Pomiędzy jedną listą obowiązków a drugą (niech żyje środek tygodnia) znajduję jedną jedyną godzinę czasu na jazdę. Włącznie z prysznicem. Niewiele. Zostać? Jechać? Dylematy, które powodują utratę kolejnych bezcennych minut. Głód jazdy jest zbyt wyniszczający. Jednak jadę. Środek miasta, światła, tłok, korki... Umykam w boczną dróżkę Pod Bogiem Ojcem i zanikam w otchłani podgórskich Krzemionek.


ALCHEMIA ENDURO
Długi (jak na warunki miejskie) podjazd prowadzi mnie na Wzgórz e Lasoty. Fałdowania wyniosły go na niebotyczną wysokość 269 m n.p.m., ale dzisiaj dobre i to. Po drodze mijam „na blacie” – największe do niedawna graffiti w kraju (pt. Silva Rerum) ilustrujące historię Polski od chrztu, aż po wydarzenia współczesne. Blaknie, szkoda. Kiedyś istniał pomysł osłonięcia graffiti szybą, która chroniłaby dzieło przed powolnym rozpuszczaniem się pod wpływem deszczu i brudzeniem spalinami.


Kładką mijam niekończące się o tej porze korki ulicy Nowohuckiej. Kończy się zakres użycia blatu. Droga idzie ostro w górę pod Kopiec Kraka. Tutaj, przy ul. Maryewskiego pomieszkuje legendarna już postać tej dzielnicy. Niebawem dorówna sławą, a może i przebije, najsłynniejszego obywatela Krzemionek, alchemika Twardowskiego. Jak wieść niesie obywatel, co pół roku wysyła lokalnej policji płytkę CD ze zdjęciami nieprawidłowo zaparkowanych w szutrowej zatoczce samochodów. Policja analizuje rocznie kilka tysięcy zdjęć, a następnie próbuje ustalić właścicieli pojazdów. Proces trwa miesiącami. Ot, lokalny folklor, którego w tej dzielnicy naprawdę nie brakuje. Tymczasem asfalt zmienia się to w szutry, to znów ścieżyny, to w beton – miejska alchemia enduro.


Z Kopca widok, który zawsze cieszy oko. 360 stopni dookoła rozlewa się wielka przestrzeń. Od północy Jura, na południu Babia Góra, Pilsko, Romanka, a na pierwszym planie najpiękniejsza z panoram Krakowa: Wawel, rozsiane strzeliste wieże kościołów, zalew Bagry, są oczywiście i dymiące kominy Łęgu i Nowej Huty. Chwila dla oka, tętno spada, można lecieć dalej. Pod kopcem krótka pętla po tutejszych ścieżynach, czyli...


Cały tekst znajdziecie w bikeBoard 11-12/2016 kup e-wydanie

Dodano: 2016-11-15

Autor: Tekst: Sebastian Nagło, zdjęcia: Miłosz Kędracki, Maciej Patrzałek

Tagi: enduro

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

Rasowe ścigacze za 11k
Orbea Avant M30 Team
Merida Scultura 5000 Disc
Cannondale 2018: Jekyll i Trigger
7 najczęstszych błędów w treningu amatorów
Kardiologiczne badania podstawowe
44 strony przygody!