Mama Forresta Gumpa mawiała, że życie jest jak pudełko czekoladek - nigdy nie wiadomo, na jaką się trafi. Do słownika złotych myśli dopisaliśmy w majowym numerze bB kolejną: HISZPANIA JEST JAK POMARAŃCZA. Na zewnątrz skórka: pachnąca i piękna - kusi, przyciąga wzrok i potrafi zatrzymać. Ale tylko do chwili, w której posmakuje się środka. My posmakowaliśmy? I zapraszamy Was do Hiszpanii prawdziwej. Gorącej, suchej, pięknej i cichej. Hiszpanii Don Kichota i Maurów.

Informacje praktyczne:
Hiszpania liczy około 39 mln mieszkańców (nieco więcej niż Polska) i zajmuje powierzchnię 505 tys. km2 (jest prawie o 2/3 większa od Polski). W krajobrazie hiszpańskim zwracają uwagę liczne pasma górskie, ciągnące się wzdłuż granic oraz wybrzeża, jednak duży obszar w centralnej części kraju stanowi rozległy płaskowyż. Najlepszą porą roku do odwiedzenia Hiszpanii rowerem jest wiosna. Upały nie są jeszcze tak intensywne jak latem, opady niewielkie, a dni słonecznych jest więcej niż jesienią. Jeżeli zamierzamy spać w namiocie, musimy pamiętać, że wiosenne noce bywają zimne i lepiej mieć ze sobą ciepły śpiwór. Pewną ciekawostką w Hiszpanii jest spora rozbieżność między czasem astronomicznym, a urzędowym. Wiosną, o godzinie 6 rano panuje jeszcze ciemna noc, Słońce góruje w zenicie dopiero po godzinie 14, a zachodzi tuż przed 22.

Środkowa część Hiszpanii, w szczególności Kastylia, ale również Andaluzja i Aragonia, to tereny mało zurbanizowane, o niewielkim zagęszczeniu ludności. Sieć dróg asfaltowych jest przy tym dobrze rozwinięta, a ruch samochodów niewielki. Wszystkie te czynniki sprawiają, że przemierzanie tego obszaru rowerem jest niezwykle przyjemne. Turyści preferujący noclegi w namiotach nie powinni mieć żadnych trudności ze znalezieniem odpowiedniego miejsca na obozowisko. Spośród kilkunastu europejskich krajów odwiedzonych przez nas rowerami, Hiszpanię oceniamy zdecydowanie najlepiej pod względem poczucia bezpieczeństwa, komfortu podróżowania i możliwości biwakowania. Proszę jednak pamiętać, że nasza ocena byłaby pewnie inna, gdybyśmy odwiedzili Hiszpanię latem, kiedy wysycha większość rzek, a trawa jest wypalona lejącym się z nieba żarem.

Najwyższy punkt na naszej trasie
Pico del Veleta (3392 m n.p.m.) jest drugim pod względem wysokości szczytem Półwyspu Iberyjskiego i najwyższym miejscem w Europie, do którego można dojechać rowerem. Od strony Granady (680 m n.p.m.) na szczyt prowadzą początkowo dwie drogi łączące się ostatecznie na wysokości ok. 2200 m n.p.m. Stara droga jest niezwykle malownicza a ruch samochodów znikomy. Po opuszczeniu Granady dość długo prowadzi wzdłuż potoku Geníl, aby potem gwałtownie trawersować po stromym zboczu górskiej doliny. Wzdłuż tej drogi leżą kolejno następujące miejscowości: Cenes de la Vega, Pinos-Genil, Güéjar Sierra i El Charcon. Nowa droga została wybudowana do ośrodka narciarskiego Solynieve (2080 m n.p.m.). Jej przebieg został tak wytyczony, że podjazd zboczem doliny zaczyna się w zasadzie zaraz za Granadą, przez co jej nachylenie jest bardzo równomiernie rozłożone na całej długości trasy. Istnieje również droga prowadząca na Veletę od strony południowej, z miejscowości Trevélez, jednak z uwagi na kamienisto-szutrową nawierzchnię możemy ją polecić jedynie osobom oczekującym naprawdę ekstremalnych doznań. Jeżeli ktoś planuje podjazd na Veletę starą drogą, w żywność i wodę powinien zaopatrzyć się przed startem, gdyż po drodze mogą być problemy z uzupełnieniem zapasów. Najlepszą bazą wypadową do ataku na szczyt wydaje się być kemping, położony 1 km na zachód od Güéjar Sierra. Koszt noclegu dla dwóch osób z rowerami plus opłata za bardzo przestronne miejsce pod namiot wyniosły 17 €. W recepcji kempingu, bez żadnego problemu, przechowano nam bezpłatnie bagaże na czas naszej wyprawy na szczyt.

Dodano: 2006-03-31

Autor: Tekst i zdjęcia: Remigiusz Kitliński, opracował: Piotr Jaworski

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

Rowery wszechgórskie

Duże koło dla juniora

Maratony MTB Ultra