Kiedy jesteście kumplami od wielu lat, rozmowa telefoniczna nie musi być szczegółowa. Kontekst jest łatwy do odgadnięcia, zwłaszcza jeśli scenariusz odgrywany jest kolejny raz.
WS: - No to co. Robimy?
RS:- Jasne stary, dobrze mieć zdjęcia na początku sezonu.
WS: - No! Zgadza się, jasna sprawa. Masz już miejscówki obczajone?
RS:- Jasne, stary.
WS:- Gościu, ale musimy trochę przyświrować*.
RS: - Hę, co bierzesz?
WS: (Po pauzie) - Yyy nowego twentyninera.
RS: (Cisza) - Co?! Porąbało cię? Mieliśmy przyświrować.
WS:- Spoko, spoko on naprawdę daje radę.
RS:(Z irytacją) - Gościu...
WS:- No dobra, nie drę już łacha, żadnych twentyninerów.

Dwa tygodnie później fotograf Ale Di Lullo zgarnął mnie z LAX (Los Angeles) i przycelowaliśmy na południe do byłego patrioty i jego zimowego leża w Laguna Beach California.
Ale Di Lullo jest jednym z powodów, dla których wybraliśmy się na ten trip razem. Jest mieszkającym we Włoszech, rozkwitającym talentem wśród fotografów rowerowych. Richie i ja robiliśmy z nim sesję, kiedy po raz pierwszy „strzelał” jako zawodowiec dla Marzocchi w czasie festiwalu Lago do Garda w 2008 r.

A ponieważ właśnie przyjeżdżał do Stanów na trzytygodniowe bezkrwawe łowy, pierwszy tydzień rozplanowaliśmy na roadtrip po południowej Kalifornii.
Puk, puk!!! Walimy do drzwi dwusypialnianego domku na plaży. Dwie przecznice od oceanu... No, panie Schley. Się żyje i zarabia w ty jewropie, gwiżdżę pod nosem rozpakowując sprzęt i montując swój rower, kiedy nagle z tyłu słyszę krzyk zawodu. - No nie! Naprawdę wziąłeś twentyninera! Skurczybyku.

Tego wieczora Richie „jedzie” bez glutenu, więc nici z piwnej płukanki. Raczymy się winem i omawiamy plan na następny tydzień. Rozmowa się rozwija... i zwija, ale cały czas wraca na tapetę sytuacja na rynku, a szczególnie to, co dzieje się z kołami o różnych wielkościach. Debatujemy, czy ktoś chce wpuścić riderów i szarpnąć ich kasę, czy koła o większych średnicach zapewniają rzeczywiste przewagi. Richie jest nieprzejednany w swoim stanowisku przeciwnika wprowadzania nowych rozwiązań i próbuje przedstawić mnie jako „trybik marketingu MTB”. Cholera, on wciąż nie może się pogodzić z tym, że zabrałem tego twentyninera.

Pełen tekst znajdziecie w papierowym wydaniu bikeBoard 8/2013 (gdzie kupić)

Dodano: 2013-08-07

Autor: Tekst: Wade Simmons, spolszczył: Miłosz Kędracki, zdjęcia: Ale di

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

Eagle???

Merida Big.Nine 6000 i Big.Nine 800

Kross Level 13.0

Kolarz - cukrzyk

Karpaty w trzech aktach