Kiedy po raz pierwszy przyjechałem do Krakowa spodziewałem się, że jest to obszar dobry do jazdy. Ale kiedy moje opony zagłębiły się w tutejszej glebie doznałem olśnienia. Był wręcz genialny. Do tego stopnia, że niecałe 40 minut później nastawiałem swój wybity bark z silnym postanowieniem żeby jeździć tu częściej. W 1996 roku nie jeździło nas tu zbyt wielu, ale oprócz szlaków pieszych cały czas poszukiwaliśmy ścieżek, które byłyby interesujące. I znajdowaliśmy!

Zarośnięte, wydeptane przed laty przez ludzi albo zwierzęta. Jednak pamiętam jeden trawers, który prawie dwadzieścia lat temu powstał przy pomocy opon. Po prostu pewnego popołudnia w kilka przedarliśmy się z jednego fragmentu szlaku niebieskiego do jego kolejnego zakosu. Potem dla żartu eksperyment parokrotnie powtórzyliśmy i zarysował się. Nazywamy go dziś Trawersem Południowym. Ale od paru lat w Krakowie powstają też ścieżki rowerowe stworzone specjalnie dla rowerów i o tym piszemy poniżej.

ŁOPATA
Są w Lesie rejony, w których wielkie kopanie zaczęło się dawno temu. Najsłynniejszy to Łopata. Piszę o niej jak o rejonie, a nie pojedynczej linii, ponieważ ma całą masę bezimiennych fragmentów, kilkumetrowych odnóg i hop, z których można przelecieć z jednej linii na inną. Jako stały bywalec wiem, że jednego dnia może wyglądać tak, a za parę godzin zupełnie inaczej. Łopata jest z pewnością obrośnięta legendą. Współtworzyli ją organizatorzy zawodów, inspirowały nieistniejące już dziś krakowskie firmy rowerowe jak PPK, czy DunCon, ale nikt nie chce się podpisać pod nią nazwiskiem, bo kopanie tu jest po prostu nielegalne. Wszyscy wiedzą jednak, że Sławek Bassara wybudował najwięcej i pozostałości jego pracy do dziś są ulepszane poprawiane i dewastowane. Jak choćby słynne northshory zawalone ponad dekadę temu. Wymieniam jego nazwisko tylko dlatego, że już go z nami nie ma...


KARAMBA
Na początek mała anegdota. Kiedy dziennikarka lokalnej rozgłośni zapytała mnie jak długo trwał proces dogadywania się z właścicielem terenu odnośnie opracowywania szlaków rowerowych momentalnie odpowiedziałem „krótko”, ale kiedy zapytała o konkret, a ja zacząłem podliczać doprecyzowałem „15 lat”.

Las Wolski ma 419 ha, a niebieski szlak rowerowy okrąża go w całości. Idea - poprawić go tak, żeby powstała spójna trasa, kręta, zabawna, ale bezpieczna - ma poparcie władz. Mam świadomość, że dysponent terenu nie pójdzie na rozwiązania enduro, ale spójrzmy prawdzie w oczy: Las W. to nie Magurka W. Najwyższy szczyt ma 358 m n.p.m., a lustro Wisły w Krakowie osiąga jakiś 220 m n.p.m. Odejmowanie mówi samo za siebie, tutaj nigdy nie powstanie ogólnopolska miejscówka enduro, bo tutejsze zjazdy mają po 200 m i trwają kilkadziesiąt sekund. Kopca Piłsudskiego nie nadrzucimy ziemią, a jazda poniżej lustra Wisły też nie jest możliwa. Las jest stworzony do falujących ścieżek przeplatanych seriami płynnych zakrętów. Mogą i powinny się na nich znaleźć ekscytujące przeszkody. Wiadomość z ostatniej chwili jest taka że Las specjalnie dla nas, oczyścił ze zwalonych pni pewien wąwóz, a my ruszamy adaptować go do ściśle rowerowych potrzeb. Karamba!

Zachęcamy Was do śledzenia profilu Facebook/KARAMBAKrakow - będziemy tu publikować informacje o ścieżkach budowanych przez nas w Lesie Wolskim i zapraszać Was do pomocy przy budowie nowych. Wszystkie nowe odcinki zyskują akceptacje władz Lasu a nasze zaangażowanie jest całkowicie bezdochodowe.


TUTAJ możesz pobrać traka z niebieskim szlakiem rowerowym w Lesie Wolskim.



Cały tekst znajdziecie w bikeBoard 5/2017 (gdzie kupić). Możesz też kupić e-wydanie

Dodano: 2017-05-12

Autor: Miłosz Kędracki, foto: M. Patrzałek, M. Kędracki, P. Staroń

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

Rasowe ścigacze za 11k
Orbea Avant M30 Team
Merida Scultura 5000 Disc
Cannondale 2018: Jekyll i Trigger
7 najczęstszych błędów w treningu amatorów
Kardiologiczne badania podstawowe
44 strony przygody!