Pierwsza góra, którą dostrzegamy wyjeżdżając z Wrocławia w kierunku Sudetów, fascynuje ludzi nie od dziś.
Wyrastająca z otaczającej równiny o ponad 500 metrów - przedstawia się niezwykle monumentalnie. W prehistorycznych czasach stanowiła doskonałą pożywkę dla wyobraźni okolicznych plemion, pełniąc rolę ośrodka kultu. Zresztą do dziś niczym magnes przyciąga wzrok każdego, kto przejeżdża w jej pobliżu. Cóż ma do zaoferowania? Dla spragnionych doznań grawitacyjnych cyklistów z Wrocławia i okolic Ślęża stanowi niezwykle łakomy kąsek: przypomina prawdziwe góry i leży dwa razy bliżej niż najbliższe pasmo Sudeckie - Góry Sowie (Grzesiek Zieliński - jak jeszcze mieszkał we Wrocławiu - miał tam swoją trasę treningową). Gdy czasu jest niewiele, a korci właśnie górska przejażdżka, to opisywany tu masyw będzie znakomitym rozwiązaniem na jednodniowy wypad. W liczbach przedstawia się to następująco: pasmo można podzielić na centralnie położoną Ślężę (zwana też Sobótką, 718 m n.p.m.), Wieżycę (415 m n.p.m.) na północnym wschodzie i Radunię (573 m n.p.m.) na południe od Ślęży. W skład tego „mini kompleksu górskiego” wchodzą także pobliskie Wzgórza Oleszyńskie i Kiełczyńskie wznoszące się na wysokość do 462 m n.p.m. (Szczytna). Na szczyt, w zależności od kondycji, możemy dostać się różnymi wariantami szlaków - o charakterze bardziej rekreacyjnym oraz trudniejszym - „górskim”. Propozycję dwóch takich opcji przygotowała np. wypożyczalnia rowerów górskich, prowadzona pod auspicjami fi rmy S.S.C. Oznakowanie obu jest bardzo dobre, więc z orientacją nie powinno być większych problemów.
Oprócz propozycji dla rowerzystów, cały teren usiany jest gęstą siecią szlaków pieszych i nieoznakowanych ścieżek i dróg, które stwarzają szerokie możliwości eksploracji o różnym stopniu trudności, gwarantujące każdemu, kto tu przyjedzie, ogromną frajdę z jazdy. Można się wręcz prześcigać w wynajdowaniu bardziej fascynujących i trudniejszych technicznie podjazdów i zajazdów. Pamiętajmy jednak, że w weekendy i dni wolne tutejsze szlaki bywają tłoczne, szczególnie trzeba uważać na turystów pieszych. Nie wszędzie też możliwe jest poruszanie się na bicyklu, gdyż przepisy tego zabraniają.
Wspomniana wcześniej trasa rekreacyjna poprowadzona północno- zachodnimi stokami Ślęży jest rzeczywiście nietrudna. To dobre rozwiązanie dla ludzi o słabszej kondycji, a także dla rodzin z dziećmi. No i rzecz jasna dla każdego, kto woli cieszyć się względną wygodą w czasie podjazdu, a całą energię pożytkuje na zjazd. Ten oczywiście już po innej, bardziej wymagającej trasie. Zaczynamy spod schroniska na Przełęczy pod Wieżycą (Kamienne Siodło). Podjazd prowadzi szerokimi drogami, praktycznie po poziomicy. Zjazdy są banalnie łatwe, a podjazdy leciuteńkie. Spotkamy w zasadzie 2 podjazdy: po ~3,5 km (400 m) i pod koniec (800 m) - oba niesprawiające większego wysiłku. Szlak jest wyraźnie oznaczony pomarańczowym kółkiem.
Trasa górska - ten wariant jest prawie dwukrotnie dłuższy od trasy rekreacyjnej. Ma też kilka trudniejszych odcinków. Tutaj preferowany jest już sprzęt bardziej zawansowany - coś, czym da się jeździć w górach. Propozycja tej trasy okrąża w sporej odległości wierzchołek Ślęży, za to wspina się na szczyt sąsiedniej góry Wieżycy. Start z tego samego miejsca, co w opisanej powyżej trasie rekreacyjnej. Ten szlak oznakowany jest kolorem niebieskim. Spośród wielu atrakcji turystycznych masywu i okolic wymienić należy przedchrześcijańskie rzeźby kultowe (przy kościele św. Anny w Sobótce oraz obok podjazdu na Przełęcz pod Wieżycą), sam kościół, muzeum Ślężańskie, Rezerwat Archeologiczny w Będkowicach, no i oczywiście wierzchołek Ślęży, gdzie na turystę również czeka kilka interesujących obiektów. To oczywiście tylko niektóre z propozycji, pozostają bowiem jeszcze liczne trasy, które okrążają cały masyw i wiodą po atrakcyjnych przyrodniczo leśnych zakamarkach. Niektóre z nich zmuszają do cięższego wysiłku i mocniejszego naciśnięcia na pedały (lub hamulce), inne są okazją do lekkiej wycieczki po cieszących oko malowniczych terenach.
bikeBoard 01/2010 (gdzie kupić)

Dodano: 2010-01-30

Autor: Tekst: Daniel Klawczyński

Tagi: jeden dzień na rowerze, Ślęża, Sudety

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

Eagle???

Merida Big.Nine 6000 i Big.Nine 800

Kross Level 13.0

Kolarz - cukrzyk

Karpaty w trzech aktach