„Buenos Aires, Senor Siarra”, ten głupi i brodaty jak stary dziad dowcip z Killera rodzi się za każdym razem kiedy do niego dzwonię. Naprawdę się pilnuję. Zanim nacisnę „połącz” wymyślam mądrzejsze zagajenie i... zawsze z niedowierzaniem słyszę to samo zdanie opuszczające moją tchawicę. Odruch.
- Siara, jak warunek? - zapytałem w końcu po wymianie głupawych zaczepek i wymasowaniu przepony.
- No bosko jest, przyjeżdżaj to się gdzieś puścimy”- powiedział Szymon.
- Super, bo właśnie koledzy z Łodzi zapisali się na kurs lawinowy, a dawno nie byłem więc postanowiłem dołączyć...
- Miłosz!
- przerwał mi Siara - Ale ty nie bierz nart, tylko szosowkę!.
Warun jest mega, szosy suche, widoki kapitalne, a ja mam nową kolarkę...
- W styczniu? -
broniłem się bezsilnie...

Pełen tekst znajdziecie w bikeBoard 4/2014

TUTAJ możesz pobrać traka z wycieczki opisanej w gazecie.

TUTAJ znajdziesz skróconą wersję wycieczki.

TUTAJ możesz pobrać trak z dodatkową trasą nieopisaną w wydaniu drukowanym gazety.

Dodano: 2014-04-11

Autor: Tekst: Miłosz Kędracki

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

Niejasna przyszłość roweru

Nowy wymiar treningu

Moc „ludzi z żelaza”

Młodzi gniewni polskiego XC… rok później