Gamarjoba, barev dzez, merahaba, yassas! Czyli „cześć” w wydaniu gruzińskim, ormiańskim, tureckim i greckim, towarzyszyły mi i Mickaëlowi przez trzy i pół miesiąca naszej podróży fatbikami. Wymieniliśmy zwykłe górale na szerokie opony. Przemierzyliśmy setki kilometrów głównie plażami, pagórkami, półpustyniami i łąkami, często z dala od dróg asfaltowych, spalin samochodów i zgiełku cywilizacji. Zapraszamy w podróż po Kaukazie, Anatolii i wybrzeżach Morza Śródziemnego!

Naszą podróż rozpoczęliśmy na przełomie sierpnia i września, przedostając się pociągiem i autobusem z Europy do Azji*. Pokonaliśmy 3500 kilometrów przez Genewę, Monachium i Stambuł do punktu startowego: granicy turecko-gruzińskiej nad Morzem Czarnym w Sarpi.


Zmontowaliśmy rowery na wietrznej plaży Morza Czarnego. Nasze fatbiki i torby do bikepackingu były robione na miarę. Rama naszych rowerów jest nieco dłuższa po to, żeby przed tylnym kołem można było włożyć bagaż przydatny przy dłuższych podróżach, jednocześnie pozbywając się bocznych sakw, nienadających się do jazdy górskiej. Podróżowaliśmy też na oponach bezdętkowych, żeby zmniejszyć wagę roweru i nie tracić czasu na łatanie dętek.


Wspinając się mozolnie na góry Kaukazu, czuliśmy w nogach absolutnie każdy kilogram bagażu. To był właśnie ten moment zaczęliśmy uczyć się rozróżniać to, co przydatne, ale zbędne, od tego co naprawdę niezbędne. Stopniowo redukowaliśmy więc masę bagażu z 15-20 kg na osobę do rekordowych dla nas 5-7 kg dwa tysiące kilometrów dalej, z którymi wyjeżdżaliśmy z Turcji (nie licząc jedzenia i picia) (...)


Cały test znajdziecie w bikeBoard 10/2017 (gdzie kupić). Możesz też kupić e-wydanie

Dodano: 2017-10-11

Autor: Tekst: Dominika Arseniuk, zdjęcia: Mickaël Edon

Tagi: wakacje na rowerze, Fatbike

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

ROWEROWE PREZENTY

CO ZAKŁADAĆ ZIMĄ?

Kaski 2018

Cannondale Jekyll 3
Trek Roscoe 9
Giant Anthem Advanced 29er 1