Od wiosny planowałem etapową przeprawę przez Beskid Niski albo Bieszczady, a najlepiej przez jedno i drugie naraz. Śniły mi się przygody na szlaku, spanie w lesie i obiady z menażki.


Doczekałem się, kiedy na naszej rampie przeładowczej pojawił się prototypowy fatbike Rometa. Wreszcie sprawy nabierały rozpędu. Przeglądarka internetowa szybko wychwyciła, że częstotliwość wywoływania adresów icm.meteo, yr.no, weatherpro i kamerek internetowych bieszczadzkich ośrodków narciarskich drastycznie wzrosła i sprofilowała reklamy. Pośpieszne poszukiwanie menażek, scyzoryków, składanej piły Fiskarsa i reszty ekspedycyjnego szpeja wywoływały zaciekawienie w oczach synów i zdenerwowanie u połowicy.


Ubiegłoroczna fatbike’owa wyprawa z nocowaniem w górach zakończyła się połowicznym sukcesem. Pomny wydarzeń u stóp Policy zacząłem od opracowania marszruty. Skrupulatnie wybierałem odcinki, na których podjazdy były albo bardzo łagodne, albo bardzo strome, lecz krótkie. Zew przygody i traperstwa sprawił, że to nie miała być pętla. Pojedziemy tak daleko na wschód, jak się da i będziemy spać w namiocie. Czatowałem na opad – w końcu miało być biało, ale musiał go poprzedzić mróz, żeby skuć słynne bieszczadzkie błoto i stworzyć twardy podkład.


Cały tekst znajdziecie w bikeBoard 1-2/2016

Możesz też kupić e-wydanie


Zobacz film z wyprawy:

Dodano: 2016-01-07

Autor: Tekst i zdjęcia: Miłosz Kędracki

Tagi: Romet, wyprawa rowerowa, zima, wyprawy, beskid niski, Fatbike, Bieszczady

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

ROWEROWE PREZENTY

CO ZAKŁADAĆ ZIMĄ?

Kaski 2018

Cannondale Jekyll 3
Trek Roscoe 9
Giant Anthem Advanced 29er 1