Na zachodnim horyzoncie niebo błyszczy dla odmiany odcieniami czerwieni. Kierunek Stare Wierchy, gdzie planuję spożyć mountainbikową wieczerzę, jednak korzystając z dobrodziejstwa
resztek naturalnego oświetlenia postanawiam kolację przełożyć na „trochę później” (jak się okaże - na pierwszą w nocy) i dotrzeć jak najdalej przed zapadnięciem ciemności.
Dwudziesta druga. Przy świetle czołówki mijam w pośpiechu obserwatorium astronomiczne na Suchorze, wyciąg na Tobołowie i korzystając ze świeżo otwartej siatki tras zjazdowych na tym
ostatnim, nurkuję w dół w kierunku Koninek. Zjazd przecinającymi się w nieskończoność ścieżkami daje niesamowitą frajdę, przypominając momentami zabawy żywcem wzięte z konsoli Play-
station - prawo, lewo, prawo… drzewo. W końcu ląduję w otulonych ciemnościami i ciszą (w równych proporcjach) Koninkach.
Uwertura w każdym razie robi ogromnego smaka na ciąg dalszy.
Północ. Po kilku kilometrach trawersu masywu Turbaczyka i wspinaczce w towarzystwie latających nad głową, płoszonych czołówką ptaków docieram na przełęcz Borek. Ten zakątek Gorców
diametralnie różni się od części bliskiej Nowemu Targowi czy Rabce. Tutaj wciąż jest względnie dziko, szlaki jeszcze nie zniszczone zwózką drewna, quadami i jeepami. Nocą zmysł wzroku ustępuje słuchowi, dzięki czemu można lepiej poczuć, jak ten wielki gorczański organizm pulsuje, oddycha i tętni życiem.

Po pełen artykuł zapraszamy do papierowego wydania bikeBoard 8/2011 (gdzie kupić)

Dodano: 2011-08-31

Autor: Tekst i wybrane zdjęcia: Sebastian Nagło

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

Internet trenażerów

Szosowe opony na zimę

Polskie etapówki

Azory