Patrzyłem na G-160 Works z mieszanymi uczuciami. W świetle przesączonym przez grubą warstwę walijskich chmur pomarańcz był bury, płaski i bez życia. Widząc wieszak z pozostałymi testówkami stwierdziłem, że chyba dostali rabat na całą cysternę farby. Praktycznie wszystkie były w tym samym kolorze.


Ściągnąłem muskularnego bydlaka z poprzeczki, z niekłamanym podziwem obserwując grube profile przedniej części ramy. Ciągnąłem go do tyłu i ciągnąłem, a on nie chciał się skończyć. Długi skurczybyk, ale wiedziałem, że mniejszej ramy niż „L” nie chcę. Sympatyczny Angol zapytał: Ustawić ci siodło? Dajesz stary − odrzekłem z miną prosa i dorzuciłem „seventyeight”. Mechanik mrugnął porozumiewawczo, wyciągnął przymiar i „piątkę”, wetknął klucz w gniazdo z boku ramy i sprytny wewnętrzny zacisk przytrzymał sztycę. Niezłe! Zwłaszcza z uszczelką opinającą Reverba gumowym mankietem. Gapiłem się na dolny wahacz. Był całkiem symetryczny, a łożyska rozstawione tak, jak jeszcze nie widziałem. Główny inżynier w Whyte, Ian Alexander, nachylił się i przerwał mój stupor: 78 mm – powiedział, widząc moje zdziwienie − to o 20% więcej niż normalnie i daje aż 25% sztywniejszy bocznie wahacz. Był dumny jak paw. Popatrzyłem na niego przymglonym wzrokiem, więc wytłumaczył: Lepiej podpiera, ale nie tylko dla lepszej sztywności bocznej. Symetryczne ułożenie dolnych rurek pozwala lepiej rozprowadzać siły wywołane napinaniem łańcucha. Drobne te łożyska – zauważyłem już trochę przytomniej. Nie boimy się o nie do tego stopnia, że udzielamy na nie dożywotniej gwarancji − odpowiedział Ian. W rowerach z wielorzędowymi suportami, łożysk nie da się tak szeroko rozstawić, co rodzi masę problemów. Postanowiliśmy odważnie pozbyć się przedniej przerzutki, bo jej brak pozwala lepiej zaprojektować wahacz, skrócić go do 425 mm.


Po tych pogaduszkach wsiadłem na Whyta i poczułem się jak w domu. Wszystko tam, gdzie lubię − pod ręką, pod tyłkiem i stopami. Ale kiedy popatrzyłem przez kierownicę, to zdumiało mnie wysunięcie przedniej ośki. Pomiędzy kierownicą a podkową widelca widziałem wirujące klocki High Rollera! Ożeż ty, w życiu! Widząc moją minę, Ian Alexander z dumą powiedział: „32 mm”. W krótszy mostek nie zmieściłaby się kierownica. Zacząłem regulować ciśnienia i jeździć po parkingu, sprawdzać jak się ugina, jak się składa w zakręty i byłem absolutnie przerażony. Naciskałem kierownicę, pochylając się całym sobą, a niedociążony przód ślizgał się po szutrze na wprost bez względu na to czy skręcałe m kierownicę czy nie. Było tak źle, że zacząłem brać pod uwagę premedytację (...)


Cały tekst znajdziecie w bikeBoard 6/2016

Możesz też kupić e-wydanie

Dodano: 2016-06-14

Autor: Tekst i zdjęcia: Miłosz Kędracki

Tagi: Whyte

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

ROWEROWE PREZENTY

CO ZAKŁADAĆ ZIMĄ?

Kaski 2018

Cannondale Jekyll 3
Trek Roscoe 9
Giant Anthem Advanced 29er 1