Niektórzy tak mają, że czują wewnętrzną potrzebę pochwalenia się swoją Żoną. Je właśnie tak mam stąd ten opis jednodniowej wyrypy z Mazowsza w ukochane Beskidy w Jej towarzystwie.
Z Wawy wyruszyliśmy w sobotnie popołudnie wraz z naszym ślubnym świadkiem sprzed 11 lat. Kierowaliśmy się w stronę Przełęczy Kocierskiej i znajdującego się tam pensjonatu – bazy naszego wypadu. Ponieważ był to pierwszy w pełni słoneczny lipcowy weekend dlatego skorzystaliśmy z okazji aby przed dotarciem na miejsce zrobić sobie przedwieczorny popas na szczycie Żaru. Pizzę i makarony dostępne na górze chłonęliśmy wraz z magicznym widokiem na przełom Soły i cały Beskid Żywiecki oświetlany promieniami coraz niżej wiszącego słońca. Ponieważ nie wyciągaliśmy rowerów z samochodu, który został przy dolnej stacji kolejki zrobiliśmy sobie spacer nartostradą w dół.

Na przełęczy Kocierskiej byliśmy po 21:00 więc załapaliśmy się jeszcze na relaksacyjną kąpiel w basenie i jacuzzi. Po kolacji w karczmie i przyjęciu dwóch kufli brackiego per capita poszliśmy grzecznie spać gdyż następnego dnia rano czekały na nas grzbiety Beskidu Małego.
Ku naszemu ogromnemu zdziwieniu oraz wbrew wcześniejszym weekendowym majo-czerwcowym doświadczeniom okazało się w niedzielę rano, że nie dość, że nie pada to jeszcze do tego świeci słońce a niebo porażało swoim błękitem. Napełnieni optymizmem jeszcze przed śniadaniem wyciągnęliśmy rowery z samochodu, dokręciliśmy kierowniki, sztyce i koła i wróciliśmy do kocierskiej karczmy na śniadanie. O 10:00 wyruszyliśmy na wschód. Pierwszym miejscem postoju i krótkiego popasu miał być oferujący piękne widoki szczyt Potrójnej. Po ok. godzinie, czasami jadąc czasami podpychając rowery, osiągnęliśmy pierwsze poważne wzniesienie na naszej drodze.

Bezleśny szczyt Potrójnej zaoferował wszystko co najlepsze jeśli chodzi o lato w Beskidach. Widok Beskidów od Wyspowego, przez Gorce, Police, Babią Góre, Pilsko i cały Żywiecki aż po pasmo Baraniej i Skrzyczngo po prawej stronie. Do tego ciepła rozgrzana łąka, cykające świerszcze i lustrzanka w dłoni. Dzięki takiemu zestawowi zostaliśmy tam grubo ponad godzinę delektując się panoramą oraz gorącem lejącym się z nieba.
Po wygrzaniu się i uzupełnieniu płynów ruszyliśmy dalej w stronę najwyższego szczytu na naszej trasie czyli ku Łamanej Skale. Po krótkim zjeździe z Potrójnej rozpoczęliśmy wspinaczkę przez rezerwat Madohora. Mijane od czasu do czasu bloki skalne umilają jazdę lub podpych pod zalesiony szczyt Łamanej Skały. Do szczytu dotarliśmy po ok 1,5 godziny gdyż nie forsowaliśmy tempa bardzo często sięgając do plecaka po aparat aby coś tam pstryknąć :-).

Po minięciu szczytu Łamanej Skały pożegnaliśmy czerwony szlak na rzecz szlaku zielonego prowadzącego do Targoszowa. Chwilę jedzie się bardzo przyjemnym grzbietem nieznacznie tracąc wysokość. Zaraz za kapliczką rozpoczyna się dosyć kamieniste gubienie wysokości gdzie jedzie się ni to leśną drogą ni to korytem wyschniętego tym razem koryta górskiego potoku. Bardzo przyjemny odcinek o ile lubi się trochę adrenaliny, ma się w pełni amortyzowany rower oraz ochraniacze na kolanach i piszczelach :-). Po kilku minutach wypada się na odkryty teren przysiółka Snakówka gdzie znajdują się domki letniskowe i skąd roztacza się olśniewający widok na południowy wschód w stronę Gorców, Beskidu Makowskiego, pasma Babiogórskiego i Przedbabiogórskiego. Trzymając się cały czas szlaku zielonego mieliśmy nadzieję na zaliczenie kapitalnego singielka będącego skrótem między jednym a drugim asfaltem ale niestety ten rewelacyjny kawałek, który pamiętaliśmy jeszcze z zeszłego wieku kiedy byliśmy tam ostatni raz zostanie tylko w naszej pamięci gdyż w ciągu kilku ostatnich lat ten kawałek lasu spodobał się również kierowcom ciągników zwożących drewno z lasu.

Dodano: 2011-08-17

Autor: Tekst i zdjęcia: Marek Wandas

Tagi: Beskid Mały, jeden dzień na rowerze, Beskidy

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

Internet trenażerów

Szosowe opony na zimę

Polskie etapówki

Azory