I dzień - "Obóz koło Zawady"
Jest wreszcie ferie:). Wyjechałem o 9 z Piły. Pogoda z rana jak to z rana jeszcze jest leciutka mgła, ale powoli zanika. Na zegarze w centrum temp. wynosiła -7 st Celsjusza. Podczas dojazdu do obozu wstąpiłem do sklepu żeby kupić prowiant. Kupiłem zapałki, zupkę, batony i napoje:). Sprzedawca dziwił się że w taką pogodę chce mi się jeździć na rowerze:). Powiedział że podziwia takich sportowców:) no i zapałki dał mi gratis:).
Po około godziny jazdy dojechałem do miejsca obozowania. Wyciągam kuchenkę gazową włączam i zapalam zapałki a tu nic. Jest za chłodno i ciśnienie jest zbyt małe lub gaz zamarzł:), ale na szczęście mam kuchenkę na napalm(jedna kuchenka pali się ok. 1,5 godz) najlepszy jest na żel po najdłużej się pali, najtrudniej zgasić i łatwo się pali. Po około wypaleniu 3 kuchenek:) zacząłem się zbierać:). Po posprzątaniu obozowiska pojechałem do domu. .
Niestety jak wracałem zaczęło się robić ciemno a ja miałem tylko jedną beznadziejną lampkę czołową, dlatego wybrałem drogę główną przez Szydłowo. Oczywiście tempo na drodze zawsze szybsze i chociaż dłuższa droga byłem w ok. 40 minut w domu (w tamtą 1 godz).
Statystyki dnia: Piła-Zawada-Szydłowo-Piła (22 km) + jazda po mieście(ok 10km) razem 32km. Średnia temperatura -7 st celesjusza. Czas:8 godz , Średnia prędkość 4 km/h (z postojami)

II dzień - "Powrót w poszukiwaniu zguby" 
Po obudzeniu się, zauważyłem że nie mam okularów w domu. Heh pewno zostawiłem w sklepie:) jak robiłem zakupy. Ubieram się szybko i jadę do sklepu. Ok godz. 10 jestem w sklepie i pytam się sprzedawczyni czy nie widziała okularów. Niestety nie ma okularów w sklepie. Mogę pojechać do domu i po prostu kupć potem nowe, ale niestety ja nie należę do tych co się łatwo poddają. Jadę do wczorajszego obozu, Po około 2, 5 godz. udało mi się znaleźć okulary pod zakopaną gałęzią. (napadało ok 20 cm przez samą noc). Okulary były jak z lodu więc musiałem pojechać bez okularów. Powtórka z wczoraj było ciemno tylko że teraz miałem trochę lepsze baterie, więc wolałem wracać przez las. Był to błąd baterie od chłodu zaczęły zgasać. I nawet migać. Przez zmęczenie słabe oświetlenie i pewno jeszcze wiele innych czynników zaczynam widzieć halucynacje. Bo jak można wytłumaczyć burzę w zimę :P. Gdy dojechałem do domu aż nie wierzyłem swoim oczom.
Statystyki dnia:Piła-Zawada-Szydlowo-Piła(22km) + jazda po mieście(20km) razem 42km. Średnia temperatura -8 st celesjusza Czas: 7godz Średnia prędkość 6km/h(z postojami)

III dzień - "Wyprawa na górę Dąbrową" 
Wstałem jeszcze przed mamą i zacząłem się przygotowywać. Patrzę za okno a za oknem straszna mgła. Mama aż się zdziwiła jak wstała że ja juz na nogach i po tamtych dniach chce mi się jeszcze jeździć na rowerze :P. Wyszedłem trochę przed mamą i wyjechałem w stronę szlaku niebieskiego( tam gdzie byłem I dnia). Teraz mgła się trochę rozrzedziła ale i tak widoczność marna w sumie to nic nie widać:P tylko biel :P. Im wyżej tym bielej i ciekawiej:). Niestety w takim śniegu udało mi się ujechać z 200 m i łubu du:).

Dodano: 2010-02-28

Autor: Tekst i zdjęcia - Michał Gworys

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

Internet trenażerów

Szosowe opony na zimę

Polskie etapówki

Azory