z naszej Himalajskiej przygody postanowiliśmy w skrócie opisać nasz pobyt "Na dachu świata" od strony nieco innej niż możemy przeczytać w tradycyjnych przewodnikach po Nepalu. Jako, że za środek transportu obraliśmy sobie rower (otrzymaliśmy rowery od firmy KELLYS, za które chcielibyśmy serdecznie podziękować – spisały się znakomicie!) , wszystko działo się nieco szybciej niż byśmy tego chcieli nie mniej jednak uważamy, że udało nam się zobaczyć naprawdę wiele niesamowitych i fascynujących rzeczy! Tak więc wkraczając na teren parku Annapurny, przenieśliśmy się w nieco inny świat.. odnieśliśmy wrażenie jakby zakrzywionej czasoprzestrzeni gdzie czas płynie dwa razy wolniej i skupiamy się na zupełnie innych rzeczach niż dotychczas... Przemierzając kolejne kilometry trasu wiodącej poprzez doliny zatopionej pomiędzy tak wybitnymi górami, których w Europie niestety zobaczyć nie możemy, czuliśmy, że wkraczamy w teren gdzie nie człowiek dyktuje warunki, lecz natura.
Już od samego początku spotykaliśmy na trasie pieszych trekkerów w towarzystwie Szerpów niosących ich bagaże, które my oczywiście wieźliśmy ze sobą - nie idziemy na łatwiznę!;) Czasami w czasie "restu" zagadywaliśmy do napotkanych piechurów i wymienialiśmy się wrażeniami, a także wskazówkami dotyczącymi trasy choć nie ukrywam, że wzbudzaliśmy szok , niedowierzanie i tysiące pytań bez odpowiedzi mówiąc o zamiarze pokonania trasy na rowerze.. Sama trasa była dość ciekawa z uwagi na majestatyczne i niekończące się widoki gór, liczne wodospady, mosty przeprawiające przez rwące rzeki to czasami klęliśmy jak szewcy podczas zjazdu po kamieniach wielkości piłek do koszykówki z bagażnikami przymocowanymi na słowo harcerza do naszych rowerów.. Ale trasę sami sobie wybraliśmy;) Z aklimatyzacją nie mieliśmy najmniejszych problemów ponieważ po prostu nie mieliśmy na nią czasu. Od 2500 m n.p.m. łykaliśmy Diuramid jak mentosy nawet 4 razy w ciągu doby co zapewniało co najmniej kilkunastokrotne nawadnianie moczem nepalskiej roślinności - co by nie uschła. Do 4500 m n.p.m. czuliśmy się dość dobrze. Nie mieliśmy problemów z wydolnością, mówieniem od rzeczy i bezsennością. Po przekroczeniu tej
wysokości nasze mózgi przeszły na tryb Standby i przetwarzały tylko naprawde istotne informacje. Na High Capm - 4850 m n.p.m dotarliśmy na zupełnych resztkach energii, do tego stopnia że wyprawa 100m po wodę było dla nas wysiłkiem niczym przekroczenie bariery dźwięku dla indyjskiej rykszy napędzanej sandałem. Po nieprzespanej nocy, zasilani zupą mleczną porige z jabłkiem i energią słoneczna zdecydowaliśmy się atak szczytowy na 5416 m n.p.m. co zajęło nam ok 5h. W momencie gdy znaleźliśmy się na szczycie, wszystkie dotychczasowe trapiące nas myśli przestały mieć jakiekolwiek znaczenie.. Byliśmy nawet dumni z siebie, że udało nam się wepchać po śniegu 30 kilogramowe rowery na prawie 5,5 tys metrów:))


Podsumowując krótko naszą wyprawę zgodnie stwierdzamy, że byliśmy tam zdecydowanie za krótko by móc w pełni nacieszyć się tym wszystkim co oferuje ten niewątpliwie piękny region świata. Może nie dokonała się w nas jakaś nadzwyczajna przemiana wewnętrzna, lecz na pewno Nepal pozostawił w nas wiele wartości i wspaniałych wspomnień, do których z przyjemnością będziemy jeszcze wracać przez bardzo długi czas. W Nepalu świat wartości ma nieco inną postać niż na zachodzie, tu liczy się przede wszystkim człowiek. Na co dzień mogliśmy dostrzegać ciężko pracujących ludzi, w niełatwych warunkach, lecz na każdej twarzy dało się dostrzec szczery uśmiech doskonale odzwierciedlający pogodę ducha, która gości w Nepalczykach. Jest to także kolejny powód dla którego na pewno tam wrócimy.


Pozdrawiamy, Mateusz i Konrad.

Dodano: 2015-11-04

Autor: Tekst: Mateusz Kotwicki

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

ROWEROWE PREZENTY

CO ZAKŁADAĆ ZIMĄ?

Kaski 2018

Cannondale Jekyll 3
Trek Roscoe 9
Giant Anthem Advanced 29er 1